Ależ on potrafił być uparty. Nieważne, ile razy mówiłem mu wprost, że czuję się dobrze, że jeszcze nie potrzebuję krwi, on i tak słyszał tylko to, co chciał. Jak rozmowa ze ścianą. Bez sensu, a jednak zawsze to ja pierwszy miękłem.
Westchnąłem cicho i bez dalszych słów wsunąłem się na jego kolana. Nasze spojrzenia spotkały się intensywne, uparte, pełne tego niewypowiedzianego napięcia, które od dawna wisiało w powietrzu.
- A jeśli cię ugryzę… - Zacząłem spokojnie, z lekkim wyzwaniem w głosie. - A twój duży kutas znów postanowi dać o sobie znać? Jak wtedy sobie z tym poradzisz - Nachyliłem się bliżej, ledwie muskając jego usta, bardziej obietnica niż dotyk.
Na jego twarzy pojawił się ten dobrze mi znany, zadziorny uśmiech.
- Wtedy - Odparł powoli - Uznam, że jesteś mi coś winien. Dzięki czemu będziesz mógł grzecznie wymasować mojego kutasa, językiem i ustami - Uniósłem brew, a kącik moich ust drgnął.
- Tak? A co jeśli ja wolę poczuć go w sobie? Co jeśli chce aby wsunął się w moje wnętrze? - Zamiast odpowiedzi przyciągnął mnie bliżej, gdy jego dłonie pewnie spoczęły na moich biodrach. Czułem ich siłę, zdecydowanie i absolutny brak zamiaru wycofania się.
- Nie będę się sprzeciwiał aby znalazł się w twoim wnętrzu, tylko nie wiem co na to Futerko - Mruknął nisko. — Zrób z tym, co chcesz. - Nachyliłem się bliżej składając powolny, prowokujący pocałunek na karku. Czując jego zapach, który zachęcał mnie do skosztowania tej pysznej i tak wartościowej dla mnie krwi.
Mimo szczerych chęci, by się powstrzymać, by go nie ugryźć,nie wytrzymałem. Naprawdę nie mogłem już dłużej. Zapach i smak były zbyt prowokujące, wdzierały się do myśli, odbierały rozsądek. Każdy oddech tylko pogarszał sprawę. Byłem głodny i chociaż chciałem to ukryć nie potrafiłem, już nie..
W końcu uległem.
Przyciągnąłem go do siebie bliżej zanurzając kły w tym, czego tak desperacko potrzebowałem, biorąc dokładnie tyle, ile wystarczyło. A może odrobinę więcej. W głowie wciąż tliła się myśl o nim, o granicy, której nie powinienem przekroczyć… ale ciało miało własne zdanie. Chciał więcej chociaż nie mogło.
Reakcja Eliana była niemal natychmiastowa. Czułem ją, wyraźną i nie do przeoczenia, jakby całe jego napięcie skupiło się w jednym punkcie, gotowe na bliskość, którą mógłbym mu ofiarować. Jego kutas stawał się coraz mniej cierpliwy. Twardy i gotowy do pracy.
Nie wiedział nawet jak mi tym schlebiał.
Oderwałem się powoli, bez pośpiechu oblizując swoje wargi.
Spojrzałem na niego z lekką wyższością, zadowolony z efektu.
- Chyba ktoś ma mały problem - Zauważyłem rozbawiony.
- Ten problem jest wyłącznie twoją winą i twoim problemem - Odparł nisko. - I powinieneś coś z nim zrobić. Ja daję krwawe ty dajesz siebie - Rozbawił mnie. Miałem inne pomysły, kuszący i nieco bardziej ostry, ale ostatecznie zsunąłem się z jego kolan. Uklęknąłem przed nim, kładąc dłonie na jego udach, pozwalając, by gest mówił więcej niż słowa.
- Myślę sobie, że jeśli tylko dopilnujesz, żeby Futerko mi nie przeszkadzał - Wymruczałem z tym swoim zadziornym uśmiechem - Mogę pomóc ci rozwiązać ten… kłopot - Zapewniłem, chcąc mu pomóc, chcąc zaspokoić jego przyjaciela aby był zadowolony, jednym warunkiem było dopilnowanie kota, nie będę mu obciągał gdy kot będzie mi skakał po głowie.
Westchnąłem cicho i bez dalszych słów wsunąłem się na jego kolana. Nasze spojrzenia spotkały się intensywne, uparte, pełne tego niewypowiedzianego napięcia, które od dawna wisiało w powietrzu.
- A jeśli cię ugryzę… - Zacząłem spokojnie, z lekkim wyzwaniem w głosie. - A twój duży kutas znów postanowi dać o sobie znać? Jak wtedy sobie z tym poradzisz - Nachyliłem się bliżej, ledwie muskając jego usta, bardziej obietnica niż dotyk.
Na jego twarzy pojawił się ten dobrze mi znany, zadziorny uśmiech.
- Wtedy - Odparł powoli - Uznam, że jesteś mi coś winien. Dzięki czemu będziesz mógł grzecznie wymasować mojego kutasa, językiem i ustami - Uniósłem brew, a kącik moich ust drgnął.
- Tak? A co jeśli ja wolę poczuć go w sobie? Co jeśli chce aby wsunął się w moje wnętrze? - Zamiast odpowiedzi przyciągnął mnie bliżej, gdy jego dłonie pewnie spoczęły na moich biodrach. Czułem ich siłę, zdecydowanie i absolutny brak zamiaru wycofania się.
- Nie będę się sprzeciwiał aby znalazł się w twoim wnętrzu, tylko nie wiem co na to Futerko - Mruknął nisko. — Zrób z tym, co chcesz. - Nachyliłem się bliżej składając powolny, prowokujący pocałunek na karku. Czując jego zapach, który zachęcał mnie do skosztowania tej pysznej i tak wartościowej dla mnie krwi.
Mimo szczerych chęci, by się powstrzymać, by go nie ugryźć,nie wytrzymałem. Naprawdę nie mogłem już dłużej. Zapach i smak były zbyt prowokujące, wdzierały się do myśli, odbierały rozsądek. Każdy oddech tylko pogarszał sprawę. Byłem głodny i chociaż chciałem to ukryć nie potrafiłem, już nie..
W końcu uległem.
Przyciągnąłem go do siebie bliżej zanurzając kły w tym, czego tak desperacko potrzebowałem, biorąc dokładnie tyle, ile wystarczyło. A może odrobinę więcej. W głowie wciąż tliła się myśl o nim, o granicy, której nie powinienem przekroczyć… ale ciało miało własne zdanie. Chciał więcej chociaż nie mogło.
Reakcja Eliana była niemal natychmiastowa. Czułem ją, wyraźną i nie do przeoczenia, jakby całe jego napięcie skupiło się w jednym punkcie, gotowe na bliskość, którą mógłbym mu ofiarować. Jego kutas stawał się coraz mniej cierpliwy. Twardy i gotowy do pracy.
Nie wiedział nawet jak mi tym schlebiał.
Oderwałem się powoli, bez pośpiechu oblizując swoje wargi.
Spojrzałem na niego z lekką wyższością, zadowolony z efektu.
- Chyba ktoś ma mały problem - Zauważyłem rozbawiony.
- Ten problem jest wyłącznie twoją winą i twoim problemem - Odparł nisko. - I powinieneś coś z nim zrobić. Ja daję krwawe ty dajesz siebie - Rozbawił mnie. Miałem inne pomysły, kuszący i nieco bardziej ostry, ale ostatecznie zsunąłem się z jego kolan. Uklęknąłem przed nim, kładąc dłonie na jego udach, pozwalając, by gest mówił więcej niż słowa.
- Myślę sobie, że jeśli tylko dopilnujesz, żeby Futerko mi nie przeszkadzał - Wymruczałem z tym swoim zadziornym uśmiechem - Mogę pomóc ci rozwiązać ten… kłopot - Zapewniłem, chcąc mu pomóc, chcąc zaspokoić jego przyjaciela aby był zadowolony, jednym warunkiem było dopilnowanie kota, nie będę mu obciągał gdy kot będzie mi skakał po głowie.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz