czwartek, 16 kwietnia 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Zmarszczyłem brwi, wpatrując się w niego uważnie. Każdy jego krok prowadził w stronę drzwi, jakby naprawdę zamierzał po prostu wyjść. Tak o. Bez słowa. Bez niczego. Bez dania mi tego na co mam największą ochotę, jak to tak? Nie podoba mi się ten pomysł.
- Chwila, chwila… chcesz tak po prostu stąd wyjść, nawet mnie nie ruchając? - Zapytałem, unosząc jedną brew z wyraźnym zawodem. Nie rozumiejąc jego głupiego zachowania, nie tego się po nim spodziewałem.
Serio? Tak to ma wyglądać?
Poczułem, jak narasta we mnie irytacja, zmieszana z czymś znacznie bardziej gorzkim. Miałem nadzieję. To znaczy, nie, byłem niemal pewien, że zrobi coś więcej. Że podejdzie bliżej. Że pokaże, że mu zależy, że mnie chce. Że przestanie się tak cholernie powstrzymywać. Że mnie z łaski swojej tak po prostu przeleci. A on co? Nic, tak zupełnie nic.
Jakby to w ogóle nie miało dla niego znaczenia.
Zacisnąłem szczękę, czując jak wzbiera we mnie frustracja.
Co za drań. On jest głupi, prostak i drań.
Myśli tylko o sobie. O tym, żeby wyjść, żeby mieć spokój, zamiast… zamiast chociaż spróbować. Zrobić coś aby mnie do siebie przekonać, co za.. brak mi słów.
Jeszcze tego pożałuje.
Jeszcze sprawię, że nie będzie mógł o mnie zapomnieć.
- A ty chcesz, żebym cię przeleciał? - Rzucił, zatrzymując się w pół kroku. - Myślałem, że nie masz na to ochoty. - Ocho. Co za drań.
Ja nie mam ochoty?
Czy on sobie ze mnie żartuje? Przez chwilę tylko patrzyłem na jego plecy, próbując zrozumieć, czy mówi poważnie. Przecież… czy ja kiedykolwiek odmówiłem? Dałem mu choć jeden powód, żeby tak pomyślał?
Nie.
I on powinien o tym doskonale wiedzieć.
Poczułem, jak coś we mnie się napina, mieszanka niedowierzania i narastającej irytacji.
- Ty tak poważnie zadajesz mi to pytanie? - Zapytałem w końcu, unosząc jedną brew, powoli odwracając wzrok w jego stronę.
W moim głosie było więcej niż tylko zdziwienie. Było w nim wyzwanie.
Jakby czekałem, aż spróbuje się z tego wyplątać.
- Poważnie? Mówisz mi, że nie masz na mnie ochoty, a potem dziwisz się, że nic się nie dzieje między nami? - Zapytał, odwracając się w moją stronę z wyraźnym wyrzutem.
Ocho. Czy on naprawdę próbuje mi wmówić, że to moja wina?
Poczułem, jak coś we mnie się gotuje. Naprawdę miał szczęście, że go kocham… w innym wypadku ta rozmowa wyglądałaby zupełnie inaczej.
- A ty nie potrafisz się domyślić? - Odpowiedziałem spokojniej, niż się czułem, unosząc jedną brew.
- Nie. Nie potrafię - Odparł bez wahania. - Wolę konkrety, mój drogi. - Westchnąłem cicho, kręcąc głową z lekkim niedowierzaniem.
Naprawdę bywał momentami aż tak… niedomyślny, że brakowało mi słów.
- W takim razie musimy nad tym popracować - Stwierdziłem, pozwalając sobie na lekki, zaczepny uśmiech. - Nie może być tak, że niczego się nie domyślasz. - Zrobiłem krótką pauzę, przyglądając mu się uważniej. - Ale to nie teraz - Fodałem ciszej, zbliżając się o krok. - W tej chwili wolałbym, żebyś skupił się na czymś innym. - Uśmiechnąłem się do niego zadziornie, a w moim spojrzeniu było już tylko jedno, wyraźne pragnienie jego bliskości. Chciałem aby coś zrobić i zdecydowanie nie psuł tej chwili.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz