Musiałem przyznać mu jedno, podlizywać to on się potrafił. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że w tej chwili jest złośliwy i sarkastyczny, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Niech się cieszy, że to rozumiem, w innym wypadku miałby spore kłopoty.
- Podlizuj się tak dalej, a może będzie ci ze mną łatwiej i lepiej - Odparłem z rozbawieniem, odwracając głowę w stronę ciemności i uważnie nasłuchując otoczenia.
- Oczywiście, że będzie. Przynajmniej nie będziesz się nudził - Odpowiedział, kierując wzrok w to samo miejsce które ja obserwowałem. - Coś tam widzisz albo słyszysz? - Dopytał, choć sam najwyraźniej nic nie dostrzegał w mroku.
Cóż, gdybym nie był wampirem i nie miał wyostrzonych zmysłów, też nic bym nie zauważył.
- Coś za nami podąża - Powiedziałem cicho, wyłapując w oddali ciężkie, nierówne kroki, przeplatane głośnym, urywanym oddechem.
Od razu poczułem, jak ciało Eliana się spina. Wyraźnie nie spodobało mu się to, co powiedziałem i wcale mu się nie dziwiłem. Walka z potworami które nie były wampirami nie była jego domeną, więc mógł sobie z tym nie poradzić.
Na szczęście miał mnie.
A ja, jeśli zajdzie taka potrzeba, byłem gotów ich ochronić.
Co prawda nigdy nie pokazywałem swoich prawdziwych mocy, jednak jeśli będzie trzeba… użyję ich, by ocalić tego, którego kocham.
- Nie podoba mi się to, co mówisz. To oznacza, że grozi nam niebezpieczeństwo - Mruknął, zerkając przez ramię.
- Nie martw się. Nikt nic nam nie zrobi. W razie czego jestem tutaj - Odpowiedziałem spokojnie. - Potwory zazwyczaj obawiają się wyższych wampirów… a raczej ich mocy. - Nie bałem się. Cokolwiek by to było, byliśmy wystarczająco szybcy i sprytni, żeby sobie z tym poradzić.
- Skąd masz pewność, że dasz radę pokonać tego potwora? Nawet nie wiesz, czym to jest - Mruknął, zatrzymując na chwilę konia.
Uśmiechnąłem się do niego łagodnie.
+ Nie wiem. Ale potrafię o siebie zadbać. - Przez moment patrzyłem mu w oczy, po czym lekko poruszyłem uzdą. - Ruszajmy. Potwór jest daleko. Nie zbliży się do nas tak szybko. - Koń ruszył przed siebie, jakby doskonale wiedział, dokąd zmierzamy.
- Tak mówisz? A wydawało mi się, że skoro ze mną nie wygrałeś, to z tym możesz sobie nie poradzić. - Prychnąłem, słysząc jego słowa. Mówił to poważnie?
Cóż… miał rację. Nie pokazałem się z najlepszej strony.
- Masz rację, ale to dlatego, że byłem głodny i słaby. Teraz jest już ze mną dużo lepiej. Poza tym… gdybym naprawdę chciał cię zabić podczas naszego spotkania, zrobiłbym to już dawno temu. Na twoje szczęście dałeś mi to, czego potrzebowałem, więc cię oszczędziłem. - Uśmiechnąłem się do niego zadziornie.
- Tak, oczywiście. Na pewno byś sobie poradził - Westchnął, kręcąc głową. Mimo wszystko wyglądał na gotowego do walki, jakby w razie czego chciał mnie bronić.
Chyba zapominał, że jestem wampirem. A wampiry radzą sobie same, ja również.
- Wiesz, gdybym użył swojej mocy, na pewno bym wygrał - Burknąłem, lekko się pusząc.
- W to nie wątpię. Zastanawiam się tylko, jaka jest twoja moc. Każdy wampir ma swoją unikatową zdolność, ale twojej jeszcze nie dostrzegłem. - Na to pytanie skrzywiłem się nieznacznie. Doskonale wiedziałem, że jeśli powiem mu prawdę… może się zdziwić.
- Ekstremalna regeneracja, puki nie zostanę przebity bronią ze srebra mogę odrodzić się nawet po odcięciu głowy. Ponadto jestem zmiennokształtny, podczas prawdziwej walki potrafię przybrać postać skrzydlatej bestii, chodzież udało mi się osiągnąć to tylko raz w życiu - Wyjaśniłem, tłumacząc mu jak to wygląda.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz