czwartek, 16 kwietnia 2026

Od Daisuke CD Haru

 Kiwnąłem głową, chociaż sam nie odczuwałem głodu. Bardziej chroniczne zmęczenie, z chęcią po prostu położyłbym się spać i przespał... sam nie wiem, ile. Czułem, że byłbym w stanie przespać pół dnia, a nawet i dłużej. Brakowało mi takiego porządnego snu, nieprzerwanego na karmienie, przewijanie, mycie... Po prostu miałem serdecznie dosyć. Bałem się jednak o tym powiedzieć na głos, bo jeszcze wyszłoby na to, że jestem złym rodzicem, a na to nie mogłem pozwolić. Nie mogłem pokazać babce, że kiedykolwiek się pomyliła. Albo Haru. Powiedziałem mu, że jestem w stanie zająć się tymi dziećmi, i się nimi zajmę, najlepiej, jak tylko potrafiłem, by wyrosły na cudowne, mądre osoby. Dzięki genom pół sukcesu już za mną, teraz muszę się tylko skupić na opiece i wychowaniu, a to jest zdecydowanie trudniejsze. 
– Co byś chciał zjeść? – zapytał Haru, poświęcając mi całkowicie uwagę. To było urocze. I to nawet bardzo urocze. Nie mogłem go więc teraz tak po prostu zbyć. 
– Cokolwiek ty zjesz, tak naprawdę. Nie ma sensu gotować dwóch osobnych posiłków – powiedziałem zgodnie z prawdą. Gotował bardzo dobrze. Wiedział, co lubię, a czego nie. Byłem bardziej niż pewien, że przygotuje coś, co zjemy oboje ze smakiem. 
– I znów mam kombinować... – westchnął, ewidentnie niepocieszony. Poczułem delikatny przypływ irytacji, ale nie chciałem tego po sobie poznać. Nie chciałem się kłócić. Kłótnie podczas ciąży były dla mnie wystarczająco ciężkie. Nie potrzebowałem ich jeszcze po ciąży. – Może być tatar? 
– Może być. Robisz naprawdę wybornego tatara – przyznałem zgodnie z prawdą. Wszystko musi robić on... a co ja mam powiedzieć? Urodziłem te dzieci. Może nie naturalnie, ale na to możliwości nie miałem. I teraz, przez długi czas, muszę je karmić, opiekować, przewijać, być, bo inaczej zanoszą się płaczem... wymyślanie jednego obiadu to jest nic. Zresztą, nie musi nawet nic wymyślać. Wystarczy jedno zdanie, a kucharz wszystko zrobi samemu. 
– W porządku, zatem tatar... jakieś picie ci do tego przygotować? – zapytał, nad czym trochę się zastanowiłem. Do tatara napiłbym się wytrawnego wina, ale na alkohol będę mógł sobie trochę pozwolić, kiedy już wrócę do swojego prawowitego ciała. Nie mogłem się doczekać. Tęskniłem za sobą samym. Teraz czuję aż za dobrze, że nie jestem sobą. 
– Kawę poproszę – powiedziałem po krótkiej chwili zastanowienia. 
– Kawę? 
– Kawę. Potrzebuję trochę kofeiny – przyznałem zgodnie z prawdą. – A, piesku, zastanów się jeszcze bardzo proszę, w jakiej sukni chciałbyś mnie zobaczyć na swoich urodzinach. W męskich spodniach to ciało nie będzie wyglądać za dobrze, ale może masz coś innego, co byś chciał, żebym założył. Biorąc pod uwagę twoje propozycje podczas miesiąca miodowego na pewno masz coś, co chciałbyś, żebym przyodział – dodałem bez wahania. Byliśmy tu sami... no i były też dzieci. Ale one nic nie rozumiały. Reagowały tylko na ton głosu, a ja mówiłem bardzo spokojnie. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz