czwartek, 16 kwietnia 2026

Od Serathiona CD Eliana

Bardzo chciałem, żeby mnie wziął, tu i teraz, bez zbędnych słów, bez wahania. Żeby po prostu przestał się powstrzymywać.
Przyjemny dreszcz przebiegł po moim ciele, gdy jego usta i zęby musnęły moje ucho. Aż prosiło się o więcej. I szczerze, pragnąłem tego więcej. Bo jeśli teraz mnie nie weźmie… może być pewien, że będzie tego żałował. Zemszczę się na nim. Okrutnie. Tak, że sam poczuje, co stracił.
- Oj tak… jesteś głupiutkim łowcą, który zupełnie nie umie w tę grę… - Szepnąłem z lekkim rozbawieniem, zbliżając się do jego ust. - …ale kocham cię i jestem w stanie to znieść. - Nasze wargi spotkały się w pocałunku, w którym było więcej głodu niż cierpliwości. Chciałem go teraz, natychmiast. A później… później noc mogła przynieść wszystko inne.
Na szczęście Elian przestał się wahać. Dał mi to, czego tak bardzo potrzebowałem, bliskość, ciepło i tę intensywność, której nie da się zastąpić niczym innym. Nawet nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo za nim tęskniłem, jak bardzo potrzebowałem go przy sobie.
Choć kochaliśmy się zaledwie wczoraj, dla mnie to wciąż było za mało. Za rzadko. Za krótko. Jako wampir czułem więcej, intensywniej, potrzebowałem więcej, częściej… może nawet każdego dnia.
Gdyby tylko był taki jak ja… może zatracilibyśmy się w sobie bez końca. Dni i noce przestałyby mieć znaczenie.
Czułem satysfakcję, gdy doszedł w moim wnętrzu a przez moje ciało przebiegały przyjemne dreszcze, które tak bardzo lubiłem. Mógłbym go czuć cały czas, każdego dnia, w każdej chwili, gdy tylko jest to możliwe.
- Wyglądasz na zmęczonego - Zwróciłem się do niego, gdy ciężko oddychając opadł obok mnie, wyglądając na usatysfakcjonowanego naszym zbliżeniem.
- Wybacz mi, mój drogi… jestem tylko zwykłym człowiekiem. Nie potrafię tak jak ty zatracić się w tym bez końca, nie potrafię kochać się dwadzieścia cztery godziny na dobę - Odpowiedział, co szczerze mnie rozbawiło.
To właśnie z tego powodu uśmiechnąłem się lekko, muskając jego policzek.
- Ależ ja nie oczekuję od ciebie cudów mój drogi, nie oczekuję ruchania dwadzieścia cztery godziny na dobę - Odparłem spokojnie. - Wystarczy, że jesteś… i co najważniejsze, żebyś chociaż raz dziennie mnie przeleciał, o ile miejsce i czas na to pozwoli - Pocałowałem go delikatnie w policzek, pozwalając, by napięcie powoli opadło. - A teraz chyba pora odpocząć, prawda? - Szepnąłem, układając głowę na jego ramieniu. -  Wyglądasz, jakbyś zaraz miał zasnąć - Dodałem, nie chcąc go męczyć bardziej niż to konieczne.
- Nie mogę pójść spać… - Ziewnął cicho, przeciągając się leniwie na łóżku i mimowolnie wtulając się w moje ciało.
- A to dlaczego? - Dopytałem, unosząc lekko brew. Nie bardzo rozumiałem, co chodzi mu po głowie. Przecież w żaden sposób mu tego nie zabraniałem, wręcz przeciwnie, odpoczynek był mu teraz potrzebny.
Przyglądałem mu się uważnie, próbując odczytać jego myśli. Był zmęczony, to było widać na pierwszy rzut oka… a jednak coś go powstrzymywało.
Westchnąłem cicho, przesuwając dłonią po jego ramieniu.
Czekając aż zaśnie, będę dzięki temu mógłbym zrobić to, co planowałem, bez pytań, bez sprzeciwu. Coś podpowiadało mi, że gdyby wiedział, że naprawdę chcę mu przyprowadzić konia zdecydowanie nie byłby zachwycony i tego byłem pewien.
 To właśnie dlatego chcę zrobić mu niespodziankę, licząc na to, że chociaż trochę się ucieszy.

<Elianie? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz