czwartek, 29 stycznia 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Przez chwilę wpatrywałem się w Serathiona zamglonym spojrzeniem. Dopiero co się obudziłem, jeszcze nie do końca wiedziałem, co się dzieje. Jeszcze z chęcią bym zamknął na chwilę oczy, dalej byłem tak strasznie zmęczony... jakże dobrze było mi tu leżeć, na miękkim materacu, otulonym ciepłą kołdrą, w miejscu ciepłym, bezpiecznym, suchym... z jednej strony, ruszyłbym się stąd. Ale z drugiej, nudziła mnie monotonia każdego dnia. W końcu, ileż można? Wiedziałem jednak, że wyruszenie stąd w tej pogodzie byłoby dla mnie ciężkie. Powinienem jak najlepiej wykorzystać ten czas, na całkowity odpoczynek, wzmocnienie ciała i psychiczny spokój. W drodze będę ciągle musiał uważać, spać w tanich gospodach, jaskiniach, porzuconych domostwach, jeść to, co sobie upoluję, ugotuję...
- Poszedłbym jeszcze spać – mruknąłem, wtulając twarz w poduszkę. Szkoda, że nie mogę być jak niedźwiedź, i przespać całej zimy. Wszystkie moje problemy by się skończyły.
- No już, starczy ci. Ileż w końcu można spać? - spytał niezadowolony, siadając obok mnie. - Nudzę się. I Futerko też. Też chce atencji od swojego pana – dodał, a jak na potwierdzenie jego słów rozległo się głośne „miau”.
- Bardziej niż atencji to on chce jedzenia – mruknąłem, odwracając głowę w ich stronę. - Mógłbyś brać od niego przykład i też się upominać, co? A nie, że ja cię muszę pilnować, a i tak się nie zgadzasz. 
- Powinieneś się cieszyć. Dzięki temu masz więcej krwi w sobie – odpowiedział, kładąc kotka na moich plecach. - Dzisiaj się na pewno się ciebie napiję, skoro tak bardzo nalegasz. 
- Nie przypominam sobie, by moje plecy były miejscem do spania – mruknąłem, kiedy kociak zaczął ugniatać i wbijać pazurki w moją skórę, bo jak zwykle spałem bez koszulki. Przez tego małego czorta chyba powinienem zacząć się ubierać. To nie jest do końca przyjemne.
- No już, ładnie przespał całą noc na fotelu. Teraz chyba może się tak troszkę do nas poprzytulać, co? Jak jest taki grzeczny, zasługuje na nagrodę – powiedział, jak zwykle biorąc jego stronę. 
- Żebyś później nie narzekał, że nie mamy prywatności – mruknąłem, cicho wzdychając. - No tak, wiem, głodny jesteś, już, moment. Jak ja jestem głodny, to tak nie krzyczę – mruknąłem niezadowolony, musząc słuchać nad uchem jego miauczenia. 
- To byłoby ciekawe doświadczenie. No już, wstawaj, ogarniaj się i wracaj do nas prędko z jedzonkiem. Dla mnie i dla niego – poprosił, na co uniosłem jedną brew. Poprosił, nachylając się do mnie, by złożyć na moim policzku delikatny pocałunek. 
- W takim razie musisz zdjąć ze mnie to małe stworzenie. Jak inaczej miałbym wstać? - powiedziałem, a Serathion zareagował od razu, biorąc kociaka na ręce. Niechętnie podniosłem się do siadu, przeciągając się leniwie. Od razu też zauważyłem, jak jego oczy uważnie obserwują moje ciało, dobrze zbudowane i zabliźnione. - Masz dzisiaj plany na dzisiaj? - dopytałem, szukając wzrokiem swojej koszuli. Jedną widziałem, miał ją na sobie, ale gdzieś tu musi być jeszcze druga... koniecznie muszę mu kupić koszulę, która jest na mnie, ale będzie dla niego, bo jednak mam troszkę ich ograniczoną ilość. 

<Różyczko? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz