poniedziałek, 19 stycznia 2026

Od Serathiona CD Eliana

Co się zakłada? Cóż, to akurat było bardzo dobre pytanie. Prawda była taka, że zakłada się to, na co ma się ochotę. Jeśli ktoś lubi prowokujące stroje, wybiera je bez wahania. Jeśli ktoś czuje się dobrze w skórze, czemu nie? A jeśli woli coś zupełnie innego jak na przykład sukienki, one były dziwne I… Cóż, to zawsze było dla mnie odrobinę niepokojące.
Ale gdyby on chciał zobaczyć mnie w takim wydaniu… Myślę, że byłbym w stanie się zgodzić. W końcu, czego nie robi się dla osoby, którą się kocha?
- To zależy od tego, na co ta druga osoba ma ochotę - Odpowiedziałem spokojnie, upijając kolejny łyk wina. - I od tego, co ją naprawdę pociąga. Każdy ma swoje upodobania. Jedni wolą coś obcisłego, jak skórę… inni z kolei wolą, tak jak by wolą gdy nie ma nic do zdejmowania. - Zawiesiłem na nim spojrzenie, lekko się uśmiechając. - Zastanawiam się tylko, czy to dlatego, że jesteś w tym nowy… czy może po prostu lubisz, kiedy wszystko jest od razu na wyciągnięcie ręki.
Smak wina wciąż był dla mnie dziwny, jednocześnie kuszący i drażniący, jakby nie do końca pasował do tej chwili, a jednak idealnie ją podkreślał.
- Skóra? - Powtórzył po chwili. - W tym mógłbyś wyglądać… całkiem interesująco. - Jego dłoń przesunęła się po moim udzie powoli, świadomie, jakby dokładnie wiedział, co robi. Jakby wcale nie był jeszcze gotów na spokój.
Uniosłem brew z lekkim rozbawieniem. Wyglądało na to, że mój sługa wciąż nie był do końca usatysfakcjonowany. A ja zaczynałem się zastanawiać, ile jeszcze będę musiał mu dać, zanim wreszcie uzna, że tej nocy dostał wszystko, czego chciał.
I oczywiście byłbym w stanie dać mu wszystko, na co tylko miałby ochotę tyle, ile by potrzebował. Nie dlatego, że muszę, lecz dlatego, że chcę. Bo jego pragnienie, by mieć mnie tylko dla siebie, w dziwny sposób było mi bliskie.
- Skóra? - Powtórzyłem z cichym rozbawieniem. - Jeśli tylko zechcesz, któregoś dnia mogę przyjść do ciebie właśnie tak ubrany. Ciekaw jestem, jak wtedy zareagujesz. - Odstawiłem lampkę na szafkę nocną i pochyliłem się ku niemu, muskając jego usta ledwie wyczuwalnym pocałunkiem, bardziej obietnicą niż spełnieniem .- Jestem w lekkim szoku, twój kutas już się unosi. Więc… masz ochotę na powtórkę? - Zapytałem półgłosem.
Czułem napięcie w jego ciele, tę znajomą, niecierpliwą odpowiedź, która mówiła więcej niż jakiekolwiek słowa. Wyglądało na to, że ta noc wcale jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Jego kutas przyjemnie drżał, a on zaciskał przyjemnie dłonie na moich biodrach. Wszystko dawało mi znak, że mnie chce teraz i tu.
- Na ciebie zawsze mam ochotę - Stwierdził, nabijając mnie na swojego penisa.
Wymknęło mi się ciche westchnienie, gdy odchyliłem głowę do tyłu. Przyjemność była niemal obezwładniająca, rozlewająca się po całym ciele falami, którym trudno było się oprzeć. Każdy jego ruch sprawiał, że pragnąłem więcej, bliżej, intensywniej, głębiej w tej chwili, którą razem tworzyliśmy.
Chciałem, by brał mnie tak, jak tylko chciał, zanim ciszę przerwie poranek i zanim Futerko znów upomni się o całą naszą uwagę. Teraz liczyliśmy się tylko my, splątani w ciepłej bliskości, w świecie, który na chwilę przestał istnieć poza tym jednym momentem.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz