piątek, 5 czerwca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Krążąc po kanałach wentylacyjnych, doskonale słyszałem każdy dochodzący zewsząd dźwięk, nawet te z naszego pokoju. Wiedząc, że mój partner znajduje się bezpiecznie w czterech ścianach, postanowiłem ostrożnie przemierzyć wąskie kanały. Stawiałem swoje małe łapki tak cicho, jak tylko potrafiłem, starając się nie wywołać najmniejszego hałasu.
Nie chciałem, żeby ktokolwiek zorientował się, że w wentylacji znajduje się nietoperz. Bo przecież kto spodziewałby się znaleźć tam nietoperza? Jeszcze mniej chciałem, by ktoś odkrył prawdę, że ten niepozorny stwór jest w rzeczywistości wampirem.
Wolałem zachować ten sekret dla siebie i mojego łowcy. To zabawne, a może raczej ironiczne, że człowiek, który powinien mnie zabić, zamiast tego chciał być przy mnie. Los bywał naprawdę przewrotny.
Po pewnym czasie wydostałem się z wentylacji i przybrałem swoją ludzką postać. Niemal od razu zwróciłem na siebie uwagę Eliana. Mężczyzna siedział przy koszyku, rozmawiając z psem, który patrzył na niego z wyraźnym zainteresowaniem.
- Wróciłeś. Gdzie ty właściwie byłeś? - Zapytał, odwracając się w moją stronę i unosząc jedną brew.
Na jego twarzy malowało się lekkie zaskoczenie zmieszane z podejrzliwością.
- Chodziłem po wentylacji - Odpowiedziałem spokojnie. - Kazałeś mi siedzieć tutaj samemu, a kiedy się nudzę, zdarza mi się wędrować po budynku. Czasami robię to, gdy śpisz albo gdy wychodzisz. Dzięki temu mogę obserwować ludzi, słuchać ich rozmów i poznawać różne historie. To znacznie ciekawsze niż leżenie całymi dniami w łóżku i umieranie z nudów. - Elian westchnął ciężko, jakby próbował zdecydować, czy powinien mnie skarcić, czy po prostu zaakceptować fakt, że jestem niereformowalny.
Ja tymczasem usiadłem wygodnie na łóżku i spojrzałem na niego z lekkim uśmiechem. W głębi duszy liczyłem, że podejdzie bliżej i spędzimy razem trochę czasu. Nawet jeśli nigdy bym się do tego nie przyznał, jego obecność była jedną z niewielu rzeczy, które naprawdę potrafiły poprawić mi nastrój.
- Czekaj, czekaj... Chcesz powiedzieć, że kiedy śpię, też chodzisz po wentylacji? - Dopytał, unosząc brew.
- Cóż... zdarza mi się - Przyznałem.
Na moich ustach pojawił się delikatny, nieco zadziorny uśmiech. Elian od razu rozpoznał jego znaczenie.
Pokręcił głową z rozbawieniem i podszedł bliżej. Chwycił moje dłonie, po czym jednym płynnym ruchem zamienił nas miejscami. Sam usiadł na łóżku, a mnie posadził wygodnie na swoich kolanach.
- Oj, niegrzeczny z ciebie wampirek - Zażartował, muskając pocałunkiem czubek mojego nosa.
Parsknąłem cicho, ale nie próbowałem się odsunąć.
- Jednak teraz zajmiemy się czymś innym - Dodał już łagodniej. - Skoro w końcu się wyspałem, możesz spełnić swoją obietnicę. Mówiłeś, że napijesz się mojej krwi, kiedy będę gotowy. - Spojrzał na mnie z ciepłym uśmiechem. - No więc jestem gotowy. - Westchnąłem cicho. Z Elianem naprawdę nie dało się wygrać. Kiedy już coś sobie postanowił, był niezwykle uparty.
Oparłem dłoń o jego ramię i nachyliłem się bliżej. Przez krótką chwilę wpatrywałem się w jego twarz, jakby chciał upewnić się, że na pewno tego chce. Dopiero wtedy ostrożnie złożyłem pocałunek na jego szyi, aby po chwili wgryźć się w jego skórę.
Między nami panowała pełna zaufania bliskość, do której obaj zdążyliśmy się przyzwyczaić. W takich chwilach łatwo było zapomnieć, kim byliśmy i jak niezwykła była nasza relacja, łowcy i wampira, których los połączył w sposób, jakiego żaden z nich nigdy by się nie spodziewał.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz