wtorek, 16 czerwca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Westchnąłem cicho. Co właściwie mogłem zrobić? Skoro był pewien, że poradzi sobie z tym draniem, musiałem mu zaufać i cierpliwie poczekać. Miałem tylko nadzieję, że naprawdę potrwa to chwilę. Nie chciałem spędzić tutaj całej wieczności, czekając na jego powrót.
Prawda była taka, że nie mogłem doczekać się, aż znów go zobaczę. Sama myśl o tym, że gdzieś tam znajduje się Sukkub, nie dawała mi spokoju. Jeśli naprawdę był w pobliżu, mógł próbować omamić Eliana, zmanipulować go albo wykorzystać jego słabości. Na samą myśl o tym zaciskałem dłonie w pięści. Nie chciałem do tego dopuścić.
- Dobrze. Poczekam na ciebie - Odparłem cicho.
Pochyliłem się i złożyłem na jego ustach krótki, czuły pocałunek, jakbym chciał zatrzymać go przy sobie choć na jeszcze jedną sekundę. Potem pozwoliłem mu odejść, choć każda część mnie protestowała przeciwko temu.
Elian podrapał za uszkiem psa, właściwie bardziej swojego niż naszego, oraz kota, który akurat należał do nas obu. Po chwili opuścił pokój, zostawiając mnie samego. Co prawda prawie samego bo oba zwierzak były razem ze mną, ale to jednak nie to samo, zdecydowanie wolałbym aby był tu przy mnie Elian, któremu ewidentnie zagrażał ten drań.
Drzwi zamknęły się za nim cicho, a ja natychmiast poczułem nieprzyjemną pustkę. Cisza, która zapadła w pomieszczeniu, wydawała się wręcz przytłaczająca. Jeszcze przed chwilą jego obecność działała na mnie uspokajająco, a teraz miałem wrażenie, że ściany zaczynają się powoli zbliżać.
Usiadłem na łóżku i spróbowałem się odprężyć, ale było to niemożliwe. Czułem się tak, jakbym siedział nie na miękkim materacu, lecz na garści ostrych gwoździ. Nogi nieustannie mi drżały, a serce biło zbyt szybko. Co kilka sekund zerkałem w stronę drzwi, nasłuchując najmniejszego dźwięku świadczącego o jego powrocie.
Najgorsze było jednak to uczucie.
Obecność Sukkuba.
Nie widziałem go, ale byłem niemal pewien, że nadal gdzieś tutaj jest. Ukryty w cieniu, obserwujący, cierpliwie czekający na odpowiedni moment. Jego aura zdawała się przenikać całe pomieszczenie, wślizgując się pod skórę niczym lodowaty dreszcz.
Przełknąłem ślinę i objąłem się ramionami, próbując pozbyć się nieprzyjemnego uczucia.
„Wróć już...” pomyślałem gorączkowo, wpatrując się w drzwi.
Szczerze mówiąc, miałem wrażenie, że Elian nie wraca już stanowczo zbyt długo. Znacznie dłużej, niż początkowo zapowiadał. Przecież miał tylko wziąć jedzenie dla siebie i dla zwierzaków, a potem od razu wrócić do pokoju. To nie powinno zająć aż tyle czasu.
Dlaczego więc nadal go nie było?
Nerwowo zacząłem stukać palcami o własne kolano, wpatrując się w drzwi tak intensywnie, jakby samą siłą woli mógłbym sprawić, żeby się otworzyły.
Może była kolejka?
To byłoby najbardziej logiczne wyjaśnienie. W końcu nie każdy dostaje wszystko od ręki. Jednak im dłużej o tym myślałem, tym mniej mnie to uspokajało. Logika przegrywała z lękiem, który coraz mocniej zaciskał się wokół mojego serca.
A co, jeśli ten drań go znalazł?
Na samą myśl poczułem nieprzyjemny ucisk w żołądku.
Co, jeśli Sukkub już do niego podszedł? Co, jeśli próbował z nim rozmawiać albo, co gorsza, użyć swoich sztuczek? Oczywiście wiedziałem, że Elian jest odporny na jego czary. Pierścienie, które nosił na palcach, skutecznie chroniły go przed podobnymi wpływami. Sam wielokrotnie mi o tym przypominał.
Ale co, jeśli tym razem będzie inaczej?
Co, jeśli demon spróbuje pozbawić go tej ochrony?
Przełknąłem ciężko ślinę.
A może już to zrobił?
Ta myśl sprawiła, że natychmiast poderwałem się z łóżka. Chodząc w kółko. Nie mogąc doczekać się już jego powrotu.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz