czwartek, 11 czerwca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Westchnąłem cicho, nie odrywając wzroku od twarzy mojego partnera. Wciąż byłem zły. Zły na siebie za swoją reakcję, ale jeszcze bardziej na tego przeklętego sukkuba, który uparł się z nim flirtować. To właśnie drażniło mnie najbardziej. Sama świadomość, że ktoś patrzył na niego w ten sposób, budziła we mnie nieprzyjemny ucisk w piersi.
- Masz rację. Przesadzam. - Odwróciłem wzrok i skrzywiłem się lekko. - To moja wina. Za bardzo się tym przejmuję. Po prostu nie podoba mi się, że ten przeklęty sukkub ciągle próbuje zwrócić na siebie twoją uwagę. - Nadąłem policzki niczym obrażone dziecko, przez co nawet sam poczułem się odrobinę głupio. Wiedziałem przecież, że zachowuję się irracjonalnie.
- Ale skoro już o tym mowa...- Mruknąłem ciszej. - To chyba nie bez powodu wybrał właśnie ciebie. Nie zarywał do żadnego z innych mężczyzn siedzących w karczmie. - W moim głosie pobrzmiewała nuta goryczy, której nie potrafiłem ukryć.
Tak naprawdę doskonale wiedziałem, że nie mam powodów do obaw. Mój partner był ze mną. Kochał mnie. Gdyby było inaczej, nie trwałby u mojego boku. A jednak gdzieś głęboko w środku tkwił niepokój, którego nie potrafiłem się pozbyć.
Może dlatego, że sukkub wydawał się być dokładnie typem mężczyzny, który powinien go zainteresować. To zmuszało mnie do zadawania sobie pytań, których wolałbym nie słyszeć. Czy naprawdę jestem tym, czego szukał? A może sam nie wiedział, czego chce?
Do tego wszystkiego byłem wampirem.
Wampiry rzadko otrzymywały szczęśliwe zakończenia. Nasze historie częściej kończyły się tragedią niż spokojnym życiem u boku ukochanej osoby. Zbyt dobrze znałem opowieści o utracie, zdradzie i śmierci. Być może właśnie dlatego tak panicznie bałem się stracić to, co udało mi się odnaleźć.
- Nie musisz się martwić. - Jego spokojny głos wyrwał mnie z zamyślenia.
Spojrzałem na niego, a on uśmiechnął się lekko i ostrożnie ujął moją dłoń.
- Jestem łowcą. Jestem zabezpieczony. Moje pierścienie chronią mnie przed wpływem magii. Żaden sukkub nie jest w stanie mnie oczarować, a przynajmniej nie w ten sposób. - Zaśmiał się cicho. - Taka już nasza praca. Musimy być przygotowani na wszystko. Wampiry, demony, wiedźmy i każdą inną istotę, która mogłaby próbować manipulować naszym umysłem. - Przez chwilę milczałem, wsłuchując się w jego słowa.
Miał rację.
Powoli zacisnąłem palce na jego dłoni i przysunąłem się bliżej. Oparłem głowę o jego ramię, pozwalając sobie choć na moment zapomnieć o wszystkich obawach. Szliśmy przed siebie spokojnym krokiem, a ja wsłuchiwałem się w rytm jego oddechu.
- Wiem - Powiedziałem cicho. - Po prostu czasami trudno mi nad tym zapanować. - Przymknąłem oczy.
- Nie chciałbym cię stracić. - Słowa ledwo opuściły moje usta. - Życie już raz odebrało mi wszystko, co było dla mnie ważne. Moją rodzinę, mój dom, moje dawne życie. - Przełknąłem ślinę. - Nie jestem pewien, czy potrafiłbym przeżyć to drugi raz. - Poczułem, jak jego dłoń zaciska się mocniej na mojej.
- Nie stracisz mnie. - Podniosłem głowę i spojrzałem na niego.
W jego oczach nie było wahania.
- Musisz mi po prostu zaufać - Szepnął, składając na moim czole delikatnie pocałunek. 
- Ufam, ja po prostu nie ufam światu, istotą które zdecydowanie były zagrożeniem i dla mnie i dla ciebie - Wyznałem, podświadomie bojąc się o nasz związek, w końcu ja byłem wampirem on człowiekiem, tak naprawdę nigdy nie powinniśmy być razem, a jednak jesteśmy. I to tak bardzo nas różni od świata i jego reali. 

<Elianie ? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz