środa, 7 stycznia 2026

Od Daisuke CD Haru

 Czułem, że to nie było to, czego tak naprawdę chciał, ale na więcej nie byłem pewien stanie mu pozwolić. Byłem nie tylko niepewny swojego ciała, ale i strasznie delikatny. Wystarczył mi lekki jego dotyk, nieco pewniejsze mocniejsze, i ja już przesadnie reagowałem. Jednak, potrzebowałem tego, a on jeszcze bardziej. Muszę jakoś to lepiej zorganizować. Może... może powinienem mu pozwolić, by zaczął spotykać się z kimś innym, tylko na seks, by zaspokoić swoje ciało, potrzeby, zwłaszcza w pełnie. Chyba... chyba inaczej nie damy rady. On ze mną nie wytrzyma. A moje libido będzie z dnia na dzień coraz niższe, nie, żeby teraz było jakoś super wysokie. 
A co, jeżeli już takie pozostanie, nawet po urodzeniu? 
Ta myśl mnie zmartwiła. Nasz związek tego nie przetrwa. I ja bez niego nie dam sobie rady. Chwilowo odgoniłem od siebie te myśli. Haru zaraz poczuje, że coś jest nie tak. A on już i tak wystarczająco się o mnie zamartwia. 
– Nic nam nie jest – powiedziałem cicho, spokojnie, łagodnie się do niego uśmiechając. Było naprawdę w porządku. Byłem zmęczony, ale zachwycony. Chciałbym mieć nieco więcej energii, dla niego. – Żałuję, że nie mam jednak więcej energii. Potrzebujesz więcej. 
– Wziąłem tyle, ile mogłem, i jest mi z tym dobrze – uspokoił mnie, składając na moim czole pocałunek. – Kąpiel? 
– Oj, poproszę – pokiwałem głową, koniecznie musząc się umyć. Z chęcią bym wziął kąpiel długą, i ciepłą. I napiłbym się wina. Ależ bym napił wina. I zapalił. Na te rzeczy jednak jeszcze przyjdzie mi długo poczekać, bo dopóki nie odstawię karmienia piersią, nie mogę brać żadnych używek. Zazdrościłem Haru, kiedy on do obiadu nalewał sobie szklankę whisky. 
Czekając na znak od Haru, ostrożnie podniosłem się z łóżka, zarzuciłem na swoje ciało szlafrok i przysiadłem do biurka. Chciałem napisać wiadomość, a kiedy się umyję, od razu go wyślę, i każę przygotować pokój dla babci. Im szybciej się za to zabiorę, tym lepiej. Ależ to będzie dziwna wigilia. Ja, jako kobieta, i to jeszcze ciężarna kobieta, mój mąż, kuzynka, z którą jeszcze do niedawna byłem zaręczony, odnaleziona cudem mama mojego męża i na koniec babcia, która próbowała mnie zniszczyć. Bardziej dziwnej grupy to ja dawno nie widziałem.
– Już gotowe – usłyszałem za sobą. 
– Idę. Wykąpiesz się ze mną? – zapytałem, mając szerą nadzieję na pozytywną odpowiedź. 
– Sam nie wiem, czy powinienem... – zaczął, co mi się nie podobało. Nie mogłem się na to zgodzić. Potrzebowałem jego obecności, zapewnienia, że dalej, pomimo tych wszystkich zmian we mnie, to ciało się mu podoba. 
– Proszę – poprosiłem ładnie, robiąc ładne oczka i chwytając jego dłonie, tak ciepłe i duże. – Potrzebuję cię – dodałem, gładząc kciukiem wierzch jego dłoni. Miałem nadzieję, że powie mi tak. Mówiłem mu w końcu prawdę. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz