środa, 13 sierpnia 2025

Od Daisuke CD Haru

 Ale Haru był kochany. Pomyślał o wszystkim, zwłaszcza o mnie. A ja co robiłem? Tylko sprawiałem mu problemu. Tak nie powinno to wyglądać, powinienem też mu i pomagać, i się o niego troszczyć. Zwłaszcza troszczyć. W końcu, kiedy to skupia się na mnie, zapomina o sobie, a tak nie może być. Jeżeli chcemy mieć dziecko, i on, i ja, musimy być w dobrym zdrowiu. Chyba zbyt emocjonalnie wczoraj zareagowałem... Teraz się pewnie tylko coraz to bardziej o mnie martwi. 
- Czuję się dobrze – powiedziałem zgodnie z prawdą. Chyba. Bolały mnie plecy, i oczywiście brzuch, a do tego wszystkiego byłem tak strasznie zmęczony i... sam nie wiem, brakowało mi bliskości. Miałem ochotę się wtulić w jego ramiona, i po prostu zapomnieć o wszystkim, zwłaszcza o tym bólu. Nie miałem za bardzo głowy do czegokolwiek. - Mam nadzieję, że poprosiłeś dla siebie jakiś porządny posiłek. Wczoraj chyba niewiele jadłeś – dodałem, nerwowo poprawiając swoją sukienkę. Jeszcze nie przyzwyczaiłem się do tych wszystkich falbanek, nawet bielizna była jeszcze dla mnie dziwna. I jeszcze ta miesiączka... czuję się wykończony i psychicznie, i fizycznie. 
- Tak, dla ciebie poprosiłem coś lekkiego, dla siebie poprosiłem o coś bardziej treściwego. Wiem, że możesz nie mieć wielkiej ochoty na jedzenie, ale musisz coś jeść, zwłaszcza w tym czasie – powiedział, podchodząc do mnie i chwycił moje dłonie. To, jaki ja byłem w tej chwili przy nim drobny, też było dla mnie niezwykłe. I to... nawet mi się podobało. Czułem się przy nim bezpieczniej, a i też dzięki temu, że on jest taki duży, tak fajnie się mogłem schować w jego ramionach. 
- Nic nie jadłem, a teraz czuję się taki... wzdęty. Dobrze, że te stroje nie są takie dopasowane, nie widać tak tego mojego brzucha – powiedziałem cicho, zakłopotany i zawstydzony. 
- To normalne w takim stanie. Kilka dni i to się skończy – obiecał, unosząc moją dłoń, by ucałować jej wierzch. - Chodź, położymy się. A jak zjesz, może się zdrzemniesz. Widać, że potrzebujesz snu. 
- Nie chcę. Stracę czas, który to możemy spędzić razem. Bo... musisz być dzisiaj w pracy, prawda? - spytałem cicho, ze smutkiem. Strasznie mi go było mało w ostatnich dniach. A teraz, podczas miesiączki, ta samotność mnie znacznie bardziej we mnie uderzała. 
- Bardzo bym chciał z tobą zostać, ale szef może mi przedłużyć te nocki. A już prawie koniec, niedługo znów będę pracował za dnia – pocieszył mnie, a ja tylko się lekko uśmiechnąłem. Oczywiście doskonale to rozumiałem, i tego się spodziewałem, ale i tak mnie to zabolało. 
Nic nie mówiąc po prostu wtuliłem się w jego ciało, chcąc wykorzystać każdą chwilę, póki taką miałem. 

Dni mijały powoli, męcząco i samotnie, ale w końcu moje krwawienie się skończyło. Miałem wrażenie, że trwało to niesamowicie długo... ale w końcu się skończył. I co najlepsze, dzisiaj był ostatni dzień, w którym to mój mąż szedł na nockę, zatem jak wróci, czyli za jakąś godzinę, to będę miał go przez cały dzień. I noc. I przez jeszcze kolejny dzień. A tego... tego mi brakowało bardzo. 
Dzisiaj specjalnie dla niego chciałem się ubrać jakoś inaczej. Ładniej. Kiedy miałem okres, chodziłem cały zakryty, bojąc się, że coś ubrudzę, albo że wyglądam jakoś dziwnie. A teraz, skoro już wyglądałem dobrze, chciałem go zaskoczyć. Pozytywnie. Dlatego założyłem jego koszulę, mając nadzieję, że mu się spodoba to, jak wyglądam.

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz