czwartek, 16 kwietnia 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Czy ja się czegokolwiek spodziewałem? Sam nie wiem. Chciałem wypić herbatę. No i też musiałem się spakować. Skoro chcemy wyruszać jutro, musimy być przygotowani, i to na wszystko. W sumie, w każdym momencie. Co prawda, nikt nie narzekał na niego, poza Doną i jej córką oczywiście, nikt nigdy nie skojarzył faktu, że wychodzi dopiero po zmroku, ale wolałbym, aby tego akurat nikt nie zauważył. To akurat byłoby zbyt podejrzane. 
– Tak właściwie, to już skończyłem. Wypiłem herbatę, spakowałem już wszystko, w tym twoje rzeczy, i już do jutra... chyba jestem wolny – powiedziałem, zastanawiając się nad tym. Dosłownie zrobiłem wszystko, co na tę chwilę mogłem. Jutro tylko zebrać rzeczy i już wyruszać... w końcu. Oby mu to na dobre wyszło. Tylko to mi pozostało. 
– No to ci gratuluję – powiedział krótko, co mnie zaskoczyło. To spodobało, że pomyślałem o dwóch rzeczach. Albo jest na mnie obrażony, bo nie zwróciłem na niego tyle uwagi, ile chciał. Albo już jest pochłonięty zupełnie innymi rzeczami. Mam nadzieję, że tego głupiego konia już z musli wyrzucił. Żaden koń, muł, czy osioł nie jest mi potrzebny. Mam w końcu niewiele rzeczy.
– A dziękuję – uśmiechnąłem się do niego delikatnie. – Czy moja Różyczka ma na coś teraz ochotę? – spytałem grzecznie. Chciałem po prostu wiedzieć, czy czegoś nie potrzebuje. On jest... po prostu dziwny. W jednej chwili mu się będzie chciało, a w drugiej... cóż, będzie miał zupełnie inne zdanie. Chcę po prostu wiedzieć, na czym stoję, bo skoro jest to mój ostatni dzień tutaj, nie będę go marnował w pokoju, z jaśnie obrażonym. To nie jest miła atmosfera, i ja się jej nie poddam. Wystarczy mi, że będzie ona podczas podróży... a może jej nie będzie? Sam już nie wiem. On jest trochę... cóż, przedziwny. I zdecydowanie nieprzewidywalny. 
– Na pewno nie na ciebie – odparł, na co pokiwałem głową. Taki był jego wybór, i ja go akceptowałem. Nie będę go przekonywał do swojego wyboru. To byłoby zdecydowanie nie w porządku. 
– Skoro tak chcesz. Ja w takim razie zejdę na dół – oznajmiłem mu, co go trochę rozjuszyło. 
– Jak to? Nie posiedzisz tu ze mną? – spytał zaskoczony. Czy on się spodziewał, że będę o niego walczył? Jeśli tak... Cóż, czeka go niemiła niespodzianka. 
– Nie chcesz mnie. Czemu w takim razie mam cię do czegokolwiek zmuszać? – rzuciłem lekko, poprawiając swoje włosy. Już bardziej tak z przyzwyczajenia, w końcu mu opadały na czoło i przeszkadzały. Może w końcu je powinienem jakoś skrócić...? Chociaż minimalnie. Wtedy na pewno byłoby lepiej ze mną. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz