wtorek, 14 kwietnia 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Ja jego słowa uśmiechnąłem się szeroko. Podobało mu się, oj, podobało mu się. Trochę się na początku obawiałem, że jednak będzie tak stał i patrzył się na nich, na szczęście dzieciaki przełamały te lody. I szło mu naprawdę świetnie. Nie musiałem mu nawet pogadać, a rodzice mogli trochę odpocząć, dzieciaki wymęczone, więc tylko je położyć spać... trochę szkoda, że jutro już wyruszają. Byłem pewien, że jeszcze raz by się zgodził na opiekę nad nimi. Znaczy, nie od razu, najpierw by poudawał oburzenie, ale później na pewno by się zgodził. Widziałem to po nim. Podobało mu się. Byłem z niego bardzo dumny. 
– Ależ oczywiście – mruknąłem do niego porozumiewawczo, chwytając jego dłoń i ciągnąc go na górze. – Jak tak na ciebie patrzyłem, odniosłem wrażenie, że się świetnie bawiłeś. Czyżbym miał rację i jednak lubisz dzieci? 
– Absolutnie nie. Dalej uważam, że to małe szczochy. Te były nieco bardziej znośne, i to wszystko – stwierdził krótko. 
– Mhm... Rozumiem – odpowiedziałem, uśmiechając się szeroko. To było na swój sposób urocze, kiedy to udawał, że wcale nie chce, a uwielbia dzieciaki. – Wiesz, uroczo tam wyglądałeś. 
– Ani mi się waż – odpowiedział, zerkając na mnie tym swoim morderczym wzrokiem. – Jeszcze raz mnie wpakujesz w taką opiekę, a możesz zapomnieć o seksie przez miesiąc. 
– Kochanie, przecież ty wytrzymałeś raptem kilkanaście godzin. A miesiąc? – uniosłem jedną brew, ledwo powstrzymując uśmieszek na ustach. 
– Jak się zaprę to mi się uda - burknął, pusząc policzki. 
– Ledwo skończył się jeden zakład, który to jeszcze notabene przegrałeś, a ty już kolejny proponujesz? Na razie lepiej się wstrzymajmy z tymi zakładami. Za jakiś czas z chęcią wrócę do naszych małych zakładów. Na razie musimy się skupić na naszej podróży. I dotarciu nad morze – przypomniałem mu, przepuszczając go w przejściu. 
– W sumie, to trochę racji masz. Jeszcze się nie nasyciłem tobą w pełni – uśmiechnął się do mnie znacząco, wchodząc do pokoju. 
– Wiele czasu nie mamy. Tak właściwie, jeszcze jutro, bo pojutrze chciałbym być wypoczęty i nie poświęcać połowy dnia na seks, zwłaszcza, że chciałbym jak najszybciej dotrzeć do tego drugiego miasta – odpowiedziałem, cicho wzdychając. Może w mieście, w którym nikt nas nie zna moja Różyczka poczuje się lepiej. A jak on będzie się czuł lepiej, to i ja w końcu odetchnę. Wystarczy mu tych kąśliwych uwag ze strony Dony. Widziałem, jak dzisiaj go obserwowała od czasu do czasu, jak bawił się z dziećmi. Ciekawe, czy to ją coś nauczyło. Czy coś jej tam przeskoczyło. Miałem nadzieję, że tak. Tylko ona mi pozostała. Poza tym, byłem pewien, że trochę by mojemu maleństwu się miło zrobiło, gdyby tak jeden dzień była dla niego miła. 
– Przecież trzeba się przed podróżą porządnie wygrzać – puścił mi oczko. On tylko i wyłącznie o jednym... 
– Czy masz w tej swojej głowie coś więcej niż seks? A gdzie ta twoja romantyczność? Mnie oskarżasz o zwykłe, ordynarde myślenie, a sam co masz w głowie? To samo. To taka trochę hipokryzja – rzuciłem lekko, zabierając się za zmienianie pościeli. Co jak co, ale ja w brudnej spać nie będę. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz