poniedziałek, 15 czerwca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Kiwając posłusznie głową, po prostu opuściłem nasz pokój i skierowałem się do łazienki, gdzie mogłem od razu rozgościć się w balii. Woda była chyba ciepła. Jako wampir nie potrafiłem już zbyt dobrze odróżniać temperatury zimnej od ciepłej, właściwie w ogóle jej nie czułem. Podejrzewałem jednak, że musi być przyjemnie nagrzana, ponieważ mój partner nie byłby w stanie siedzieć w lodowatej wodzie. A skoro mieliśmy wziąć wspólną kąpiel, oznaczało to, że była przynajmniej ciepła, jeśli nie wręcz gorąca.
Moja skóra nie zmieniała koloru pod wpływem temperatury, więc nie miałem nawet po tym jak ocenić, jaka naprawdę była. Uznałem jednak, że nie ma to większego znaczenia. Powinienem po prostu cieszyć się chwilą spokoju.
Zamknąłem oczy, pozwalając sobie całkowicie oddać się przyjemności płynącej z błogiego odpoczynku. Choć nie odczuwałem ciepła tak jak dawniej, sama obecność w wodzie była dziwnie kojąca. Przez kilka chwil wsłuchiwałem się jedynie w odgłosy otoczenia.
Czekałem grzecznie na Eliana.
Niestety moje myśli bardzo szybko ponownie powędrowały w stronę sukkuba.
Martwiłem się. Naprawdę obawiałem się, że ten pieprzony sukkub zrobi Elianowi krzywdę. Im dłużej o tym myślałem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że może to ja powinienem zrobić krzywdę jemu.
W końcu byłem odporny na ich magię. Odporny na manipulację, uwodzenie i większość sztuczek, którymi posługiwały się te stworzenia. Byłem również znacznie wytrzymalszy fizycznie. Sukkuby potrafiły być niebezpieczne, ale ich siła tkwiła przede wszystkim w umyśle i pokusach, jakie roztaczały wokół swoich ofiar. A z tym nieśmiertelna istota, taka jak ja, mogła poradzić sobie znacznie lepiej niż zwykły człowiek.
- A ty o czym tak myślisz? - Zamyślony nawet nie zauważyłem, kiedy mój partner pojawił się w łazience.
Odwróciłem głowę w jego stronę, a wyraz mojej twarzy niemal natychmiast złagodniał. Na ustach pojawił się delikatny, szczery uśmiech. W końcu obok mnie znajdowała się osoba, którą kochałem najbardziej na świecie.
- Myślę o tym i o tamtym. Nic konkretnego - Odpowiedziałem spokojnie, nie wspominając o tym, co naprawdę siedziało mi w głowie.
Po chwili zmieniłem temat.
- Rose już leży w koszyczku? - Obserwowałem go uważnie. Elian pozbył się ubrań, a następnie podszedł do balii. Wszedł do wody i usiadł za mną, obejmując mnie ramionami. Przyciągnął mnie bliżej do siebie, po czym złożył na moim ramieniu delikatny pocałunek.
Na moment wszystkie niepokojące myśli ucichły.
Liczyła się tylko ta chwila.
- Tak. Mała już śpi, a razem z nią Futerko - Wyjaśnił, przytulając mnie do siebie i wtulając twarz w moje włosy. Przez chwilę wciągał w płuca mój zapach, jakby chciał nacieszyć się nim jak najdłużej.- Ależ ty pięknie pachniesz - Wyszeptał tuż przy moim uchu.
Jego palce leniwie przesuwały się po mojej skórze, drażniąc ją delikatnymi muśnięciami. Mimo że jeszcze niedawno byłem całkowicie nasycony jego bliskością, moje ciało wciąż reagowało na każdy jego dotyk. Drobny dreszcz przebiegł wzdłuż kręgosłupa, a ja mimowolnie przymknąłem oczy.
To było wręcz niesamowite, jak bardzo potrafiłem mu się poddać. Jak bardzo pragnąłem jego obecności przy sobie. Nieważne, ile czasu spędzaliśmy razem, zawsze wydawało mi się, że jest go za mało. 
- Mój drogi, zaraz sam będziesz tak pięknie pachniał. Ta róża całkowicie osadzi swój zapach na twoim ciele - Odpowiedziałem a na mojej twarzy pojawił się zadziorny uśmiech.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz