środa, 15 kwietnia 2026

Od Serathiona CD Eliana

 No dobrze rozumiałem, że skoro on ma plan na cały dzień, to ja będę musiał ułożyć sobie plan na całą noc.
Musiałem tylko zdecydować, od czego zacząć. Najważniejsze wydawało się znalezienie odpowiedniego wierzchowca. Konia. Ale nie byle jakiego, nie, to nie wchodziło w grę. Musiał być idealny. Piękny. Może nawet czempion, zwierzę o nieskazitelnej postawie i rodowodzie, który wzbudzałby podziw jeszcze zanim zdążyłby się poruszyć.
Tylko… po co właściwie?
Przecież ten koń nie miał być dla mnie. To nie ja miałem na nim jeździć, nie ja miałem się nim opiekować. A jednak nie potrafiłem wyzbyć się tej myśli. Potrzeby, żeby był wyjątkowy. Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie.
Westchnąłem cicho.
Chyba po prostu było to jedno z tych moich upartych pragnień, z którymi nawet nie próbowałem walczyć.
- Oczywiście, zrób, co musisz. Ja sobie tu poczekam, aż wrócisz - Powiedziałem w końcu, sięgając po książkę leżącą na stole. - Spróbuję ją przeczytać, zanim wrócisz ze śniadania. Właściwie… dobrze byłoby oddać ją przed wyjazdem - Dodałem po chwili, bardziej do siebie niż do niego.
- Tak, oddam ją dzisiaj. Dobrze, że mi przypomniałeś - Odparł, zatrzymując się na moment przy lustrze, by poprawić włosy.
Przez chwilę obserwowałem jego odbicie, jakby miało zaraz zniknąć szybciej niż on sam.
- Idę. Niedługo wrócę. - Pochylił się i ucałował mnie w czoło, gest krótki, niemal odruchowy, a jednak pozostawiający po sobie ciepło, które trwało dłużej, niż powinno.
Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, zniknął z mojego pola widzenia, a drzwi zamknęły się za nim cicho, niemal bezgłośnie.
Zostałem sam.
Z książką w dłoniach i myślami, które nie dawały mi spokoju.
Spojrzałem na okładkę, przesuwając palcami po jej lekko wytartej powierzchni.
Musiałem ją w końcu przeczytać. Nie tylko po to, żeby móc ją oddać z czystym sumieniem ale też po to, żeby choć na chwilę przestać myśleć o wszystkim innym.
Skupiony na książce, nawet nie zauważyłem, kiedy wrócił. Zorientowałem się dopiero w ostatniej chwili, dokładnie wtedy, gdy kończyłem czytać ostatnie zdanie.
Historię chłopca, który został odnaleziony.
Szczęśliwe zakończenie...
Zamknąłem książkę powoli, przez moment wpatrując się w jej okładkę, jakby miała mi jeszcze coś wyjaśnić. Nie byłem pewien, czy czuję satysfakcję. Chyba spodziewałem się czegoś innego. Czegoś trudniejszego, mniej oczywistego. Zdecydowanie nie tego.
Westchnąłem cicho.
No nic. Będę musiał to jakoś przetrwać.
- Przeczytałeś już? Mogę ją zabrać - Podniosłem wzrok. Stał już przy drzwiach, narzucając na ramiona kurtkę, jakby od samego początku wiedział, że nie zostanie tu długo. Spojrzał na mnie przelotnie, ale wystarczająco uważnie, żebym poczuł to spojrzenie gdzieś głębiej.
Podniosłem się z łóżka podchodząc bliżej niego, aby oddać mu dwie książki.
- Proszę. Oddaj je… - Zawahałem się na moment, jakby to, co chciałem powiedzieć dalej, było bardziej istotne, niż powinno. - I jeśli mogę cię o coś poprosić… kup chociaż jedną niebieską koszulę. - Uniósł lekko brwi, a ja wzdychając ciężko już wiedziałem o co mu chodzi. - Chciałbym zobaczyć cię w czymś nowym - Dodałem wyraźnie chcąc aby to zrobił. - W czymś innym niż ta ciągła czerń i biel. - Wyjaśniłem. To nie była tylko kwestia ubrań. Chciałem zobaczyć go inaczej. Odmienionego i tylko mojego.

<Elianie? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz