niedziela, 25 stycznia 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Westchnąłem cicho. Może faktycznie trochę przesadzałem… ale co mogłem poradzić na to, że czułem jej pragnienia? Jako wampir widzę, słyszę i czuję znacznie więcej. I chyba właśnie dlatego drażniło mnie, gdy ktoś w jego obecności zachowywał się tak dziwnie. Nie lubię się dzielić ani ja, ani on. Oczywiście, czasem pozwalałem sobie na drobny psikus, by jasno dać do zrozumienia, że to ja jestem najważniejszy. Nigdy jednak nie zrobiłbym nic, co mogłoby go skrzywdzić.
- Niech ci będzie - Mruknąłem w końcu, próbując poukładać myśli i nie gniewać się na niego tylko dlatego, że był… miły. Może faktycznie tak to działa u ludzi. Może potrzebują tych drobnych gestów, rozmów, uprzejmości. Ja tego nie potrzebowałem. Nie musiałem z nikim rozmawiać, nie było mi to do niczego potrzebne, to znaczy lubiłem mówić, lubiłem uwagę ale odkąd mam go, po prostu tego nie potrzebowałem. Było dobrze tak, jak było. Musiałem tylko przestać się złościć, zwłaszcza wtedy, gdy jego intencje były szczere.
- Nie gniewaj się. Złość piękności szkodzi, a twojej byłoby naprawdę szkoda - Stwierdził z tym swoim zadziornym uśmiechem, doskonale wiedząc, co powiedzieć i co zrobić, by uśmiech sam pojawił się na moich ustach. Drań… zawsze potrafił mnie podejść.
- Od razu lepiej - Dodał i ucałował mnie w czoło, po czym zerknął na zbliżającego się kociaka. - Pójdę przynieść mu ciepłe mleko. Niedługo wrócę. - Opuścił pokój, zostawiając mnie samego z Futerkiem.
Westchnąłem ciężko i sięgnąłem po książkę o zaginionym dziecku. Postanowiłem poczytać, zrobić cokolwiek, by się odprężyć, zrelaksować, zająć myśli czymś innym niż wizje, których widzieć nie chciałem..
Po kilku minutach Elian wrócił, niosąc dla malucha miseczkę ciepłego mleka. Zerknąłem na nich tylko kątem oka, po czym znów skupiłem się na książce, udając znacznie większe zainteresowanie, niż faktycznie czułem.
Mężczyzna widząc, że czytam, usiadł za mną i objął mnie ramionami, przyciągając do siebie mocno. Odruchowo uniosłem głowę, próbując odczytać, co w tej chwili siedzi mu w głowie i jedyne, co poczułem, to jego ciepłe usta na moich. Odpowiedziałem na pocałunek bez wahania. Pocałunki uwielbiałem najbardziej.
- A ty co, podlizujesz się? - Zapytałem, unosząc jedną brew.
- Nie. Pokazuję ci, jak bardzo cię kocham - Odparł, zbliżając się do mojego karku, tylko po to by delikatnie go ugryźć.
To było… dziwne. Niecodzienne. Zawsze to ja go gryzłem, nie on mnie. Nie miałem pojęcia, co tym razem chodziło mu po głowie.
- A ty co robisz? - Zapytałem rozbawiony, zerkając na niego z ukosa.
- Ja? Nic. Tylko się przymilam - Wyjaśnił, przytulając mnie jeszcze mocniej.
Gdybym nie był wampirem, pewnie wszystkie moje kości już dawno by tego nie wytrzymały. Wiedziałem, że to nierealne, a jednak ściskał mnie naprawdę bardzo.
- Przymilasz się? Lepiej tego nie rób… Futerko zobaczy i zaraz wepchnie się między nas - Stwierdziłem, przypominając mu o małym kociaku, który wciąż był całkowicie pochłonięty swoją miseczką mleka.
- Tak wiem, ale póki jeszcze pije… co ty na to, żebyś wymasował mi plecy? - Zapytał z tym swoim niewinnym tonem, który nigdy nie był do końca niewinny. - Coś mi obiecałeś. - Zmrużyłem oczy, próbując sobie przypomnieć, czy faktycznie padła z moich ust taka obietnica. W głowie miałem pustkę, ale skoro tak twierdził… cóż, zapewne miał rację. 
- Połóż się - Poleciłem w końcu, odsuwając się od niego i robiąc mu miejsce.
Poczekałem, aż wygodnie ułoży się na łóżku. A gdy to zrobił, usiadłem na nim okrakiem, opierając dłonie po obu stronach jego bioder, po czym uniosłem delikatnie koszulkę, odsłaniając ciepłą skórę pleców. Pod opuszkami palców wyczułem napięcie, zmęczenie, które nosił w sobie.
Zacząłem powoli, ostrożnie, masując jego ramiona stopniowo zwiększając nacisk. Czułem, jak z każdą chwilą jego ciało się rozluźnia, jak ciężar dnia powoli z niego schodzi. A to było dla mnie najważniejsze. 

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz