Uniosłem brew, zastanawiając się, dlaczego właśnie teraz pomyślał o tym, żebym się napił. Mogłem zrobić to później, ale przecież nic nie działało na niego tak jak moje kły na jego skórze.
Nie gryząc go od razu, popchnąłem go na łóżko, chcąc ułatwić sobie dostęp do jego szyi. Elian jednak, trzymając moją smycz, pociągnął mnie ze sobą, sadzając mnie na swoich kolanach.
- Zajmę się nim najlepiej, jak tylko potrafię - Wyszeptałem.
Zanim sięgnąłem po więcej, złożyłem na jego karku delikatny pocałunek, dopiero potem wgryzając się w skórę. Gorąca krew spłynęła do mojego gardła, gasząc narastający głód, który wcześniej wykręcał żołądek aż do bólu.
Nie chcąc zabrać z niego zbyt wiele, w końcu oderwałem się od jego szyi, czując jeszcze puls pod wargami.
Oblizując swoje wargi uśmiechnąłem się do niego zadziornie, gdy poczułem twardnienie w jego spodniach które zachęciło mnie do zejścia z jego kolan, tylko po to aby powoli odpiąć jego rozporek wyciągając przyjaciela który tylko czekał na moje zainteresowanie.
Widząc jak przyjemnie drżał, dotknąłem wargami jego czubek nim powoli bez pośpiechu włożyłem w usta.
Bez pośpiechu, bez stresu powoli pieściłem go językiem, wpychałem głębiej do gardła, aby dać mu przyjemność którą mu przecież obiecałem.
Elian doszedł znów na moją twarz, z satysfakcją, troszeczkę się wywyższając.
Niech już mu będzie, ten jeden raz mogę się podporządkować.
Wytarłem twarz, nim sam posadziłem swój tyłek na jego kutasie, biorąc głęboki wdech gdy poczułem go w środku.
W tej chwili zdałem sobie sprawę, jak bardzo brakowało mi jego bliskości. Jak bardzo potrzebowałem, by mnie dotknął, by poprowadził, by bez słów przypomniał mi, gdzie jest moje miejsce. Chciałem, żeby zrobił ze mną wszystko to, na co w tej chwili miał ochotę, póki miał siłę, póki obaj tego pragnęliśmy. Póki było nam dobrze, cicho i bezpiecznie w tej jednej chwili.
Próbowałem milczeć, zagryzać wargi, robić wszystko, by nikt nas nie usłyszał. Wiedziałem, że to nierozsądne, że ktoś mógłby być zbyt blisko. A jednak jego życzeniem było, bym się nie powstrzymywał, więc przestałem.
Oddałem mu się całkowicie, bez oporu, pozwalając, by prowadził mnie tam, gdzie chciał, czując jedynie ciepło, bliskość i to znajome poczucie spełnienia, które zostaje wtedy, gdy wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Jego nasienie wypełniało mnie a ja czułem ciepło w środku jak i na zewnątrz, czułem satysfakcję i spełnienie którego brakowało mi przez tego małego futrzaka.
Elian potrzebował przerwy i czułem to doskonale. Musiał na chwilę położyć się i odetchnąć, nim znów nabierze sił na dalszą zabawę.
- Ależ to było ekscytujące - Mruknąłem z zadowoleniem, leżąc u boku mojego zmęczonego partnera.
- Może być jeszcze lepiej - Odparł zadziornie, uśmiechając się do mnie spod półprzymkniętych powiek.
- Najpierw odpocznij. Na więcej ekscytacji przyjdzie czas później - Musnąłem go w nos, wtulając się w jego ciepłe ciało. - Trochę spiłem twojej krwi, która mnie nasyciło, a ty na pewno potrzebujesz chwili odpocząć - Dodałem spokojnie.
- Odpocznę - Przyznał po chwili. - A ty może napijesz się wina? Przyniosłem specjalnie dla ciebie - Zauważył, bardzo chyba chcąc abym wypił alkohol.
- Chętnie, ale później - Odpowiedziałem łagodnie. - Teraz wolę pobyć z tobą… zanim Futerko znów postanowi o sobie przypomnieć. - Uśmiechnąłem się, czując ten znajomy spokój, który pojawia się tylko wtedy, gdy świat na chwilę przestaje istnieć.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz