wtorek, 28 kwietnia 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Współczucie w jego głosie trochę mnie zaskoczyło. Nie spodziewałem się takiej emocji od niego. Współczucie to nie było coś, czego się po nim można spodziewać. A może byłem zaskoczony, bo nie czułem, abym tego współczucia potrzebował. To nie był najgorszy okres w moim życiu. Miewałem w swoim życiu gorsze dni, i wtedy mi nikt tego nie współczuł. 
– Czy ja wiem – zacząłem spokojnie, opierając podbródek o jego głowę. – Jestem przyzwyczajony do samotności i milczenia. Faktycznie, miło czasem się do kogoś odezwać, wejść w jakąś debatę, ale też rozmawiać z innymi nie jest prosto, kiedy nie umiesz mówić. Po takim okresie milczenia człowiek zapomina i słów, i jak poprawnie składać zdania. A ludzie to oceniają. Nie to co zwierzaki, one reagują głównie na ton głosu, pojedyncze słowa. 
– Ja bym chyba zwariował, jakbym całymi tygodniami musiał spędzać czas tylko ze sobą. Albo z jakimś zwierzakiem. Już mam ciary na samą myśl – otrząsnął się z niesmakiem. 
– Tak, twoje zamczysko było pełne życia – przypomniałem mu, uśmiechając się pod nosem na wspomnienie tamtego miejsca. 
Miało swój urok. Było trochę zapuszczone, gdyby jednak go trochę wtedy odnowić... jestem ciekaw, jak jego rodzina utrzymywała to miejsce w wiecznej świetności. Na pewno nie byli tam sami. Musieli mieć od grona służby, by panował tam wieczny porządków i czystość. Pytanie tylko, czy ci służący byli tam z własnej woli... a może jego rodzice rzucali jakieś dziwne czary? By na przykład miotły same zamiatały? Wampiry miały różne, przedziwne moce. Niektóre czytały w myślach i też telepatycznie się porozumiewały, jeszcze inne władały jakimś żywiołem... każdy, do tego pakietu typowych mocy, miał coś indywidualnego. Jakby było im mało... Swoją drogą, ciekawe, co takiego ma Serathion. Tak sobie dopiero teraz zdałem sprawę, że jeszcze nic takiego u niego nie zauważyłem.
– Nie potrzebowałem aż tak pełnego zamku. Wystarczyła mi jedna osoba z wielkim kutasem i której to oczy były zwrócone ku mojemu obliczu. Nawet jak wychodziłem na wypełnienie mojej małej zemsty, kogoś sobie zawsze znajdowałem. A później ty się przyczepiłeś i tak już zostałeś – pokręcił z niedowierzaniem głową, jakby lekko niezadowolony. Doskonale jednak czułem, że tylko sobie żartuje, i że moja osoba mu odpowiada. 
– Spełniam twoje wymogi. Moje oczy zawsze patrzą na ciebie. I kutasa też mam odpowiedniego – dodałem wprost do jego ucha i zaraz podgryzłem jego płatek. Od razu poczułem, jak pod wpływem tego drobnego gestu jego ciało zadrżało przyjemnie. 
– No i tylko dlatego jeszcze pozwalam ci się mnie trzymać – odparł, wypinając dumnie pierś. 
– Twoja wspaniałomyślność nie zna granic. Jakim jestem szczęściarzem, że mam przy swoim boku kogoś tak szczodrego. Bez ciebie moje życie byłoby szare, smutne i bezsensu – powiedziałem przesadnie teatralnym tonem, ale też było w tym dużo prawdy. Był w tej chwili dla mnie wszystkim. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz