Cóż, może i miał rację, w tej chwili romantyczność nie była konieczna. A jednak gdzieś pomiędzy chwilami namiętności dobrze było zatrzymać się na moment, złapać oddech i po prostu pobyć ze sobą, porozmawiać o czymś lekkim, przyjemnym, niemal zwyczajnym.
- Mój miły, najukochańszy człowieku… - Wyszeptałem z czułością, zbliżając się do jego ust, które uwielbiałem całować. - W tych krótkich przerwach między wkładaniem kutasa w moją dupę, możemy przecież rozmawiać o wszystkim. O rzeczach ważnych i zupełnie błahych… Na przykład o tym, jak pięknie byś wyglądał w niebieskim. Naprawdę, to kolor stworzony dla ciebie. Powinieneś sobie coś takiego kupić. - Uśmiechnąłem się lekko, muskając jego wargi, zatrzymując się na chwilę tuż przy nich. - Obiecaj mi, że chociaż o tym pomyślisz… dobrze? - Wyszeptałem, między pocałunkami.
- Dobrze… skoro tak bardzo ci na tym zależy, poszukam czegoś niebieskiego - Mruknął z lekkim rozbawieniem. - A teraz może zamiast tyle gadać… pozwolisz mi przejść do rzeczy? Chciałbym już móc wyruchać moją posłuszną dziwkę. W końcu chyba właśnie do tego najbardziej się nadajesz. Do ruchania i ssania mojego kutasa - Nie musiał powtarzać dwa razy.
Uśmiechnąłem się pod nosem, czując jak znajome napięcie znowu przejmuje nade mną kontrolę. Seks był czymś, co potrafiło całkowicie zawładnąć moimi myślami, przynajmniej do czasu. Do czasu, aż znów ruszymy w drogę.
Bo wtedy wszystko się zmieniało.
Wędrówka wymagała skupienia. Trzeba było patrzeć pod nogi, nasłuchiwać, przewidywać. Ludzie, wampiry, wilkołaki… i inne bestie, które czaiły się w cieniu tego świata, każde z nich mogło zaatakować w najmniej spodziewanym momencie.
A ja będę musiał być gotowy. Ale jeszcze nie teraz. Teraz możemy jeszcze trochę poszaleć.
- Oczywiście mój ogierze, bierz mnie póki mam jeszcze ochotę na twojego wielkiego kutasa - Wymruczałem, podnosząc biodra aby posadzić swój piękny tyłeczek na jego stojącym nabrzmiałym kutasie, który był gotów zaspokoić każde moje skryte pragnienie. A w tej chwili pragnąłem tylko jednego, zostać wyruchanym najlepiej jak się da...
Usatysfakcjonowany jego bliskością i tym, jak bardzo potrafił mnie zaspokoić swoim wielkim kutasem, dzięki niemu pozwoliłem sobie na chwilę zapomnienia..
Świat na zewnątrz przestawał istnieć, liczył się tylko on, jego dotyk i to przyjemne zmęczenie, które powoli rozlewało się po moim ciele..
W tej chwili nie myślałem o tym, że przegrałem.
- Wiesz, że przegrałeś i będziesz musiał ponieść konsekwencje? - Zapytał po chwili, gdy leżeliśmy obok siebie, wpatrzeni w swoje twarze.
Westchnąłem cicho, przymykając oczy.
- Wiem, wiem… nie musisz mi o tym przypominać. Zróbmy to jak najszybciej, dobrze? - Mruknąłem, podnosząc się z łóżka i lekko krzywiąc przy gwałtowniejszym ruchu. - Naprawdę nie chcę tego odwlekać. - Spojrzał na mnie z rozbawieniem, unosząc brew.
- Kogoś tu chyba tyłek boli - Rzucił z przekąsem, wstając i muskając mnie lekko w policzek.
Prychnąłem cicho, sięgając po ubrania.
- Daj spokój, nic mi nie jest, po za tym zaraz mi przejdzie. Lepiej się ubieraj i chodź - Odparłem, naciągając na siebie kolejne warstwy. - Idź i przyprowadź te dzieci… porozmawiaj z rusxicamu, czy cokolwiek tam trzeba zrobić. - Poprawiłem ubranie, czując, jak powoli wracam do rzeczywistości, tej mniej przyjemnej, ale nieuniknionej. Niech się to już zaczyna, abym mógł jak najszybciej zakończyć tę farsę..
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz