wtorek, 2 czerwca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Co zmieniła? A to akurat było bardzo proste. Zakryła jego klatkę piersiową, a właśnie na tym zależało mi najbardziej. Nie chcę, żeby ktoś patrzył na jego nagie ciało. Ten widok jest przeznaczony wyłącznie dla mnie. Doskonale wiem, jak kobiety reagują na tak umięśnioną sylwetkę, zwłaszcza gdy zdobią ją blizny. Potrafią dosłownie pożerać wzrokiem taki widok, a mnie, mimo wszystko, strasznie to drażni.
- Zmieniła naprawdę wiele. Dzięki temu nie będę chodził wiecznie zirytowany, zastanawiając się, czy jakaś kobieta właśnie nie ślini się na twój widok. A jeśli nie będę chodził podenerwowany, nie będę też wyładowywał tej frustracji na tobie. Chyba właśnie o to chodzi, prawda? - Odpowiedziałem, patrząc mu prosto w oczy. W moim głosie pobrzmiewała zazdrość, ale również szczerość. Nie próbowałem tego ukrywać. Był mój i świadomość, że obce spojrzenia tak często na nim spoczywały, wywoływała we mnie nieprzyjemny ucisk w piersi.
Elian westchnął cicho, nie komentując już moich słów. Bez dalszych protestów zabrał psa, ubrany w koszulę tak, jak sobie tego życzyłem, po czym opuścił pokój.
Odetchnąłem ciężko i z wyraźną irytacją rozsiadłem się wygodniej na łóżku. Przez chwilę wpatrywałem się w zamknięte drzwi, a potem leniwie rozejrzałem po pomieszczeniu, czekając, aż Elian wróci.
Ciszę szybko przerwało znajome, głośne mruczenie.
Futerko podszedł do mnie spokojnym krokiem, ocierając się o moje nogi. Na sam dźwięk jego mruczenia poczułem, jak napięcie powoli opuszcza moje ciało. Bez zastanowienia wziąłem kociaka na ręce i przytuliłem go do siebie, zanurzając palce w jego miękkim futrze.
- Przynajmniej ty jesteś słodziutki i nie śmierdzisz - Zwróciłem się do niego, drapiąc go delikatnie za uchem.
Futerko zamruczał jeszcze głośniej, przymykając oczy z zadowolenia. Po chwili jednak poruszył uszami i spojrzał w stronę drzwi.
Kilka sekund później drzwi uchyliły się powoli. Do pokoju wszedł Elian trzymając w dłoni psa.
 Sądząc po merdającym ogonie i zadowolonym spojrzeniu, był już najedzony i w świetnym humorze.
- Psiak nakarmiony. Może już spokojnie iść spać - Oznajmił z wyraźnym zadowoleniem.
Podszedł do koszyka i ostrożnie ułożył w nim szczeniaka. Przez chwilę przyglądał się mu z takim zachwytem, jakby patrzył na najcudowniejsze stworzenie na świecie.
- Jakie powinienem dać jej imię? - Zapytał bardziej siebie niż mnie, ale chwilę później odwrócił głowę w moją stronę.
Skrzywiłem się lekko.
- Nawet na mnie nie patrz. Nie zamierzam ci w tym pomagać. - Stwierdziłem, nie mając zamiaru się w to bawić.
- Na pewno? - Elian uśmiechnął się zaczepnie. - Masz wyjątkowy talent do wymyślania dziwnych i zabawnych imion. - Westchnąłem przeciągle, czując jak narasta we mnie irytacja. Przez moment udawałem, że wcale nie zamierzam odpowiadać, ale wiedziałem, że nie odpuści. Dla własnego spokoju zacząłem więc przeglądać w myślach pierwsze lepsze propozycje.
- Nie wiem... - Mruknąłem. - Nazwij ją Łapa, Nutka albo Rosa. - Elian zamrugał kilka razy, najwyraźniej naprawdę rozważając moje propozycje.
- Rosa... - Powtórzył cicho, spoglądając na szczeniaka. -W sumie brzmi całkiem ładnie. - Dodał zadowolony.
- To świetnie. Teraz możesz już przestać mnie męczyć. - Przewróciłem oczami przytulając się do poduszki, zamykając oczy aby trochę zignorować Eliana i psa.
Elian tylko cicho się zaśmiał, po czym usiadł obok koszyka. Przez dłuższą chwilę obserwował śpiącego psa z łagodnym uśmiechem, podczas gdy ja próbowałem przekonać samego siebie, że wcale nie zaczynałem przyzwyczajać się do obecności tego małego, hałaśliwego stworzenia.

<Elianie c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz