środa, 28 stycznia 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Mogłem się domyślać, że znów będzie chciał wyjść. To było bardziej niż pewne, w końcu ostatnio bardzo mało wychodzil. Tylko czemu chciał wychodzić teraz jak jest tak zimno...? Wiosną z wielką chęcią będę z nim spędzał czas. Wręcz nie mogę się doczekać, aż będzie miło, i ciepło. Wtedy to nawet całe noce mógłbym z nim spacerować. I pewnie tak będziemy robić, bo jak będzie ciepło, ruszymy w głąb kraju, nad morze. Jak dobrze pójdzie, może dotrzemy tam pod koniec lata, kiedy jeszcze będzie ciepło, i miło, i będzie można zwiedzać, a może jeszcze natrafimy na jakiś festyn? Pewne regiony kraju rządzą się swoimi prawami, mają swoje własne święta, zwyczaje, a nawet słownictwo. Oj, to mu się bardzo spodoba. Przez naszą podróż pozna naprawdę mnóstwo rzeczy, aż sam w szoku będzie. 
– Może to dobry pomysł. Pochodzisz tam sobie dłużej, bez mojego marudzenia na pogodę – powiedziałem po chwili, cicho wzdychając. Nie do końca mi się to podobało. Tyle ludzi będzie nim zainteresowanych... Musiałem mu zawierzyć. Tylko to mi zostało. 
– Tak po prostu? Bez wybuchów zazdrości? – spytał, unosząc jedną brew. Faktycznie, niepodobne to do mnie. Ale wiedziałem, że nie mam innego wyboru. 
– Na zazdrość sobie pozwolę, jak wrócisz. Teraz staram się nie myśleć o tych wszystkich ludziach, co będą się na ciebie gapić, albo dotykać – mruknąłem, zabierając się za mycie głowy. 
– Dotykać? Myślisz, że komukolwiek bym na to pozwoli? – dopytał, nie spuszczając ze mnie wzroku. 
– Myślę, że istnieje pewne grupa ludzi, która będzie miała twoje pozwolenie głęboko w rzyci. Nie zorientujesz się, i już będziesz miał czyjąś dłoń na tyłku – mruknąłem, nie raz widząc takie zachowania, tylko względem kobiet. On da sobie radę, obroni się albo swoją siłą, albo swoimi mocami. A zwykła dziewczyna? Co ona może? Większość ludzi odwraca wzrok. 
– Niech tylko ktoś spróbuje. Zaraz nie będzie miał ręki – stwierdził dumnie, co już mi się bardziej podobało. Gdyby tylko nie miał kłopotów prawnych, zachęcałbym go to takich rzeczy. Takim typom do głowy tylko to może przemówić... chyba. Niektórzy są naprawdę wyjątkowymi debilami, i nie wiem, jak działa ich umysł, postrzeganie świata. Czasem nie wierzę, że ludzie mogą być tak głupi. To po prostu powinno być niezgodne z prawem. 
– Szkoda, że prawo nie działa w ten sposób – powiedziałem rozbawiony, spłukując szampon. – Będę na ciebie czekał, więc za długo też nie chodź. Im później, tym więcej dziwnych typów kręci się po mieście. Nie chcę, żeby ci się coś stało, albo żeby ktoś ukradł ci pierścionek. Jak wtedy do mnie wrócisz? – odparłem, opierając się o oparcie balii. Chwila relaksu, miłe widoki... czego chcieć więcej? 
– Nie dałbym się okraść – stwierdził dumnie. Tego nie byłbym taki pewien. Złodzieje są przebiegli, nawet wobec wampirów, ale miałem nadzieję, że się nigdy o tym nie przekona. Ten pierścionek jest dla niego zbyt ważny. Dzięki niemu jego życie wygląda nieco lepiej, nie musi się w końcu aż tak ukrywać. 
– Mam nadzieję, że tak zostanie. Trochę mnie on kosztował – złapałem za jego dłoń i przyciągnąłem go do siebie, zamykając w uścisku. Skoro mi ucieka w nocy, muszę się nacieszyć jego bliskością. No i... miałem wielką ochotę go przytulić, tak po prostu. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz