niedziela, 14 czerwca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Cierpliwie czekałem na swojego partnera, leżąc wygodnie na łóżku dokładnie takim, jakim stworzył mnie świat, całkowicie nagi. Nie widziałem najmniejszego powodu, by się ubierać. W końcu w pokoju miał pojawić się tylko Elian, a jemu zdecydowanie nie przeszkadzał mój brak odzienia. Wręcz przeciwnie. Doskonale wiedziałem, że podoba mu się to, co widzi. Gdyby było inaczej, już dawno kazałby mi się ubrać. Nigdy jednak nie usłyszałem z jego ust choćby jednego słowa skargi.
Nie mając nic lepszego do roboty, wpatrywałem się w drzwi. Nasłuchiwałem każdego odgłosu dobiegającego z korytarza kroków, skrzypienia podłogi, cichych rozmów i wszystkich innych dźwięków, które mogły zwiastować jego powrót. Z każdą mijającą minutą coraz bardziej narastał we mnie niepokój.
Wtedy przypomniałem sobie, że Elian zszedł na dół.
Tam, gdzie przez cały ten czas mógł znajdować się ten przeklęty sukub.
Sama myśl o tym sprawiła, że zacisnąłem szczękę. Co, jeśli ten pasożyt postanowił się do niego zbliżyć? Co, jeśli spróbował go uwieść albo wykorzystać? Wiedziałem doskonale, czym żywią się takie istoty i czego szukają w swoich ofiarach. Nie podobało mi się to ani trochę.
Nie chciałem, żeby Elianowi stała się jakakolwiek krzywda. Nie chciałem, żeby jakiś potwór wysysał z niego energię, manipulował nim albo próbował odebrać mi jego uwagę. Sama świadomość, że ktoś mógłby położyć na nim swoje łapy, wywoływała we mnie irytację.
Byłem zazdrosny.
Może nawet bardziej, niż chciałem się do tego przyznać.
Dlatego odetchnąłem z ulgą, gdy wreszcie usłyszałem znajome kroki i chwilę później drzwi do pokoju otworzyły się. Do środka wszedł Elian, a tuż za nim nasze zwierzaki.
Ulga trwała jednak tylko kilka sekund.
Niemal natychmiast wyczułem obcy zapach.
Nie pachniał wyłącznie sobą.
W powietrzu unosiła się obca nuta, słaba, ale wystarczająco wyraźna, bym od razu domyślił się jej źródła. Sukub był blisko. Zdecydowanie zbyt blisko.
Poczułem, jak w mojej piersi ponownie budzi się irytacja.
Ten drań naprawdę próbował się do niego zbliżyć.
Uniosłem wzrok na Eliana, marszcząc brwi.
- Czy ten dupek się do ciebie zbliżył? - Zapytałem chłodno, choć gniew, który starałem się ukryć, był aż nazbyt wyraźny. - Bo jeśli tak, to zaczynam tracić cierpliwość. I naprawdę za chwilę pójdę połamać mu kości - Fuknąłem, będąc w stanie walczyć z sukkubem, w końcu nie byłem aż taki słaby, wampir jeśli chce potrafię być zagrożeniem nawet dla tak niebezpiecznych istot jakimi są sukkuby.
Elian odłożył pieska do koszyka, po czym podszedł do mnie i delikatnie musnął moje usta pocałunkiem.
- Nie martw się, Różyczko. Na szczęście tylko ty jesteś moją słabością - Zapewnił mnie z łagodnym uśmiechem. - Tylko na ciebie chcę patrzeć i tylko ciebie chcę dotykać. - Jego słowa natychmiast uspokoiły część niepokoju, który od dłuższego czasu ściskał moje serce. Wiedziałem, że mówi szczerze. Nigdy nie dawał mi powodów, bym wątpił w jego uczucia. - A teraz pozwól, że przygotuję nam relaksującą kąpiel. Po niej na pewno poczujesz się lepiej - Dodał.
Po tych słowach odsunął się ode mnie i skierował w stronę łazienki, zostawiając mnie samego tylko na chwilę. Słyszałem odgłos nalewanej wody i cichy brzęk szklanych buteleczek z olejkami.
Na samą myśl o wspólnej kąpieli poczułem przyjemne ciepło rozlewające się po całym ciele...

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz