środa, 21 stycznia 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Zimno na dworze?
Faktycznie, nie czuję temperatury. Jestem jedynie świadomy istnienia zimna lub ciepła poprzez ludzi, których obserwuję. Sam z siebie nie potrafię tego odczuć. Nie mogę też chorować ani umrzeć w taki sposób jak człowiek. Oczywiście mogę zostać zabity, srebro jest dla mnie śmiertelne, podobnie jak wilkołak czy inny wampir, z którym z jakiegoś powodu musiałbym stanąć do walki.
Choć prawda jest taka, że walki unikam. Jestem szlachcicem, nie będę bił się o byle co. Sięgnąłbym po przemoc jedynie w obronie własnej, lub Eliana gdyby naprawdę nie było innego wyjścia.
- Cóż… to fakt, nie czuję zimna - Przyznałem spokojnie. - A jednak czasami chciałbym je czuć. Może wtedy łatwiej byłoby mi cię zrozumieć. Nie potrafię dostosować się do ludzi, zapominam o ubraniach, o płaszczach, o tym wszystkim, czym powinniście okrywać swoje ciała, by chronić się przed chłodem. - Usiadłem na łóżku niedaleko mojego partnera, spoglądając na niego z lekką bezradnością, ale i szczerością.
- Nic nie tracisz - Odpowiedział, chowając się głębiej pod kołdrę, jakby chciał zatrzymać przy sobie każde okruchy ciepła.- W razie czego ja ci powiem, co masz ubrać, a czego lepiej na ten moment nie zakładać. - W jego głosie nie było ani wyrzutu, ani pretensji, tylko prosta troska. Taką, którą nawet ja potrafiłem doskonale zrozumieć.
Kiwnąłem głową, gładząc kociaka siedzącego na moich kolanach i na chwilę skupiając całą uwagę wyłącznie na jego drobnej, ciepłej istocie.
- Chodź, połóż się ze mną - Odezwał się Elian, wyciągając w moją stronę dłoń.
Znów skinąłem głową, po czym podałem mu kociaka, czym wyraźnie go zaskoczyłem. Uniósł jedną brew, nie do końca rozumiejąc, dlaczego wręczam mu kota zamiast od razu położyć się obok.
- Przebiorę tylko koszulę - Wyjaśniłem spokojnie. - Nie chcę jej zniszczyć, jest naprawdę ładna. - Podniosłem się z łóżka, zdjąłem z siebie koszulę i ostrożnie ułożyłem ją na fotelu. Potem sięgnąłem po koszulę mojego partnera i założyłem ją na siebie, była miękka i pachniała nim. To było wręcz idealne. 
Spokojnie wróciłem na łóżko i zająłem miejsce tuż obok mojego ulubionego człowieka.
- Chcemy dziś cały dzień przeleżeć w łóżku? - Zapytałem cicho, wtulając się w jego ciało, jakby odpowiedź była już oczywista.
- Tak, właśnie taki jest plan. A co? - Mruknął. - Tylko proszę, nie mów mi, że chcesz dziś wychodzić na zewnątrz. Jest strasznie zimno. - Jego mina jasno dawała do zrozumienia, że nie ma najmniejszej ochoty ruszać się z łóżka. I w porządku, dawno nigdzie nie wychodziliśmy. Wiedziałem, że Futerko i tak źle by to zniosło, ale ja… ja szczerze mówiąc zaczynałem mieć dość siedzenia w czterech ścianach. Z drugiej strony nie chciałem wychodzić sam. Samemu nie było to ani zabawne, ani ekscytujące.
Elian dużo mi pokazywał tłumaczył, na co zwracać uwagę, co w świecie ludzi jest ważne. A bez niego… cóż, to nie było już to samo.
- Nie - Odpowiedziałem po chwili. - To znaczy… może odrobinę. Ale wiem, że Futerko nie da nam wyjść razem, a sam nie chcę iść. Raczej chciałem zapytać… - Zawahałem się na moment. - Co właściwie robi się po wigilii? W tej śmiesznej książce było napisane, że to pierwszy dzień świąt. I jak się go spędza? Leżąc w łóżku? Czy to ma jakiś… większy sens? - Byłem szczerze zaciekawiony.
- Szczerze powiedziawszy, Różyczko - Zaczął spokojnie - Każdy spędza go tak, jak chce. Jedni piją i się bawią, inni spędzają czas z dziećmi, rodziną albo bliskimi. A jeszcze inni… - Przytulił mnie do siebie nieco mocniej - Tak jak my, leżą w łóżku i odpoczywają.
- I to wszystko? - Dopytałem. - Nic więcej się nie dzieje? - Nie rozumiałem tego spokoju. Tego, jak bardzo wszystko było… nijakie. Ciche. Nudne.
Pomyślałem nawet, że gdyby poszedł spędzić święta z Doną i jej córką, byłyby one bardziej kolorowe, pełniejsze. Nadal nie rozumiałem, dlaczego nie skorzystał z ich propozycji, choćby na chwilę.
Leżałem wtulony w niego, z tym pytaniem gdzieś głęboko w sobie, nie do końca pewien, czy naprawdę chcę na nie usłyszeć odpowiedź.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz