piątek, 3 kwietnia 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Jego słowa były naprawdę piękne… ale czy cokolwiek zmieniały?
Nie. Wciąż się martwiłem.
Starałem się ograniczać picie jego krwi tak bardzo, jak tylko potrafiłem. Nie chciałem robić tego codziennie wiedziałem, że to go wyniszcza. A jednak on uparcie twierdził inaczej. Nie słuchał mnie, choć to ja naprawdę rozumiałem, jak bardzo mu to szkodzi. Wiedziałem, że to złe… że nie mogę codziennie spijać jego krwi, że to niszczy jego ciało.
Ale co ja tam wiem… jestem tylko wampirem. Przecież nie znam się na ludzkim życiu.
Westchnąłem cicho, nie komentując jego słów. Były słodkie, aż za bardzo… ale niczego nie zmieniały. Nie przynosiły ulgi.
Podszedłem do łóżka i położyłem się na miękkim materacu, wpatrując się bezmyślnie w sufit.
- Muszę spróbować jakoś to obejść… - Mruknąłem bardziej do siebie niż do niego. - Może będę częściej wychodził. Może będę częściej pić krew innych ludzi… albo zwierząt… powinna wystarczyć. Uspokoi głód i jednocześnie nie skrzywdzi ciebie. - Naprawdę się o niego martwiłem.
Elian westchnął cicho i podniósł się z krzesła, jakby chciał do mnie podejść. Od razu zauważyłem, jak jego ciało odmawia mu posłuszeństwa. Zachwiał się i gdybym nie pojawił się przy nim w porę, już leżałby na ziemi.
Złapałem go, podtrzymując jego ciężar.
- A miałeś mnie nie dotykać… - Zaśmiał się słabo, opierając się o moje ramię.
- W tej chwili odłóżmy ten zakład na bok - Odpowiedziałem cicho. - Martwię się o ciebie. - Pomogłem mu położyć się na łóżku, ostrożnie, jakby był z porcelany.
Spojrzał na mnie zmęczonym wzrokiem.
- Przytulisz się do mnie? - Zapytał.
Zawahałem się.
Powinienem trzymać się od niego z daleka. Wiedziałem o tym. To było rozsądne. Bezpieczne. A jednak…
Westchnąłem cicho i położyłem się obok niego, ostrożnie wtulając się w jego ciało.
- Tylko ten jeden raz - Mruknąłem, obejmując go delikatnie.
Jakbym próbował przekonać samego siebie, że to nic nie znaczy.
Elian przyciągnął mnie do siebie, składając krótki pocałunek na moim czole. Jego dłoń, jakby zupełnie odruchowo albo wręcz przeciwnie, aż za bardzo świadomie, zsunęła się niżej, zatrzymując się na moich pośladkach.
Natychmiast chwyciłem jego rękę i przesunąłem ją wyżej, stanowczo, choć bez szarpnięcia.
- Nie wolno ci mnie tam dotykać, przecież mamy zakład - Ostrzegłem cicho, patrząc na niego z powagą.
Zbyt dobrze wiedziałem, jak bardzo jestem wrażliwy na jego dotyk. Najgorsze było jednak to, że on też doskonale o tym wiedział.
Kąciki jego ust uniosły się w lekkim, zaczepnym uśmiechu.
- Nie wolno? - Powtórzył szeptem, nachylając się bliżej. - Naprawdę tak uważasz? Przecież teraz pozwoliłeś mi się dotknąć - Jego palce znów drgnęły, jakby specjalnie chciał sprawdzić moją reakcję, drażniąc mnie tym ledwie wyczuwalnym ruchem.- Czasem lubię sobie pozwolić na drobny dotyk - Dodał ciszej.
Zmarszczyłem brwi, czując jak napięcie w moim ciele rośnie.
- Hej… uważaj - Mruknąłem ostrzegawczo. - Bo zaraz będziesz tu leżał sam. - W moim głosie było więcej powagi, niż chciałem pokazać… ale też coś jeszcze, coś, czego nie potrafiłem już tak łatwo ukryć.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz