Ucieszyłem się, gdy jego słowa do mnie dotarły. Naprawdę, szczerze nie mogłem się doczekać, aż założy na siebie tę niebieską koszulę, którą sobie kupił. A jeszcze bardziej, aż zobaczę tę drugą, którą w końcu wyjmie ze swojej torby.
- No to na co czekasz? Wyjmuj ją, chcę cię w niej zobaczyć - Powiedziałem, może nawet trochę zbyt stanowczo. Po prostu nie potrafiłem ukryć niecierpliwości.
Elian westchnął ciężko, ale bez słowa sięgnął do torby. Po chwili wyjął koszulę i rozłożył ją przede mną. Materiał wyglądał na miękki, a kolor był głęboki, niemal hipnotyzujący.
- Ależ ona jest piękna - Powiedziałem z wyraźnym zachwytem, już wyobrażając sobie, jak będzie w niej wyglądał. - No dalej, załóż ją. Proszę. - Zależało mi na tym bardziej, niż chciałem przyznać. Chciałem zobaczyć go w czymś nowym. W czymś, co może lepiej odda to, kim jest.
Nie skomentował moich słów. Po prostu, spokojnie i bez pośpiechu, zdjął poprzednią koszulę i założył tę niebieską. Gdy poprawił materiał na ramionach, na chwilę zamarłem.
Wyglądał znakomicie.
- Ale ty jesteś przystojny… - Wymruczałem, podchodząc bliżej. Moje spojrzenie błądziło po jego sylwetce, jakbym chciał zapamiętać każdy szczegół. - Wyglądasz, jakbyś zapłacił za nią mnóstwo pieniędzy - Przesunąłem dłonią po materiale, wygładzając niewidzialne zagniecenia.
- Oj, uwierz mi… zapłaciłem za nią znacznie więcej niż za zwykłą czarną koszulę - Mruknął. W jego głosie pobrzmiewała nuta udawanego niezadowolenia. - Będziesz musiał się za to jakoś odwdzięczyć. I to nie raz… tylko kilka. - Uniósł lekko brew, patrząc na mnie znacząco. - A ja zdecyduję, kiedy spłacisz swój dług. - Uśmiechnąłem się pod nosem, bo doskonale wiedziałem, jak mam mu się odwdzięczyć.
- Nie martw się, mój drogi. Odwdzięczę się, tego możesz być pewien. Odwdzięczę się, kiedy tylko będziesz tego chciał - Zapewniłem cicho, unosząc się lekko na palcach, by musnąć jego usta.
Zatrzymałem się tuż przy nim na dłużej, nie odrywając spojrzenia. Przez chwilę po prostu patrzyłem, jakby to wystarczało, jakbym nie mógł się nacieszyć jego widokiem. A wyglądał naprawdę… zjawiskowo.
- Zakładaj ją częściej, dobrze? - Powiedziałem łagodniej, niemal z troską. - Ale nie w drodze. Nie chciałbym, żeby coś jej się stało podczas walki. - Obserwowałem go uważnie, gdy bez pośpiechu zaczął rozpinać guziki.
Od razu dostrzegłem jak materiał przesuwa się po jego skórze, gdy zdejmował koszulę, jakby wcale nie zależało mu na czasie.
I chyba właśnie to sprawiało, że trudno było oderwać wzrok.
- O to mój drogi się nie martw. Zdecydowanie nie będę nosił jej zbyt często. Nie chcę, żeby każdy zwracał na mnie uwagę… w porównaniu do ciebie, nie przepadam za tym - Stwierdził, wzruszając lekko ramionami i odkładając koszulę na oparcie krzesła.
A szkoda, że już ją zdjął tak dobrze na nim leżała.
- Sprytne - Zauważyłem, przyglądając mu się uważnie, z cieniem uśmiechu na ustach.
Dostrzegając, że chce założyć swoją standardową koszulę, tą smutną czarną, na tak piękne ciało które lubiłem podziwiać. - Ale może… nie zakładaj jej jeszcze od razu, co? - Zrobiłem krok bliżej, nie odrywając od niego spojrzenia. - Chętnie popatrzyłbym na ciebie jeszcze chwilę - Dodałem ciszej, oblizując wargi, jakbym nawet nie próbował tego ukrywać, w sumie nie próbowałem, lubiłem na niego patrzeć i tego nie ukrywałem.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz