Jaka z niego mała kokietka. Doskonale wiedział, co na mnie działa, i oczywiście to wykorzystywał. I ja to dostrzegałem. Czy jednak coś z tym robię? Nie. Po co? Lepiej zagrać w jego grę, i się z nim podroczyć, co jest przyjemne i dla mnie, i dla Mikleo. Swoją drogą, im dłużej się zastanawiam nad naszą relacją, jest niesamowita. Niewłaściwa, taka, która to nigdy nie powinna mieć miejsca... ale niesamowita. Przetrwała moje trzy wciela, i jakimś cudem trwa dalej. Kochałem go nad życie, kręcił mnie każdy jeden milimetr jego ciała, zrobiłbym dla niego wszystko i jeszcze więcej... i doskonale wiedziałem, że to będzie trwało długo. Do końca mojego życia. Nikt nigdy nie będzie w stanie zakręcić mi w głowie tak, jak on, na nikogo innego nie spojrzę tak, jak na niego. Szalałem za nim. Tak po prostu. I nie wiem, jak ktoś taki jak ja jest w centrum jego zainteresowań. Na każdym etapie mojego życia nie zasługiwałem na jego uwagę, dobroć, i całą jego cudowną osobę. Jest moim małym skarbem, który to chciałbym zachować tylko dla siebie. Skarb, na którego nie zasługuję. Bałem się, że kiedy już stanę się demonem, stracę możliwość odczuwania emocji... ale na szczęście to się nie wydarzyło. Jego osoba dalej rozpalała ogień w moim sercu. Najwspanialsze uczucie, jakie przyszło mi poznać.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem – odpowiedziałem spokojnie, podchodząc do niego, by zostawić na wierzchu jego dłoni delikatny pocałunek, pełen szacunku i miłości. Chyba wypicie jego krwi coś w nim rozbudziło. Jest tak samo słodki, jak i perwersyjny. Myślałem, że potrzebuje więcej czasu na odpoczynek, a on już patrzy, jakby tu wykorzystać sytuację. I to niby ja myślę tylko o jednym. Powinien spojrzeć na siebie, czasem mam wrażenie, że on pod tym względem jest gorszy ode mnie. Dopóki nie da mi wyraźnego znaku, powstrzymywałem się od pójścia na całość, nie chcąc go skrzywdzić. A on? A on chce być krzywdzony. Prosi mnie o to. I co ja z nim mam?
- Więc... cokolwiek bym nie powiedział, uczynisz to dla mnie? - zapytał, kiwając w moją stronę palcem w geście zachęcającym do przybliżenia się. A ja? Ja zaraz znalazłem się na łóżku, nad nim. Kiedy zawisnąłem nad nim, dostrzegłem z rozczuleniem, jaki on był drobny. I smukły. Miał idealne ciało... nie wyobrażałem sobie piękniejszego ciała niż to należące do niego.
- Oczywiście, że tak. Zrobię dla ciebie wszystko. Ale będę oczekiwał zapłaty – wymruczałem, po czym delikatnie podgryzłem jego ucho.
- Zapłaty? Nie wiem, czy mnie będzie stać – odpowiedział, wplatając palce w moje włosy.
- Demony, takie jak ja, zabierają dusze. Ale tym się nie musisz przejmować. W końcu, twoja dusza od dawna należy do mnie. Jak i ciało. Należysz do mnie, w każdym znaczeniu tego słowa – wyszeptałem, pieszcząc jego szyję, powoli, leniwie, dokładnie, a to podgryzając jego skórę, a to ją ssąc, a to nawet liżąc. I wszystko to powodowało, że mój mąż westchnął cicho, mocniej zaciskając palce na moich włosach. Mój słodziaczek. Jego nigdy nie będzie mi mało. - Co więc mógłbym od ciebie chcieć? - odsunąłem usta od jego skóry, zaczynając się na głos zastanawiać, kompletnie ignorując to drżące ciałko pode mną. Może... może sam coś zaproponuje? Co takiego mógłbym od niego zyskać? Jestem ciekaw jego kreatywności, a wiem, że potrafi ładne rzeczy wymyślić.
<Owieczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz