Karton z piaskiem wydawał się naprawdę dobrym pomysłem. Dzięki temu Elian nie musiałby wychodzić z gospody za dnia tylko po to, by kociak mógł się załatwić, a ja nocą nie musiałbym robić tego dodatkowo. Nie żeby mi to szczególnie przeszkadzało, jednak wolałem nie wykorzystywać Eliana bardziej, niż było to konieczne. I tak był już kochany, że zajął się maluchem, zabrał go do medyka i dopilnował, by wszystko było w porządku. Wiedział przecież, że jako wampir nie jestem w stanie wychodzić za dnia, a kociak, mimo wszystko, tego potrzebowałby, jeśli nie przygotowalibyśmy mu prowizorycznego wychodka.
- To całkiem dobry pomysł - Przyznałem cicho, opierając głowę na jego ramieniu. - Wiesz… dziękuję ci za to, że się nim zaopiekowałeś. Ja raczej nie mógłbym zabrać go na zewnątrz za dnia. - W moim głosie pobrzmiewała szczera wdzięczność. Mimo wcześniejszej niechęci Elian pomógł mi zająć się maluchem, a ja naprawdę to doceniałem.
- Cóż - Mruknął - Powiedzmy, że masz u mnie dług wdzięczności. Spłacisz go prędzej czy później.
Uśmiechnął się przy tym w sposób tak tajemniczy, aż niemal zadziorny.
- Mam dług? No proszę… ciekawe, w jaki sposób miałbym ci się odpłacić - Odparłem z równie zaczepnym uśmiechem, przytulając Futerko do swojej klatki piersiowej.
W głębi duszy cieszyłem się, że mam przy sobie zarówno Eliana, jak i kociaka. To były dwie istoty, na których naprawdę mi zależało. I choć Futerko był z nami zaledwie od niedawna, już zdążyłem się do niego przywiązać. Tak, wiem, stanowczo za szybko. Ale co mogłem poradzić na to, że ten maluch był dla mnie taki ważny? Taki słodki. Po prostu… cudowny.
- Myślę, że dasz sobie radę - Stwierdził Elian po chwili. - Ale to później. Teraz trzeba nakarmić Futerko.
Podał mi przygotowane dla niego jedzenie.
- Śmiało, nakarm go. - Mimo drobnej niepewności zacząłem powoli karmić malucha, uważając na każdy ruch. Najbardziej bałem się jednego, że mógłbym zrobić mu krzywdę, nawet niechcący.
Futerko zjadł swój posiłek dość szybko, po czym zaczął rozglądać się i węszyć, najwyraźniej szukając mięska, którego niestety już nie było.
- Wybacz, maluchu. Nie możesz dostać już więcej - Powiedziałem łagodnie, głaszcząc go po łebku.
Okryłem go ręcznikiem, który na ten moment był tylko i wyłącznie jego, wpatrując się z podziwem w to małe a jednocześnie tak silne ciałko.
Położyłem malucha na łóżku, uśmiechając się pod nosem, po czym odwróciłem głowę w stronę mojego partnera. Bez większego wahania wcisnąłem się na jego kolana, chcąc skupić się w tej chwili wyłącznie na nim. Czułem, że i on tego potrzebuje. W końcu był dla mnie taki kochany, nie mogłem go zaniedbywać.
- No dobrze… kociak nakarmiony - Wymruczałem cicho. - Więc teraz chyba muszę skupić się na moim mężczyźnie, żeby nie poczuł się zazdrosny. - W moim głosie pobrzmiewał żart i ciepło, a uśmiech sam pojawił się na moich ustach. Oczywiście tylko droczyłem się z nim. Przecież nie mógłby być zazdrosny o zwierzaka. Zresztą nawet nie wyglądał na zazdrosnego, wręcz przeciwnie. Odniosłem wrażenie, że tak jak ja, on również zdążył polubić tego kociaka. A przynajmniej bardzo chciałem w to wierzyć.
Futerko tymczasem widząc, że się nikt się nim nie interesował, tupiąc miękko łapkami. Przez chwilę próbował wdrapać się na moje kolano, po czym niezgrabnie potknął się o własne łapki. Maluch od razu usiadł, patrząc na nas wielkimi, lekko zdziwionymi oczami. Zamruczał cicho, jakby niezadowolony z tego, że uwaga nie była już skupiona wyłącznie na nim.
- Ależ on jest uroczy - Odparłem, zafascynowany maluchem.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz