I co ja mam teraz z nim zrobić? Czasami naprawdę trudno go zrozumieć. Jeszcze trudniej jest z nim żyć, bo bywa bardzo skomplikowany. Sam już nie wiem, czy to wszystko przez hormony, czy raczej przez myśli, które nieustannie krążą po jego głowie i nie dają mu spokoju. Co gorsza sam sobie to robi, sam siebie nakręca a ja naprawdę nie rozumiem czemu.
- Nie mów tak - Odpowiedziałem spokojnie. - Jest ciężko, to fakt, ale przetrwamy to razem. Jesteś w ciąży, a to ogromne obciążenie, zarówno dla ciała, jak i dla psychiki. Rozumiem, że jest Ci teraz wyjątkowo trudno, że pojawiają się różne dziwne, natrętne myśli i emocje, nad którymi czasem trudno zapanować. Widzę, że jesteś w gorszym stanie psychicznym i wiem, że bywa tak, że… cóż, czasem ponoszą Cię emocje. Ale mimo wszystko wciąż Cię kocham. I wiesz. Nie chcę i nie mam zamiaru uciekać przed twoimi nastrojami ani przed trudnymi chwilami. Jesteś moją drugą połówką i nosisz w swoim łonie nasze dziecko, to dla mnie znaczy więcej niż jakiekolwiek trudności, z jakimi się teraz mierzymy. Myślę jednak, że powinieneś dać sobie więcej przestrzeni na odpoczynek. Mniej analizować, mniej się zamartwiać, a częściej wychodzić z pokoju, łapać oddech, zmieniać otoczenie. Może wtedy choć trochę poczujesz się lżej psychicznie. - Złapałem jego dłoń i delikatnie ucałowałem ją, chcąc w ten prosty gest włożyć wszystko to, czego nie da się łatwo ubrać w słowa, wsparcie, cierpliwość i miłość, których teraz tak potrzebuję.
Widziałem, że nie jest pewien. Że jest zmęczony, przytłoczony i ma już dość tego wszystkiego, a przecież to dopiero początek. Przed nim jeszcze kilka długich miesięcy ciąży, a potem kolejne miesiące dochodzenia do siebie, uczenia się nowej rzeczywistości, oswajania zmian. To długa i wymagająca droga. Mam jednak nadzieję, że szybko odzyska równowagę i siły. Bo jeśli nie… cóż, wtedy naprawdę może być ciężko. I mimo, że jestem przy nim tyle ile mogę przy nim być, tak nie mogę być przy nim zawsze, prędzej czy później wrócę do pracy, a wtedy będzie musiał radzić sobie sam, przynajmniej na tyle na ile będzie to konieczne..
Mój partner westchnął ciężko i wtulił się w moje ciało, jakby chciał schować się przede mną i przed całym światem, światem, który bywa brutalny, podły i bezlitosny, zwłaszcza dla tych, którzy są już wystarczająco zmęczeni fizycznie i psychicznie...
Objąłem go mocniej, pozwalając mu trwać w tej ciszy, która czasem mówi więcej niż słowa, czując że właśnie tego tu potrzebuję.
- Wiesz co… może się położymy? - Zaproponowałem cicho. - Może się prześpisz i w tedy się trochę lepiej poczujesz, co? Czasem sen potrafi zrobić więcej niż tysiąc myśli. - Patrzyłem na niego, widząc, jak bardzo jest wyczerpany i zmartwiony. Może właśnie dlatego bywa taki, jaki jest. Może to nie złość ani chłód, tylko zwykłe zmęczenie, które wylewa się na wszystko dookoła. Mam nadzieję, że gdy odpocznie, poczuje się choć odrobinę lepiej. Naprawdę bardzo na to liczę, bo chce dla niego najlepiej jak się da, nawet jeśli jest to trudne i dla niego i dla mnie..
<Paniczu? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz