Zadowolony, że Serathion mnie posłuchał i na chwilę mamy spokój od tego głupiego sukkuba. Umyłem jego skórę z jak największą dbałością doskonale wiedząc, jak bardzo zależy mu na tym, by jego ciało było czyste i pachnące. Może jak cały czas unosić się będzie za nim zapach róży, no to będzie bardziej łagodny, i będzie w miłym nastroju.
– No i gotowe. Twoje wspaniałe ciało jest czyste i pachnące – powiedziałem, po czym ucałowałem go w ramię.
– Świetnie. Więc teraz pora na ciebie – zabrał ode mnie gąbkę i odwrócił się przodem w moją stronę, lustrując mnie wzrokiem. – Masz może brzytwę gdzieś blisko? Może cię jeszcze ogolę.
– Chyba tutaj na szafce, tam ją ostatnio zostawiałem – powiedziałem zgodnie z prawdą.
– W porządku. Więc proszę się rozluźnić, zajmę się tobą najlepiej, jak potrafię – obiecał, uśmiechając się do mnie znacząco. Wiedziałem, że chodziło jedynie o zadbanie o moją higienę, no ale miło sobie pomarzyć.
Nie mogłem marudzić na opiekę. Serathion zajął się mną doskonale, i zadbał o moje ciało, i podczas golenia mnie nie zaciął, i trochę mnie podrażnił, bo przecież nie byłby sobą, gdyby tego nie uczynił. Po wszystkim wytarliśmy się, on założył moją koszulę, ja jedynie spodnie, szybko posprzątałem łazienkę i po tym wszystkim wróciliśmy do łóżka, gdzie mocno go do siebie przytuliłem i zamknąłem oczy, mogąc jeszcze troszeczkę odpocząć.
Jak zazwyczaj nie śni mi się nic, albo śnią jakieś totalne głupoty, które pamiętam chyba jakieś dziesięć minut po przebudzeniu, tak teraz mój sen był bardzo wyraźny. I intensywny. I dla mnie niepokojący, bo był w nim ten głupi sukkub, a jego zdecydowanie tam nie powinno być. Po tym wszystkim obudziłem się zdecydowanie bardziej zmęczony niż przed tym snem. Czy to ma związek z tym, że moja ochrona nie jest pełna? I już teraz mi się próbuje do głowy wejść? Zdecydowanie jak najszybciej muszę się zająć swoją ochroną, nim po raz kolejny zaatakuje.
– W porządku? – usłyszałem nieco zaniepokojony głos Serathiona. Oczywiście, że zauważył, że coś jest nie tak. Miałem tylko nadzieję, że nie wymsknęło mi się nic podczas snu... nie, na pewno nie, gdyby coś takiego było, zaraz bym dostał w łeb. Serathion by przecież tego nie zdzierżył. Najpierw ja dostałbym w łeb, a później ten sukkub. – Wydajesz się być zmęczony.
– Okropny sen, to wszystko – powiedziałem, uśmiechając się do niego lekko. Cóż, nie kłamałem. Dla mnie to był okropny sen. Zdecydowanie bardziej wolałbym, by odwiedziłaby mnie w nim moja Różyczka, nie ten blondyn. – Rosa jeszcze śpi? Chyba ją ten mały spacer bardzo zmęczył – zmieniłem trochę temat, podnosząc się do siadu. Lepiej, by Serarhion nie wiedział, co w tym śnie było. Tylko niepotrzebnie by się denerwował.
<Różyczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz