środa, 22 kwietnia 2026

Od Serathiona CD Eliana

Cicho westchnąłem, słysząc jego słowa. W gruncie rzeczy mogłem się tego spodziewać, zawsze za bardzo się mną przejmował. A przecież jestem już dużym chłopcem, poradzę sobie sam. On będzie spał, a ja… cóż. Pokręcę się niedaleko miejsca jego spoczynku, pogadam z koniem i kotem, może coś upoluję, żeby się napoić. Zawsze coś się znajdzie. Dobrze o tym wiedział.
- Ale… - Zacząłem, chcąc coś dodać, może przekonać go, zmienić jego zdanie.
Nie dał mi jednak szansy.
- Nie ma żadnego „ale”. Nie będziesz siedział sam. Obaj dobrze wiemy, że nie wytrzymasz, prędzej czy później zaczniesz coś kombinować. Nie mogę na to pozwolić. - Jego głos był stanowczy, niemal twardy jak kamień. Nawet na mnie nie spojrzał, zajęty królikiem, którego wcześniej upolował. Powoli, z wprawą, pozbawiał go futra, jakby była to najzwyklejsza czynność na świecie.
Westchnąłem ponownie, tym razem ciężej. Czy w ogóle było sens z nim dyskutować? To trochę jak walka ze ścianą, możesz walić głową ile chcesz, a efekt zawsze będzie ten sam.
- Nie wzdychaj mi tu - Mruknął, jakby czytał mi w myślach. - To i tak nic nie da. - Uniósł na chwilę wzrok, mierząc mnie uważnym spojrzeniem.
- Jesteś dużym chłopcem, to prawda. Ale jako wampir wpadasz na wyjątkowo głupie pomysły, które wcale mi się nie podobają. I właśnie dlatego nie mogę pozwolić sobie na spokojny sen. Wolę mieć cię na oku, dla twojego i naszego bezpieczeństwa. - No i co ja mam z nim zrobić?
Kiedy się odzywam źle. Kiedy milczę, jeszcze gorzej. Czasem mam wrażenie, że cokolwiek zrobię, i tak skończy się tak samo.
Ciężkie jest to moje życie.
- Bardzo chciałbym zaprzeczyć temu, co właśnie powiedziałeś… ale nie mogę. To znaczy, mógłbym tylko że byłoby to zwykłe kłamstwo, a do tego nie zamierzam się zniżać. - Na moment odwróciłem wzrok, krzywiąc się lekko. - Masz rację. Wpadam na głupie pomysły. Często. - Westchnąłem cicho, po czym spojrzałem na niego z ukosa. - Ale dzięki tobie przynajmniej próbuję tego nie robić. - Na moich ustach pojawił się cień uśmiechu, trochę złośliwy, trochę zbyt szczery. - W końcu… z jakiegoś dziwnego powodu cię kocham. - Zawiesiłem na nim spojrzenie, jakby sprawdzając, jak zareaguje, po czym dodałem już lżej, z nutą zaczepki. - Więc muszę pilnować, żeby mój rudzielec się na mnie nie gniewał. - Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie wbił tej drobnej szpilki. Tak dla zasady. Żeby pamiętał, że go kocham… ale też, z kim dokładnie ma do czynienia.
- 'Z jakiegoś dziwnego powodu”, hm? - Prychnął cicho. - Pewnie nawet nie wiesz, jak to brzmi w ustach wampira. Rozumiem, że wy… nie potraficie kochać. - W jego głosie pobrzmiewało coś pomiędzy kpiną a ostrożnością, jakby sam nie był pewien, czy wierzy w to, co mówi.
Skrzywiłem się lekko. To nie była do końca prawda. Właściwie, była bardzo daleka od prawdy.
Potrafimy kochać. Tylko inaczej.
Nasza miłość jest bardziej skomplikowana. Głębsza, ale i cięższa do uniesienia. Często boli, bardziej niż powinna. Wampiry okazują uczucia w sposób, który dla ludzi wydaje się brutalny, czasem wręcz okrutny… ale dla nas to coś naturalnego.
Czy to coś złego? Dla nas, nie.
Dla ludzi… zdecydowanie tak.
- Potrafimy kochać - Powiedziałem w końcu ciszej. - Ale to trudna miłość. - Oparłem głowę o jego ramię, pozwalając sobie na ten krótki moment bliskości, jednocześnie z uwagą obserwując jego dłonie zajęte pracą.- Mogę ci jakoś pomóc? - Zapytałem, już spokojniej, z wyraźną chęcią.
Może i byłem problematyczny.
Ale przynajmniej próbowałem.

<Elianie? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz