poniedziałek, 8 czerwca 2026

Od Serathiona CD Eliana

Patrzyłem na niego w milczeniu analizując jego słowa.
 ~ Czy on mógłby kupić mi coś ładnego? Oczywiście, że mógłby - Myśląc o tym Westchnąłem cicho. Tylko że te wszystkie piękne rzeczy są zwykle rzeczami drugorzędnymi. Nie chcę, żeby odejmował sobie od ust tylko dlatego, że mam słabość do drogich ubrań.
Na samą myśl pokręciłem głową.
Nie mogę pozwolić na to, żeby oszczędzał na jedzeniu czy swoich potrzebach wyłącznie po to, by sprawić mi przyjemność. A już na pewno nie wtedy, gdy pod jego opieką są zwierzaki. One również potrzebują pieniędzy, opieki i jedzenia. W końcu wszyscy muszą coś jeść, a jedzenie niestety nie bierze się znikąd.
Na moment zamilkłam, po czym na moich ustach pojawił się delikatny uśmiech.
- Pomyślę o tym, kiedy będziesz bogaty. Bo na razie, mój drogi, ani ciebie, ani mnie nie stać na ubrania, które kiedyś nosiłem. Muszę więc pogodzić się z tym, co mam.
Powoli podniosłem się z łóżka. Sięgnąłem po swoją ulubioną kamizelkę, jedną z niewielu rzeczy, które wciąż sprawiały mi odrobinę radości. Założyłem ją ostrożnie, choć doskonale wiedziałem, że za chwilę i tak zniknie pod ciężkim płaszczem, tak samo jak reszta mojego stroju.
Spojrzałem w jego stronę.
- Wiesz... - Odezwał się po chwili. - Jeśli tylko będę miał taką możliwość, zrobię wszystko, żebyś mógł nosić takie ubrania, jakie tylko sobie wymarzysz. Nie dlatego, że musisz je mieć, ale dlatego, że lubię widzieć cię szczęśliwego - W jego głosie nie było ani odrobiny fałszu.
Patrzyłem na niego przez moment, dostrzegając tę samą determinację, którą widziałem już wiele razy. Zawsze starał się robić wszystko, co było w jego mocy, abym czuł się przy nim bezpiecznie i dobrze. Nieważne, czy chodziło o drobiazgi, czy o sprawy naprawdę istotne.
I właśnie za to byłem mu wdzięczny.
Nie za obietnicę drogich ubrań.
Nie za marzenia o przyszłości.
Ale za szczere chęci i za to, że nawet wtedy, gdy sam nie miał wiele, chciał dzielić się ze mną wszystkim, co posiadał.
- To wystarczy - Powiedziałem cicho, odwzajemniając uśmiech. - Naprawdę wystarczy. - Zapewniłem, biorąc płaszcz aby założyć go na swoje ramiona udając człowieka którym nigdy nie będę.
- Tak? Możemy już iść? Nie chcesz niczego jeszcze dołożyć? - Dopytał, unosząc jedną brew.
Westchnąłem cicho i pokręciłem głową. Nie było już nic, co mógłbym zrobić, żeby wyglądać lepiej.
- Nie. Nic już nie zmieni mojego wyglądu - Stwierdziłem z lekkim rozbawieniem, obserwując, jak narzuca płaszcz na ramiona.
Po chwili wyciągnął w moją stronę dłoń.
Bez wahania ująłem ją i ruszyłem za nim na dół. Dopiero wtedy przypomniałem sobie o jedzeniu, które zamierzałem przynieść Elianowi. Miałem nadzieję, że dzięki temu w końcu porządnie się naje.
Zrobiłem kilka kroków, po czym spojrzałem na towarzysza.
- A ty coś zjesz? - Zapytałem, uświadamiając sobie, że od dłuższego czasu myślałem tylko o sobie, całkowicie pomijając jego potrzeby, które były dużo ważniejsze od tych należących do mnie 
Zmarszczyłem lekko brwi.
- Nie chciałbym, abyś chodził głodny - Przyjąłem, a moim głosie pobrzmiewała szczera troska.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz