czwartek, 4 czerwca 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Muszę przyzna, bardzo starałem się, by wszystko szybko załatwić, ale ze zwierzakami nie było to takie proste. Zwłaszcza z małym szczeniakiem. Miałem  nadzieję, że Serathion nie będzie na mnie zły. Staram się... naprawdę się staram, by wszystko ze wszystkim pogodzić, by każdy miał to, czego zapragnie. A to wcale nie było takie proste, zwłaszcza, że każde miało trochę inne potrzeby. Serathion miał nadmiar energii, ale też ze względu na słońce moje możliwości zadowolenia go były dosyć mocno ograniczone. Oporządzenie Onyksa też zajmuje mi trochę czasu. Rosa potrzebuje mnóstwo atencji. Jak na razie najmniej problematyczny jest Futerko, tylko trzeba go obserwować i pilnować, by na czas wyprowadzać go na dwór. 
- Jutro cię zabiorę do kowala. Teraz muszę skupić się na twoim drugim panu. Serathion mi chyba głowę urwie, jak długo do niego nie wrócę – powiedziałem cicho do konia, głaszcząc go po chrapach. - Proszę, kostka cukru na pocieszenie. Smaczne, co? Raz na jakiś czas będę ci dostarczać takie smakołyki. Do zobaczenia wieczorem – dodałem, odsuwając się od niego. 
Wziąłem na ręce Rosę, która sobie człapała niedaleko, zawołałem do siebie Futerko i udałem się na górę. Powinienem się ubrać nieco lepiej, wyjść na miasto. Muszę w końcu zapewnić Serathionowi jakąś rozrywkę, a chyba najlepiej sprawdziłaby się książka. Co on takiego robił za dnia, kiedy był u siebie w tym ogromnym zamczysku? Przez sto pięćdziesiąt lat na pewno znał każdy zakamarek, przeczytał każdą książkę, jaką tylko miał... bo sprzątać to on nie sprzątał na pewno, patrząc na to, jak się zachowuje, kiedy proszę go o sprzątanie. Ja nie wyobrażam sobie, co sam mógłbym robić w tak wielkim zamku sam. Oszalałbym, nawet jeżeli jestem do tego swoje towarzystwa poniekąd przyzwyczajony. Jeśli już miałbym gdzieś się zaszyć na stałe, no to z kimś. Miło byłoby osiedlić się na tym swoim własnym kawałku ziemi, stworzyć wspomnienia,  i małą rodzinę. No ale trzeba byłoby mieć środki na takie własne miejsce na ziemi. Kolejne środki na zbudowanie domu. No i też pytanie, czy Serathion podzielałby moje marzenie, czy chciałby mieszkać w takim niewielkim domku zamiast wielkiej wilii. Jak na razie chce zobaczyć morze, zobaczyć jak najwięcej, przeżyć jak najwięcej... więc staram się, co nie jest takie proste, zwłaszcza, że większość takich najciekawszych rzeczy dzieje się za dnia. 
- Już je... stem  - rozejrzałem się po pokoju dostrzegając, że przecież nikogo tutaj nie ma. Pranie było zrobione, co mnie też zaskoczyło. Po jego minie byłem pewien, że tego nie uczyni, i nie miałbym mu przecież za złe, gdyby tego nie robił. Tylko, gdzie on był? I jak ja mam za nim nadążyć? Jestem niby sto trzydzieści lat młodszy, a czuję się przy nim jak taki staruch. Wiecznie zmęczony, spokojny, rozważny... Chyba nie tak to powinno wyglądać. - Skoro już masz pęcherz pusty, rozejrzyj się po pokoju. Troszkę tutaj czasu spędzimy. Musisz nabrać sił. Troszkę urosnąć, by lepiej znosić mrozy – mówiłem do szczeniaka, bo do kogo miałbym innego mówić? Pogadałbym z Serathionem, ale on pewnie zmienił się w nietoperza i gdzieś sobie polazł. W tej chwili nawet nie mogłem go znaleźć, chociaż bardzo bym tego chciał. 

<Różyczko? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz