sobota, 17 stycznia 2026

Od Soreya CD Mikleo

 Mój wzrok przykuła jedna z ładniejszych sukienek, jakie to były na wystawce. A gdyby ją tak kupić? Dla Mikleo? Chociaż, on już ma dużo sukienek, i takich skąpych, i takich bogatych, i jednolitych, i kolorowych... po co mu kolejna? Już i tak ma więcej sukienek niż takich zwykłych ubrań, a to przecież nie powinno tak wyglądać. Jak coś mu mam kupić, to może właśnie coś takiego bardziej na co dzień, jak ładne spodnie, koszulę, może sweterek? Tak, sukienek ma dużo, powinienem mu odpuścić, i skupić się na jego zwykłej garderobie. Ma dla mnie mnóstwo innych, pięknych sukienek. 
- Pewnie, idziemy – odpowiedziałem, skupiając się na nim całkowicie. Z chęcią bym udał się do domu, opatulił we wszystkie koce jakie mamy i po prostu tak trwał, dopóki nie zrobi mi się cieplej. 
- Co tam ci chodziło po głowie? - spytał rozbawiony, kiedy znaleźliśmy się na drodze prowadzącej do naszego domu, i chyba tylko tam. Poza nami nikt jej nie używał, no i teraz musimy brodzić w tym paskudnym śniegu. Chyba też zaczynam powoli nie czuć stóp. 
- To, że masz za mało zwykłych rzeczy w porównaniu z sukienkami – powiedziałem zgodnie z prawdą, trzymając mocno za zakupy. Jeszcze troszeczkę i dam radę, i będzie w miarę ciepło. 
- Naprawdę? - chyba mi nie wierzył. Jak zwykle ma o mnie najgorsze zdanie. 
- Naprawdę. Jak ten śnieg zniknie, wezmę cię na takie zakupy odzieżowe – zarządziłem, brodząc w śniegu. 
- Mi zakupy odzieżowe? A widziałeś swoją część szafy? Masz raptem dwa komplety ubrań, z czego jeden na sobie – zauważył, nad czym musiałem się zastanowić. Naprawdę? Aż tyle ubrań miałem? I po co mi one? Chociaż, jak zamierzam iść do roboty, to dobrze byłoby mieć więcej rzeczy. Jakbym wrócił do gospody, to zdecydowanie potrzebowałbym więcej ubrań, bo te szybko przesiąkają smrodem alkoholu, tytoniu, i potu i wszystkiego. 
- Faktycznie... jak wrócę do pracy w gospodzie to mi się przyda więcej ubrań. No to, jak sobie będę kupował, to i tobie coś należy wziąć. Taki piękny jesteś, musisz się pięknie prezentować – stwierdziłem, już uważając swoje, i nic mojego zdania nie zmieni. 
- Jeśli tak twierdzisz, nie będę się z tobą kłócić – uśmiechnął się delikatnie. - Chociaż, jak dla mnie ubrania są niepotrzebne. To co mam, w zupełności mi wystarcza – powiedział grzecznie. 
- Dobrze. Mam nadzieję, że na wigilię się ubierzesz ładnie – wyszczerzyłem się żartobliwie, a on nagle stanął, jakby dopiero teraz zdał się z czegoś sprawę. 
- Właśnie. Wigilia. Co ty ubierzesz na wigilię? - spytał, chyba troszkę przestraszony.  
- No jak to co? Ten drugi komplet ubrań, co mam w szafie – powiedziałem, kompletnie nie rozumiejąc jego paniki. Czego bym nie założył, i tak będę wyglądać gorzej od niego, zatem co to za różnica, co będę miał na sobie? Chyba najważniejsze, by było czyste. 

<Owieczko? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz