czwartek, 16 kwietnia 2026

Od Eliana CD Serathiona

     Ależ on był niezdecydowany. Najpierw każe mi zakładać koszulę, a później chodzić bez niej. A ogień rozpalony w kominku nie jest. I nie było zbyt ciepło... chociaż, nie mogłem przecież narzekać na zimno. Na dworze było znacznie zimniej. Myślę, że mogę trochę wytrwać bez koszulki. Dla jego dobra. 
– Z tego, co kojarzę, to ty miałeś mi płacić, nie ja tobie – zauważyłem, na razie trzymając moją ulubioną, ciemną koszulę w rękach. Była nie dość, że wygodna, to jeszcze kolor był idealny, może już odrobinkę wypłowiały, ale dalej pasował do mnie i mojego sposobu życia. A on mi każe niebieski nosić... jak dobrze, że nie muszę tego robić codziennie. 
Chociaż, jak nie będę robił tego codziennie, to po co mi ona? Będzie kolejnym zbędnym balastem... no ale niech już ma. Będę ją zakładał, kiedy będziemy nocować w gospodach. Ale też zakładać tak ładną koszulę do spania... naprawdę nie mam pojęcia, po co ją kupiłem i kiedy ja mam z niej korzystać.
 – Ale jak będę ładnie zachęcony, moja opłata będzie bardzo satysfakcjonująca – wymruczał, podchodząc do mnie i kładąc swoje lodowate dłonie na mojej klatce piersiowej. Mimowolnie zadrżałem. To na początku nigdy nie jest najprzyjemniejsze uczucie. – I tak sobie myślę... może do kompletu powinieneś zdjąć spodnie?
 – Zanim do czegokolwiek dojdzie, chciałbym wypić herbatę. Jak wystygnie, nie będzie dobra – odpowiedziałem spokojnie, nie przejmując się zawodem na jego twarzy. Nie może być tak, że jemu się zachce i mam mu to dawać. 
– Naprawdę? Herbatę chcesz pić zamiast się kochać? Ile ty masz lat? Dwadzieścia trzy czy siedemdziesiąt trzy? – spytał, kręcąc z niedowierzaniem głową. Zdecydowanie nie był zadowolony. No cóż, nie moja wina. 
– Dwadzieścia trzy, i chcę się napić ciepłej herbatki – moje usta drgnęły w delikatnym uśmiechu. Bawiło mnie to, jak on jest zdenerwowany, i jak bardzo chce usiąść na moim kutasie. Coś czuję, że jak go tak drażnienie się skończy, że się obrazi na jakieś pięć lub dziesięć minut. I zaraz do mnie przyjdzie. Albo ja przyjdę do niego. Jak nie... cóż, po wczorajszym czuję się bardzo dobrze. Wziąłem go jak chciałem, zrobiłem, co chciałem, czy potrzeba mi czegoś więcej? Ciepłej herbaty, to z pewnością.
 – Zachciało mi się mieć starucha z ciałem jak młody bóg – burknął niezadowolony, opadając na łóżko. 
– Wiesz, skarbie, jeśli chcesz, żebym szybciej się z tobą zajął, możesz rozpakować zakupy i je spakować. Byłbym ci bardzo wdzięczny – dodałem, zarzucając na ramiona koszulę, ale jeszcze jej nie zapiąłem.
– Spakować? A co, ja pakowacz jakiś jestem? Poza tym, skąd ja mam wiedzieć, jak ty tam sobie chcesz spakować te rzeczy? – mruknął, na co westchnąłem cicho. Jeszcze tym będę się musiał w takim razie zająć. 
– Zatem jeszcze sobie na mnie musisz poczekać – stwierdziłem lekko, zabierając się za picie mojej ulubionej herbaty. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz