poniedziałek, 1 czerwca 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Na jego słowa ciężko westchnąłem. Nie chciałem jeść. Chciałem umyć się z tej obrzydliwie śmierdzącej, wampirzej krwi i pójść spać. No bo czy po kąpieli będę miał siłę, by zejść na dół i coś zjeść? Albo odwrotnie, czy jak wrócę z pełnym brzuchem, znajdę w sobie siły, by pójść się umyć? Z dwojga złego już wolę do tego łóżka wejść z pustym brzuchem niż czysty.
– Najpierw muszę się umyć – mruknąłem niechętnie, chcąc iść w stronę łazienki, ale przejście zablokował mi Serathion. 
– Ja już znam to twoje „muszę się umyć“. Umyjesz się, owszem. I pójdziesz prosto do łóżka, bo gorąca woda cię zbyt rozleniwi. I znów będziesz kolejne godziny bez jedzenia. Dlatego w tej chwili idź na dół, zjedz porządne śniadanie, i dopiero tu później wrócisz – zasugerował, na co zmarszczyłem brwi. Nie podobał mi się ton, jakim się do mnie odzywał. Przepraszam bardzo. Ale co ja takiego zrobiłem mu, że do mnie tak mówi? Chcę po prostu miło dla niego pachnieć. I dla siebie zresztą też. 
– Jak wrócę obżarty, to nie będę miał siły się umyć – mruknąłem niechętnie. Pusząc policzki. 
– To ja już cię przypilnuję, byś się umył. Zresztą, w twoim przypadku już ci i tak nic nie pomoże, bo zaraz zaczniesz cu... śmierdzieć tym psem – niego ugrzecznił swoje słowa, chociaż i tak były niemiłe. 
– To nawet tym bardziej dla niej muszę się umyć. Nie chcę, by od najmniejszego musiała wąchać zapach śmierci – przyznałem cicho, zerkając na spokojnie śpiącą się wiklinowym koszyczku sunię, wtuloną w ciało Futerko. Ponoć jak tylko opuściłem gospodę, nie dało się jej uspokoić. Dopiero właśnie jak kociak zajął miejsce obok, zaczęła stopniowo się wyciszać. Mała atencjuszka, musi mieć kogoś obok, bo inaczej oszaleje. – Poza tym, pościel prześmierdnie. A taka ładna pachnąca jest, i świeża. 
– Na dół jeść – powtórzył, a ja wiedziałem, że nie mam wyjścia. Przecież on mi żyć nie da. Tylko niech się później nie dziwi, że tak i niego dbam i pilnuję, by na pewno coś zjadł. Najlepiej to mnie, i dlatego tak bardzo nie podoba mi się to, że tak często mi odmawia. 
Tak jak chciał, zszedłem w końcu na dół. Słońce dopiero co wstało, więc ku mojemu zadowoleniu ludzi nie było dużo. Uśmiechnąłem się do gospodyni na tyle ładnie, na ile mi pozwalał mój stan, i poprosiłem ją o lekkie śniadanie. Jak ten żołądek nie będzie aż tak pełen, no to jakoś łatwiej będzie mi się zmusić do tej kąpieli. No i Serathion nie będzie mógł być na mnie zły, bo coś w końcu zjem. Myślę, że taka jajecznica ze świeżo upieczony chlebem będzie w sam raz, bo to właśnie było dzisiaj na śniadanie... A przynajmniej była to jedyna pozycja, która wydawała mnie się całkowicie nie zapchać. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz