niedziela, 25 stycznia 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Muszę przyznać, nie rozumiałem go. Uśmiechała się do mnie, bo często rozmawiamy, a ja staram się z utrzymywać z tutejszymi pracownikami dobry kontakt. To w końcu bardzo ważne, jak chce się być na bieżąco z plotkami. A dla nas plotki są bardzo ważne. Dzięki nim wiemy, czy ktoś po nas, albo może bardziej jego goni. A to jak była ubrana... no cóż, faktycznie, jak się skupię, to przypominam sobie jej sukienkę. Nie zwykłem jednak skupiać się na autach poniżej szyi, nie licząc oczywiście mojej Różyczki. Jakoś ciała innych za bardzo mnie nie kręcą, przykładam uwagę do cech szczególnych, by później łatwiej rozpoznać mi daną osobę, a nie dlatego, że sprawia mi to dziwną przyjemność. 
– Wygląda na to, że bardziej ty zwróciłeś uwagę na jej biust niż ja. I kto tu się powinien złościć? – zapytałem, unosząc jedną brew. Nie rozumiałem, za co się złości. To ja jej kazałem się tak ubrać? Poświęcałem jej uwagę? Nie wydaje mi się, a tak mi się dostaje. To nie ja zauraczam przypadkowe osoby, kiedy moja połówka poświęca mi za mało uwagi. 
– Ale to nie do mnie się tak pindrzyła – mruknął, ewidentnie zły. Westchnąłem cicho, ta rozmowa będzie trudniejsza niż podejrzewałem. 
– W karczmach, gospodach, warto mieć dobre relacje z osobami, które tu pracują. Chodzą od gości do gości, sprzątają, robią zakupy i dzięki temu co nieco o świecie wiedzą. Jesteśmy odcięci od świata, a ciebie szukają, tak? Dlatego dobrze wiedzieć, co się dzieje wokół. Uśmiechać się choć lekko, zagajać rozmowę... wtedy nawet nie musisz wypytywać, sami ci o wszystkim mówią – skwitowałem, zdejmując z Futerka jego sweterek. I, ku mojemu zaskoczeniu, chyba mu się to nie podobało. No tak, miałem mu przynieść też coś do picia. Zaraz to naprawię. 
– To niepotrzebne. Ja też potrafię słuchać. Mam słuch idealny – burknął, patrząc się w kominek. Widziałem jednak, jak kątem oka zerka na mnie. Oczekiwał reakcji zdecydowanej. Jeżeli teraz wyjdę po mleko dla kota, równie dobrze mogę sobie stawiać szubienicę. 
– Tak, ale jak cię lubią, prawdopodobieństwo tego, że naplują ci do zupy jest niemalże zerowe – wyszczerzyłem się głupio, podchodząc do niego. – Jedyne ciało, które mnie interesuje, należy do ciebie. Nikt inny nie ma tak wspaniale smukłej talii i cudownego tyłka – dodałem, całując go w linię żuchwy. 
– To o cycki jestem zazdrosny, nie o talię czy tyłek – burknął, czym mnie szczerze rozbawił. 
– Wiesz... gdyby interesowały mnie cycki, nie wyrażałbym takiego zainteresowania tobą, prawda? – odpowiedziałem, delikatnie gładząc jego plecy. Ten zarzut był naprawdę absurdalny. Ale jeżeli go wyśmieję, będzie jeszcze gorzej. Musiałem do niego mówić spokojnie, tłumaczyć każdą głupotę. Jestem prostym człowiekiem, i jak ktoś jest dla mnie miły, odwzajemniam to, zwłaszcza, że mogę mieć z tego profity w postaci plotek i dobrego, niekiedy dodatkowego jedzenia. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz