czwartek, 16 kwietnia 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Trochę... cóż, byłem nie domyślny. Ale to dlatego, że on jest dziwny. I nie do końca wiem, czego on tam właściwie oczekuje. Czy w tej właśnie chwili powinienem położyć na nim swoje dłonie i wziąć go tak, jak chciał te kilka minut temu? A może już mu się odechciało? Jest zdecydowanie zbyt nieprzewidywalny. Albo to ja jestem zbyt głupi, jak chodzi o uczucia. To też było bardzo prawdopodobne. Kiedy tyle lat od ciebie odpychałem ludzi, to oczywiste było, że jednak nie potrafię tak dobrze rozpoznawać emocji i intencji, zwłaszcza względem mnie samego. Niby wiem, że zawsze ma ochotę na seks, ale jednak nie chciałem go zmuszać. Tyle w końcu jeszcze będziemy mieć okazji w trakcie wspólnych podróży... o ile będzie chciał mnie, i ze mną przebywać. Niby byłem doskonale świadom, że pewnego dnia może mu się odechcieć. Może poznać kogoś innego. Rozum to rozumiał. Ale serce... nie, zdecydowanie nie. 
– To... Chcesz, żebym cię teraz wziął? – zapytałem, nie chcąc błędnie zinterpretować jego wskazówek. Pogubiłem się, i to kompletnie. Najpierw chce jedno, później drugie, następnie trzecie, by na sam koniec wrócić do pierwszej opcji. Czy on naprawdę sądzi, że ja za tym wszystkim nadążam? Czasem mam wrażenie, że jest jeszcze bardziej skomplikowany niż polowanie na jakiegokolwiek wampira. I to dosłownie. 
– No a co innego masz zrobić? – odpowiedział mi pytaniem, ewidentnie retorycznym. Ale w jego ustach brzmiało to tak... sam nie wiem. Jakbym popełniał błąd, chociażby pytając go o to. I w sumie, może właśnie tak było. 
– No... widzę kilka możliwości – przyznałem szczerze. Mogę go w końcu w tej chwili albo spokojnie spędzić z nim czas, albo wyruchać, albo dać mu spokój, bo woli... sam nie wiem, co on by tu mógł beze mnie robić. Może chciałby sobie pomedytować. Albo pobawić się z Futerkiem. No bo przecież już nie poczyta, ja mu nic nie kupiłem, kupowanie książek kiedy się podróżuje jest dosyć kiepskim biznesem. Książki ważą. A ja nie mam kręgosłupa ze stali. Kiedy się zatrzymuję na dłuższy czas, tak jak teraz, to owszem, można wypożyczyć, ale kupić... cóż, jakby tak chciał sobie nosić swoje rzeczy, i dałby mi jeszcze pieniądze na książki, no to może bym mu kupił parę pozycji. Ale skoro nie chce mi ani pomagać nosić tych rzeczy, ani nawet ich spakować, no to nawet nie ma o czym tu mówić. 
– Nawet mnie nie wkurwiał – warknął, na co się zaśmiałem. 
– Chyba już rozumiem w zupełności – odparłem, zbliżając się do niego. Zaraz też chwyciłem go za pośladki, unosząc do góry, a on objął nogami moje biodra. Dokładnie tak, jakbyśmy to wszystko wcześniej omówili, a przecież na ten temat nie padło z naszych ust ani jedno słowo. – Musisz zrozumieć, że ja jestem dosyć głupi. Musisz mówić do mnie znacznie jaśniej – wymruczałem mu do ucha, a następnie przygryzłem jego płatek. Jakoś tak ostatnio bardzo mi się to spodobało, i nie mogę się powstrzymać, kiedy szepcze coś do jego ucha. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz