Nie podobało mi się to, że wybrał herbatę zamiast mnie, ale co niby miałem zrobić? Zmuszać go do seksu? Zdecydowanie nie. To nie byłoby wobec niego w porządku, a ja, mimo wszystko, miałem jeszcze jakieś granice.
Poza tym pakowanie? Nie ma mowy, żebym robił to za niego. To jego rzeczy. Nawet nie wiedziałbym, od czego zacząć, co gdzie włożyć, co jest dla niego ważne, a co nie. Niech sam się tym zajmie.
Leżąc na łóżku, wpatrywałem się w sufit i nie odpowiedziałem już na jego słowa. Niech robi, co chce. Ja zajmę się sobą.
Elian, widząc, że nie mam ochoty na rozmowę, spokojnie dopił herbatę, a potem bez słowa zabrał się za pakowanie. Cisza między nami była ciężka, ale nie na tyle, żebym chciał ją przerwać...
Ja natomiast, mając aż za dużo czasu dla siebie, zacząłem rozmyślać o czymś zupełnie innym, o koniu dla niego. To znaczy… nie zamierzałem go kupować. Nie byłem aż tak rozrzutny, nawet jeśli byłbym w stanie zdobyć takie pieniądze. Ale przyprowadzić konia? To już brzmiało znacznie ciekawiej.
Oczywiście nie miałem zamiaru nosić go na rękach, choć jako wampir pewnie dałbym radę. Sama myśl była nawet zabawna.
Nie, zdecydowanie lepiej byłoby to rozegrać sprytniej.
Powinienem znaleźć jakiegoś naiwniaka. Kogoś podatnego na urok, kogoś, kto spojrzy na mnie trochę za długo. Oczarować go, wykorzystać… a potem sprawić, żeby sam oddał mi konia. Może nawet z wdzięcznością.
Tak. To był zdecydowanie najlepszy pomysł.
Leżałem dalej na łóżku, wpatrując się w sufit, pozwalając myślom płynąć. Im więcej czasu mijało, tym bardziej absurdalne, a jednocześnie genialne, stawały się moje pomysły. Może dla mojego partnera byłyby one koszmarem… ale dla mnie?
Dla mnie były po prostu rozrywką.
Bo prawda była taka, że najbardziej lubiłem właśnie to, mieć czas, by wymyślać rzeczy, na które inni nigdy by się nie odważyli.
Elian w końcu spakował wszystkie swoje rzeczy i wrócił do mnie. Zatrzymał się gdzieś obok łóżka, nie byłem pewien, czy czeka na spojrzenie, na jakąś reakcję… ale ja nawet o tym nie pomyślałem.
To było nowe.
Chyba pierwszy raz nie miałem ochoty, żeby go dotknąć. Pierwszy raz nie myślałem o tym, żeby się do niego zbliżyć.
Bo kiedy ja tego chciałem, on wybrał ubrania.
Więc teraz niech robi, co chce.
- Wszystko gotowe. - Jego głos przerwał ciszę. - Jutro rano możemy ruszać. - Po chwili materac ugiął się lekko, kiedy położył się obok mnie. Czułem jego spojrzenie na sobie uważne, trochę zbyt długie.
Odwróciłem głowę dopiero po chwili, jakby od niechcenia.
- Znakomicie - Mruknąłem. - Ten pomysł naprawdę mi odpowiada. Nareszcie wyrwiemy się z tego paskudnego miejsca. - Zerknąłem na zegarek, bardziej dla zajęcia czymś oczu niż z rzeczywistej potrzeby.
Jeszcze trochę.
Jeszcze chwila, dłuższa chwilay i będę mógł w końcu wyjść. Zostawić to wszystko za sobą, choćby na moment. Znaleźć konia. Zająć się czymś prostym. Czymś, co nie patrzy na mnie w ten sposób.
Obok mnie Elian poruszył się niespokojnie.
- Tylko tyle? - Zapytał cicho.
Uniósł brew, jakby naprawdę go to zdziwiło. Albo zabolało.
Spojrzałem na niego w końcu, już bez udawania obojętności.
- A czego się spodziewałeś? Masz co robić nie będę ci przeszkadzać - Wyjaśniłem, czekając tylko na noc, gdy on zaśnie ja wymknę się z budynku, a wtedy przyprowadzę mu konia, pięknego konia.
Poza tym pakowanie? Nie ma mowy, żebym robił to za niego. To jego rzeczy. Nawet nie wiedziałbym, od czego zacząć, co gdzie włożyć, co jest dla niego ważne, a co nie. Niech sam się tym zajmie.
Leżąc na łóżku, wpatrywałem się w sufit i nie odpowiedziałem już na jego słowa. Niech robi, co chce. Ja zajmę się sobą.
Elian, widząc, że nie mam ochoty na rozmowę, spokojnie dopił herbatę, a potem bez słowa zabrał się za pakowanie. Cisza między nami była ciężka, ale nie na tyle, żebym chciał ją przerwać...
Ja natomiast, mając aż za dużo czasu dla siebie, zacząłem rozmyślać o czymś zupełnie innym, o koniu dla niego. To znaczy… nie zamierzałem go kupować. Nie byłem aż tak rozrzutny, nawet jeśli byłbym w stanie zdobyć takie pieniądze. Ale przyprowadzić konia? To już brzmiało znacznie ciekawiej.
Oczywiście nie miałem zamiaru nosić go na rękach, choć jako wampir pewnie dałbym radę. Sama myśl była nawet zabawna.
Nie, zdecydowanie lepiej byłoby to rozegrać sprytniej.
Powinienem znaleźć jakiegoś naiwniaka. Kogoś podatnego na urok, kogoś, kto spojrzy na mnie trochę za długo. Oczarować go, wykorzystać… a potem sprawić, żeby sam oddał mi konia. Może nawet z wdzięcznością.
Tak. To był zdecydowanie najlepszy pomysł.
Leżałem dalej na łóżku, wpatrując się w sufit, pozwalając myślom płynąć. Im więcej czasu mijało, tym bardziej absurdalne, a jednocześnie genialne, stawały się moje pomysły. Może dla mojego partnera byłyby one koszmarem… ale dla mnie?
Dla mnie były po prostu rozrywką.
Bo prawda była taka, że najbardziej lubiłem właśnie to, mieć czas, by wymyślać rzeczy, na które inni nigdy by się nie odważyli.
Elian w końcu spakował wszystkie swoje rzeczy i wrócił do mnie. Zatrzymał się gdzieś obok łóżka, nie byłem pewien, czy czeka na spojrzenie, na jakąś reakcję… ale ja nawet o tym nie pomyślałem.
To było nowe.
Chyba pierwszy raz nie miałem ochoty, żeby go dotknąć. Pierwszy raz nie myślałem o tym, żeby się do niego zbliżyć.
Bo kiedy ja tego chciałem, on wybrał ubrania.
Więc teraz niech robi, co chce.
- Wszystko gotowe. - Jego głos przerwał ciszę. - Jutro rano możemy ruszać. - Po chwili materac ugiął się lekko, kiedy położył się obok mnie. Czułem jego spojrzenie na sobie uważne, trochę zbyt długie.
Odwróciłem głowę dopiero po chwili, jakby od niechcenia.
- Znakomicie - Mruknąłem. - Ten pomysł naprawdę mi odpowiada. Nareszcie wyrwiemy się z tego paskudnego miejsca. - Zerknąłem na zegarek, bardziej dla zajęcia czymś oczu niż z rzeczywistej potrzeby.
Jeszcze trochę.
Jeszcze chwila, dłuższa chwilay i będę mógł w końcu wyjść. Zostawić to wszystko za sobą, choćby na moment. Znaleźć konia. Zająć się czymś prostym. Czymś, co nie patrzy na mnie w ten sposób.
Obok mnie Elian poruszył się niespokojnie.
- Tylko tyle? - Zapytał cicho.
Uniósł brew, jakby naprawdę go to zdziwiło. Albo zabolało.
Spojrzałem na niego w końcu, już bez udawania obojętności.
- A czego się spodziewałeś? Masz co robić nie będę ci przeszkadzać - Wyjaśniłem, czekając tylko na noc, gdy on zaśnie ja wymknę się z budynku, a wtedy przyprowadzę mu konia, pięknego konia.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz