piątek, 24 kwietnia 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Przyznam, że musiałem się chwilę zastanowić nad jego propozycją. Wcale nie była taka głupia, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Gdybyśmy rzeczywiście zaczęli przerwę trochę wcześniej, miałbym czas zapolować na jakąś zwierzynę. A potem… jeśli głód wciąż nie dawałby mi spokoju, mógłbym wziąć od niego odrobinę krwi. Niewiele, na tyle mało, żeby go nie skrzywdzić, ale wystarczająco, by zaspokoić własne potrzeby. W końcu chodziło tylko o jedno, żebym nie chodził głodny. Bo głodny wampir to niebezpieczny wampir.
Spojrzałem na niego uważnie, próbując wychwycić choć cień zawahania, ale oczywiście niczego takiego nie znalazłem.
- Coś mi podskórnie mówi, że twój pomysł jest tak genialny, że aż nie wypada mi odmówić… prawda? - Zapytałem, choć odpowiedź była dla mnie oczywista.
Znałem go już wystarczająco długo. Nauczyłem się czytać między jego słowami, rozumieć te drobne gesty i spojrzenia, które dla innych pozostawały niezauważalne.
- Ależ ty jesteś mądrym wampirkiem - Odpowiedział z tym swoim charakterystycznym, lekko złośliwym uśmiechem. - Rozumiesz mnie nawet wtedy, gdy nie mówię wszystkiego wprost. -;Oczywiście, nie mógł sobie odmówić tej drobnej uszczypliwości. To było niemal rytuałem, jakby bał się, że bez tego poczuję się zbyt pewnie. A może po prostu lubił mnie w ten sposób prowokować.
Prychnąłem cicho, ale wbrew sobie poczułem cień satysfakcji.
Od razu było widać, skąd się tego nauczył.
Ach… mogłem być z siebie dumny. W pewnym sensie to ja go ukształtowałem, stworzyłem człowieka o tak silnym charakterze, tak uparcie stojącego przy swoim. Człowieka, za którego… bez wahania oddałbym życie.
Co było dość ironiczne, biorąc pod uwagę, że wampiry raczej nie słyną z takich poświęceń. A jednak.
Dla niego, zrobiłbym wyjątek. Nawet jeśli to wszystko zakończyłoby mój żywot.
- Ależ ty jesteś zabawny. Normalnie bym się roześmiał… gdyby tylko chciało mi się śmiać - Przewróciłem oczami, siadając na łóżku i przeciągając się leniwie, aż mięśnie przyjemnie zaprotestowały.
Przez chwilę panowała cisza, cięższa niż powinna. W końcu westchnąłem cicho.
- Tak się zastanawiam… jesteś pewien, że chcesz podróżować nocą? - Zapytałem ostrożnie. - Nie chcesz może jeszcze tego przedyskutować? - Sam nie wierzyłem, że zmieni zdanie. Znałem go zbyt dobrze, uparty, nieustępliwy, zawsze stawiający na swoim. A jednak… pytałem. Chociażby dla zasady.
- Już ci mówiłem. Nie zmienię zdania - Stwierdził krótko. Oczywiście.
Skinąłem głową, przyjmując to bez dalszych prób sprzeciwu.
- W porządku. W takim razie przynajmniej odpocznij przed nocą - Powiedziałem spokojniej. - Podróż może być bardziej męcząca, niż ci się wydaje. Czasem nawet bardziej niż za dnia. - Nie dodałem już nic więcej, choć myśli same cisnęły się do głowy.
Byłem aż za dobrze świadomy, że to przeze mnie całkowicie zmienił swój tryb życia. Żaden normalny człowiek nie przemierzałby świata nocą, rezygnując ze słońca, z ciepła dnia… z normalności. A jednak on to robił.
Dla mnie.
Dostosowywał wszystko, każdą decyzję, każdy krok, do istoty, która teoretycznie mogła sobie poradzić sama.
Przecież mógłbym siedzieć w torbie za dnia. To nie byłby dla mnie problem.
Tylko te noce, kiedy on będzie spał… byłyby prawdziwym wyzwaniem.
Samotność, cisza i głód, który w takich chwilach zawsze zdawał się narastać szybciej niż zwykle.
Westchnąłem cicho, odwracając wzrok.
Nie musiał tego robić. A jednak robił.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz