czwartek, 15 stycznia 2026

Od Serathiona CD Eliana

Trochę niepokojąc się o wyziębienie tego malucha, z dozą niepewności w sercu wziąłem go na ręce. Delikatnie zagryzłem wargi, nie wiedząc, czy to w ogóle dobry pomysł. Moje ciało było zimne, w moich żyłach nie płynęła krew, metabolizm, który u innych wspomagał wygrzewanie ciała, u mnie zwyczajnie nie istniał. Mimo to przytuliłem Futerko do siebie.
W odpowiedzi usłyszałem ciche, przyjemne mruczenie, które sprawiło, że to nieszczęsne, zimne, wampirze serce zabiło szybciej.
- Jaki on jest słodki… - Wymknęło mi się, zanim zdążyłem się powstrzymać. Byłem wyraźnie zauroczony jego kruchością, tym jak drobne ciałko niemal znikało w moich dłoniach, mrucząc tak ufnie i spokojnie. - Jest przyjemnie ciepły - Dodałem ciszej, rozczulony.
Elian spojrzał na mnie i uśmiechnął się delikatnie, jakby patrzył na obraz, który z jakiegoś powodu szczególnie go urzekał. Nie wiedziałem, co we mnie widzi ani dlaczego lubi tak na mnie patrzeć. Wiedziałem tylko, że to spojrzenie zawsze sprawiało, że robiło mi się lżej. Zresztą ja również lubiłem na niego patrzeć, choć w tej chwili znacznie bardziej skupiałem się na tym małym, futrzastym istnieniu.
Trzymając malucha na rękach, usiadłem obok mojego partnera i oparłem głowę na jego ramieniu. Po prostu przy nim trwając, chłonąłem to znajome poczucie bezpieczeństwa i psychicznego komfortu, które pojawiało się zawsze, gdy był blisko.
- Gdzie ten maluch powinien dziś spać? W łóżku z nami? - Zapytałem, zerkając na Eliana.
- Sam nie wiem - Odpowiedział po chwili. - Z jednej strony nie powinien spać z nami przez te robaki, które ma… z drugiej jednak przy nas będzie mu najcieplej. Poza tym nie bardzo mamy gdzie go zostawić - Dodał, cicho wzdychając.
- Wychodzi więc na to, że musi spać z nami - Stwierdziłem, wzruszając ramionami. - Pościel zawsze można zmienić. - Dodałem, tym akurat najmniej się przejmując.
- Chyba nie ma wyjścia - Westchnął, wyraźnie nie do końca pocieszony tym faktem. Czy miał wybór? Może i tak, ale najwyraźniej nie potrafił wymyślić nic lepszego.
Spędziliśmy jeszcze trochę czasu z Futerkiem. Elian, niemal na siłę, podał mu odrobinę mleka, później nawet kilka łyków wody, po czym dał mu wreszcie spokój na tę noc, pozwalając tym samym i sobie i mnie na odpoczynek.
Mój partner zasnął szybko. Ja… cóż, pół nocy obserwowałem malucha, a potem jeszcze pół poranka, czuwając nad jego spokojnym oddechem, aż w końcu Elian się obudził.
- Dzień dobry, Różyczko - Usłyszałem. prawie, że natychmiast unosząc spojrzenie, uśmiechnąłem się do mojego mężczyzny.
- Dzień dobry, śpiochu. Wyspałeś się? - Zapytałem, skupiając się na nim choć na chwilę, zanim znów zerknąłem na malucha.
- Oj tak, wyspałem się - Odparł, przeciągając się leniwie nim spojrzał w dół. - Żyje - Zauważył po chwili, biorąc malucha na ręce i przyglądając mu się uważnie. - Wygląda na to, że masz więcej chęci do życia, niż podejrzewałem - Dodał, głaszcząc go delikatnie po łebku. - Dona mnie zabije… - Westchnął niepocieszony, mimowolnie przytulając malucha do siebie.
- Nie przejmuj się - Odezwałem się spokojnie. - Zawsze możesz zwalić winę na mnie. W końcu to ja przyniosłem do gospody Futerko, więc formalnie to moja wina. Nie musisz nic przed nią ukrywać i tak mnie nie lubi i raczej już nie polubi. W ostateczności wyrzuci mnie, nie ciebie - Dodałem z lekkim wzruszeniem ramion, zupełnie nie przejmując się kobietą, której nie byłem w smak.
Futerko zostaje z nami, czy jej się to podoba, czy nie, przynajmniej do momentu, aż dojdzie do siebie. A później… jeśli podczas wędrówki okaże się, że nie damy rady podróżować z kotem.. Cóż... W ostateczności znajdziemy mu bezpieczny, spokojny dom. Taki, w którym będzie czuł się kochany i naprawdę chciany.

<Elianie? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz