poniedziałek, 15 czerwca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Mimo jego słów nie potrafiłem przestać się martwić. Wręcz przeciwnie, niepokój wciąż narastał, ciężko osiadając gdzieś z tyłu mojej głowy. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że demon, którym był sukkub, nie należy do istot łatwo odpuszczających. Takie stworzenia były uparte, przebiegłe i niezwykle cierpliwe, szczególnie gdy upatrzyły sobie cel.
Na szczęście nie miał najmniejszych szans w bezpośrednim starciu z wyższym wampirem.
Ta świadomość dawała mi pewien spokój.
Niech więc lepiej uważa.
Jeżeli naprawdę postanowi wejść mi w drogę, gorzko pożałuje swojej decyzji. Już teraz przekroczył granicę, której nie powinien był nawet dotykać. Ośmielił się zainteresować kimś, kto należał do mnie.
Może brzmiało to egoistycznie, a nawet trochę dziko, ale taka była natura wampirów. Nie lubiliśmy dzielić się tym, co uznawaliśmy za swoje. Zwłaszcza gdy chodziło o kogoś tak ważnego.
A Elian był właśnie kimś takim.
Moją miłością, moim partnerem, moim najcenniejszym skarbem.
Nieważne, jak nazwać łączącą nas relację uczuciem, więzią, przeznaczeniem czy zwyczajną miłością. Dla mnie należał do mojego świata w sposób, którego nie potrafiłem opisać słowami.
I właśnie dlatego nie zamierzałem się nim z nikim dzielić. Nigdy.
Przesunąłem dłonią po jego ramieniu i oparłem głowę o jego klatkę piersiową, wsłuchując się w spokojny rytm jego oddechu. Samo przebywanie tak blisko niego pozwalało mi choć na chwilę uciszyć własne myśli. Ale tylko na chwilę.
Bo gdzieś głęboko we mnie wciąż czaiła się obietnica, że jeśli sukkub spróbuje jeszcze raz zbliżyć się do Eliana, tym razem spotka się ze mną. A wtedy nie będzie już mowy o uprzejmości czy cierpliwości.
Wtedy będzie musiał ponieść konsekwencje swoich wyborów.
Postanowiłem jednak nie ciągnąć dalej tego tematu. Wiedziałem doskonale, jakie podejście miał do całej sytuacji mój partner. Skoro nie był zadowolony z kierunku, w którym zmierzała rozmowa, i nie chciał więcej o tym słyszeć, postanowiłem odpuścić.
Przynajmniej na razie.
Może rzeczywiście miał rację. Może najlepszym rozwiązaniem było po prostu ignorowanie sukkuba i niepoświęcanie mu ani chwili uwagi. Chociaż szczerze mówiąc, bardzo w to wątpiłem. Takie istoty rzadko rezygnowały z własnej woli.
Mimo wszystko zamierzałem uszanować zdanie Eliana.
Dopóki ten pieprzony sukkub trzymał się od niego z daleka, mogłem zachować spokój.
Ale jeśli choć raz spróbuje ponownie się do niego zbliżyć...
Wtedy wszystko się zmieni.
- Niech ci będzie, posłucham cię. Może faktycznie, jeśli całkowicie będziemy go ignorować, w końcu odpuści. Chociaż, szczerze mówiąc, bardzo w to wątpię - Mruknąłem.
Westchnąłem cicho i pozwoliłem mu przejąć inicjatywę. Jego dłonie przesuwały się po mojej skórze podczas kąpieli, a ja nie protestowałem ani przez chwilę. W tej chwili właśnie tego potrzebowałem najbardziej, odrobiny spokoju, bliskości i poczucia bezpieczeństwa, które potrafił dać mi tylko on.
Przymknąłem oczy i oparłem się wygodniej o jego ciało, pozwalając, by napięcie powoli opuszczało moje mięśnie. Choć w głowie nadal krążyły niespokojne myśli, przy nim znacznie łatwiej było je uciszyć, nawet jeśli tylko na krótką chwilę.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz