niedziela, 1 lutego 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Od razu dało się wyczuć zazdrość sączącą się z jego ust. Tylko… o co właściwie był zazdrosny? Tego akurat nie potrafiłem zrozumieć.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że założenie bielizny, spodni i ułożenie włosów to już ogarnięcie się? - Uniosłem brew z rozbawieniem. - Chyba nie chciałbyś, żebym wyszedł z gospody bez ubrań albo bez pierścionka. Poza tym… czy ja słyszę zazdrość? Nie wystarczająco nabijam się na twojego kutasa? Potrzebujesz więcej? Bo wiesz - Uśmiechnąłem się szeroko, ukazując rząd białych zębów, - Ja nigdy nie odmawiam. Lubię takie grzeszki. - Zmrużył oczy.
- Nie rozumiem, po co się ogarniasz. Ubranie to jedno, ale poprawianie wyglądu? Po co to? - Pytanie naprawdę mnie zaskoczyło. Przecież doskonale wiedział, że lubię dobrze wyglądać, nie dla innych, ale dla siebie. I dla niego. Powinien się cieszyć, że idę u jego boku taki… dopracowany. I co najważniejsze, tylko jego.
- Poprawiam wygląd dla ciebie - Odparłem ciszej, podchodząc bliżej. - Chcę wyglądać dla ciebie lepiej. Tym bardziej że wszyscy na nas patrzą. Powinieneś być dumny, że masz u swojego boku kogoś, o kogo każdy jest zazdrosny. - Wyszeptałem to, muskając pocałunkiem jego policzek. Jednocześnie odnalazłem swoje ubrania, zakryłem to, co powinno pozostać zakryte, przeczesałem palcami włosy i wsunąłem pierścionek na palec, chowając swoje wampirze ja przed światem. Gdy skończyłem, byłem gotowy. Gotowy na spacer z ukochanym mężczyzną.
- Idziemy? - Zapytałem, obserwując go uważnie.
Elian nie skomentował moich słów. Przez chwilę jedynie mi się przyglądał, jakby próbował dobrać odpowiednie słowa… albo zdecydować, czy w ogóle chce je wypowiedzieć.
- Możemy iść - Odezwał się w końcu. - Ale trzymasz się blisko. Nie drażnisz mnie. I zachowujesz się grzecznie. Najgrzeczniej, jak tylko potrafisz. - Uśmiechnąłem się pod nosem. Skoro tego chciał, niech tak będzie. W końcu i tak byłem tylko z nim. I tylko dla niego. A skoro idziemy razem… to znaczy, że czas należy do nas.
- Ależ oczywiście, że nie będę cię drażnił - Wyszeptałem z niewinnym uśmiechem, po czym pochyliłem się bliżej. - Chociaż… taki seks na dworze mógłby być całkiem interesujący. - Przez chwilę rozmarzyłem się na samą myśl. Cóż, nic na to nie poradzę, lubię uprawiać miłość wszędzie, gdzie tylko się da. Nie potrzebuję jednego konkretnego miejsca. Ściany, łóżka, dachy czy chłodne powietrze nocy… wszystko potrafi być odpowiednie, jeśli jest do tego odpowiednia osoba.
Elian westchnął ciężko, kręcąc głową.
- Jest za zimno - Mruknął. - Nawet bym się na to nie zgodził. - Podał mi płaszcz. Zabrałem go grzecznie i narzuciłem na ramiona, pozwalając, by materiał otulił moje ciało.
- Ty po prostu nie umiesz się dobrze bawić poza łóżkiem - Stwierdziłem rozbawiony, uważnie obserwując, jak zmienia się wyraz jego twarzy. - A jest tyle sposobów… i tyle miejsc, żeby naprawdę dobrze się bawić. - Uśmiechnąłem się prowokacyjnie, wiedząc, że dokładnie wie, co mam na myśli i że wcale nie jest na to tak odporny, jak próbuje udawać.
- Jeszcze jedno słowo i nigdzie nie pójdziemy - Ostrzegł mnie, próbując zabrzmieć groźnie.
Uśmiechnąłem się tylko pod nosem. Jego ton wcale mnie nie przerażał, wręcz przeciwnie. Uwielbiałem go drażnić, a obserwowanie, jak traci nad sobą kontrolę, było jedną z moich ulubionych rozrywek.
- Oj, no już… nie gniewaj się tak na mnie - Wyszeptałem miękko. - Dobrze wiesz, jaki jestem, więc nie możesz się złościć za to, że mam ochotę na grzech, do którego zostałem stworzony. - Stanąłem na palcach i delikatnie musnąłem jego usta krótkim pocałunkiem, wystarczająco niewinnym, by nie złamać obietnicy, i wystarczająco prowokującym, by ją podważyć.
Po chwili zerknąłem w bok, na zwiniętego w kłębek, śpiącego malucha.
- Kota też zabieramy? - Zapytałem, wracając spojrzeniem do Eliana z rozbawieniem w oczach.

<Elianie? C:>