Trochę byłem rozbawiony, jak bardzo to przeżywa, ale i jednocześnie trochę pod wrażeniem, że tego nie odkłada i chce przyjąć swoją małą karę z godnością. No proszę... zdecydowanie moja dziwka ma honor, tego jej odmówić nie mogę. Chociaż, wszystko się może zmienić, kiedy zobaczy dzieciaki.
Ogarnąłem się trochę od niechcenia, z rozbawieniem obserwując jego zdenerwowanie. Mamrotał pod nosem, że zajmie się tymi szczochami co najwyżej godzinę, i mam się cieszyć, że ich nie pozabija. Przez to, jak bardzo to wypierał, zacząłem sobie myśleć... że może mu to się spodobać. On ma mnóstwo energii, dzieciaki mają mnóstwo energii, jestem bardziej niż pewien, że zajmie się nimi świetnie. A jak będzie miał problemy, zawsze będę obok, trochę mu pomogę. Ale trochę. To w końcu jego kara.
– Uśmiechnij się ładnie, bo jak zobaczą cię takiego naburmuszonego pomyślą, że zjesz im te dzieci – powiedziałem lekko, zapinając ostatnie guziki koszuli. Ładnie by mi było w niebieskim... skąd on to w ogóle wytrzasnął, to ja nie wiem. W życiu chyba nie nosiłem niebieskiego. To nie jest taki prosty kolor do uzyskania, a co za tym idzie, ubrania w tym kolorze są droższe od takich zwykłych. Nie mówiąc o tym, że jest trochę rzucający się w oczy, a tego właśnie chciałbym unikać. Ludzie mniej mnie zapamiętają, jeśli będę miał na sobie te szarobure barwy... no, ale raz na jakiś czas coś niebieskiego dla niego mogę założyć. Jak zdobędę.
– Niektóre wampiry gustują tylko w krwi dziecięcej. Ponoć jest bardzo... delikatna. Może i ja się przeniosę? – uśmiechnął się do mnie lubieżnie, i gdybym go nie znał, może bym w to uwierzył.
– Wolałbym nie. W takim przypadku musiałbym cię zabić – powiedziałem lekko, zgodnie z prawdą. Nie ważne, jak bardzo go kocham, jeśli stanie się potworem, będę musiał się tego potwora pozbyć. Co prawda, nie sądziłem, by to kiedykolwiek się wydarzyło. Wierzyłem w to, i wierzyłem w niego. I tylko to mi pozostało.
– Jaki groźny... Lubię, kiedy ta strona łowcy z ciebie wychodzi – wymruczał, zbliżając się do mnie, by musnąć moje usta.
– Skup się. Opowiadałem już rodzicom o tobie. Powiedziałem, że jesteś niezwykle czarujący, i kochany. I że tęsknisz za swoim bratem, którego brutalnie zamordowali bandyci – wyjaśniłem, co mu się nie spodobało.
– Nigdy nie miałem brata. Miałem siostrę – mruknął patrząc gdzieś w bok.
– Doskonale o tym pamiętam. Nie chciałem jednak zdradzać o tobie faktów, kiedy nie ma cię obok – odpowiedziałem. Lekkie nagięcie faktów jest znacznie lepsze, a takie drobne kłamstwo dobrze wpłynęło na jego sytuację. Zyskał w oczach tych ludzi, ociepliłem jego wizerunek... No i nie jakoś bardzo skłamałem. Tylko na temat płci jego rodzeństwa, więc emocje, jakie jego historia obudziła w tych ludziach są jak najbardziej uzasadnione.
<Różyczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz