środa, 1 kwietnia 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Jaki był najdłuższy czas bez seksu? To dobre pytanie w sumie to nie wiem... Chyba najdłuższy post miałem... Hym, już wiem przy nim, gdy był chory po za tym raczej kochałem się codziennie, a nawet kilka razy dziennie i wiem... Że ten zakład mogę przegrać ale spróbuję, zawsze może się okazać, że nie będę czuł aż takiej ochoty na seks.
- Najdłużej? - Powtórzyłem, zastanawiając się przez chwilę. - Chyba tyle, ile byłeś chory. - Wzruszyłem lekko ramionami, jakby to była błahostka, choć wcale nią nie była. Odkąd zacząłem swoją przygodę z seksem, właściwie nigdy nie robiłem sobie przerw. Mogłem próbować, doświadczać, smakować życia na własnych zasadach. Mogłem być sobą, kiedy chciałem i jak chciałem. Tylko przy nim bywało inaczej. Tylko przy nim zdarzały się momenty, gdy musiałem zacisnąć zęby i przetrwać tę dziwną, cielesną pustkę. I znosiłem to wyłącznie dlatego, że mi na nim zależało.
- A więc wychodzi na to, że wygraną mam w kieszeni - Stwierdził z pewnością siebie.
Parsknąłem cicho śmiechem. Jeśli naprawdę myśli, że tym razem przegram, to się grubo myli.
Oczywiście, wiedziałem, co mnie czeka. Rozdrażnienie. Napięcie pod skórą. To nieprzyjemne uczucie głodu, które nie ma nic wspólnego z jedzeniem. Będę chodził niespokojny, bardziej wyczulony na każdy bodziec. Ale dam radę.
Bo prawda była taka, że coś innego potrafiło mnie doprowadzić do znacznie gorszego stanu. Głód.
Ten prawdziwy, fizyczny głód był dla mnie o wiele bardziej niebezpieczny niż brak seksu. A ostatnio dawał mi się we znaki coraz częściej. To on mnie łamał, nie tamto.
Poza tym była jeszcze jedna rzecz.
Nie znosiłem dzieci.
I właśnie dlatego nie mogłem sobie pozwolić na utratę kontroli. Nie mogłem okazać słabości. Jako wampir byłem zagrożeniem, nawet jeśli bardzo starałem się nim nie być. Mogłem skrzywdzić kogoś przypadkiem. A tego nie chciałem. Nigdy.
Zabijanie ludzi było złe.
Ale zabijanie dzieci… było czymś niewyobrażalnie gorszym.
Nawet ktoś taki jak ja, maszyna do zabijania, doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Nie skomentowałem jego słów. Nie było sensu. Zamiast tego pozwoliłem mu dalej myć moje ciało, odcinając się od myśli o jego dotyku, który w dziwny sposób drażnił moją skórę. Każde muśnięcie było jak prowokacja, jak test mojej wytrzymałości.
Na szczęście w tej chwili byłem choć trochę zaspokojony. To wystarczyło, by zachować kontrolę.
Zniosłem to.
A potem, gdy tylko byłem już czysty i pachnący, spojrzałem na Eliana składając na jego nosie delikatny pocałunek.
- Dziękuję - Wymruczałem cicho, uśmiechając się do niego łagodnie.
- No proszę, już się nie obrażasz? - Dopytał z lekkim rozbawieniem, zajmując się własnym ciałem i starannie je myjąc.
- Na razie nie… - Odpowiedziałem spokojnie, opierając się wygodniej i obserwując go jeszcze przez chwilę. - Chociaż mogę jeszcze zmienić zdanie. - Pozwoliłem, by między nami na moment zapadła cisza. Przyglądałem mu się uważnie, czując gdzieś w środku narastające napięcie. Ten zakład… to nie będzie łatwa wygrana.
Ale wygram.
Może i będzie mnie to kosztować więcej, niż chciałem przyznać, więcej cierpliwości, więcej kontroli, ale nie zamierzałem odpuścić. Nie tym razem.
Mógł być tego pewien.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz