sobota, 17 stycznia 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Mimo że tak naprawdę chciałem spędzić z Elianem jeszcze chwilę, po prostu wtulony w jego ciało, bez żadnych zbędnych dwuznaczności… chociaż prawda była taka, że dwuznaczność zawsze i wszędzie mnie pociągała, kręciła jak nic innego na tym świecie, musiałem przyznać mu rację. Teraz powinniśmy skupić się na tym maluchu, który ewidentnie potrzebował uwagi.
- Dobrze, zdejmę pościel - Zgodziłem się w końcu, zsuwając się z jego kolan i dając mu możliwość wstania z łóżka, a nawet wyjścia z pokoju. Miał przecież poszukać jakiegoś kartonu, piasku i wszystkiego, co mogło się przydać kotu.
Elian uśmiechnął się do mnie delikatnie i musnął wargami mój policzek.
- Niedługo wrócę - Obiecał, po czym opuścił pokój, zostawiając mnie samego z Futerkiem.
- No już maluchu, musimy cię na chwilę zdjąć z łóżka - Zwróciłem się do kociaka, biorąc go ostrożnie na ręce, a potem sadzając bezpiecznie i wygodnie na fotelu. Miałem nadzieję, że nie spadnie, kiedy ja zajmę się zmianą pościeli. Podłożyłem mu ręczniczek, żeby było mu miękko i ciepło. - Bądź grzeczny, nie chcemy więcej problemów niż to konieczne. - Poprosiłem półżartem, odchodząc.
Nie chciałem, żeby wyszło na to, że tylko Elian się wszystkim zajmuje, a ja siedzę bezczynnie i jeszcze dokładam mu pracy. Co prawda nigdy niczego takiego mi nie wypominał, ale… kto go tam wie. Czasem miewał swoje małe „odpały”.
Na szczęście Futerko zachowywał się wzorowo, leżał spokojnie na fotelu, wtulony w ręcznik, podczas gdy ja zdjąłem pościel, zaniosłem ją do łazienki, wrzuciłem do pralki i założyłem nową. Czystą, świeżą, pachnącą przyjemnymi chemią pościel, która zawsze kojarzył mi się z bezpieczeństwem i spokojem.
- Już jestem - Usłyszałem dobrze znany głos Eliana.
Odwróciłem głowę w jego stronę. Stał w drzwiach z kartonem i workiem piasku. Po chwili podszedł do fotela, wziął Futerko delikatnie w dłonie i posadził go w kartonie, jakby chciał mu wytłumaczyć, bez słów, że to właśnie jest jego miejsce do załatwiania potrzeb.
Nie byłem do końca pewien, czy dokładnie tak powinno się to robić, ale musiałem przyznać, że wyglądało to uroczo. Sam sposób, w jaki Elian obchodził się z tym maleństwem, był… ciepły. Naturalny. Troskliwy.
Dobrze, że dbał o tego malucha. Nie wiem, czy sam dałbym sobie radę. W gruncie rzeczy nawet sobą nie zawsze potrafiłem się odpowiednio zająć, więc opieka nad takim kruchym stworzeniem mogłaby mnie zwyczajnie przerosnąć.
Obserwowałem ich z uwagą, oczarowany tym, co widzę. Niby to tylko kot mały, puchaty intruz, który z całą pewnością zmieni nasze życie, ale byłem niemal pewien, że nie aż tak bardzo jak pies. Przy psie byłoby znacznie więcej pracy, spacerów, obowiązków… a jednak ten drobiazg już teraz potrafił namieszać w codzienności.
- Wiesz - Odezwałem się w końcu - Muszę przyznać, że jesteś całkiem przyjemny dla oka, kiedy opiekujesz się Futerkiem - Dodałem z wyraźnie zadziornym uśmiechem.
Elian spojrzał na mnie tylko na moment, po czym przewrócił oczami w sposób, który jasno sugerował, że właśnie pogodził się z moją nieuleczalną głupotą.
- Oczywiście. Oczywiście - Westchnął ciężko, jakby odgrywał rolę męczennika.
Po chwili podniósł się z klęczek, otrzepał dłonie i rzucił mi krótkie, rzeczowe spojrzenie.
- Pilnuj go. Nie chcemy, żeby gdzieś narobił - Polecił, kierując się w stronę łazienki. - Ja pójdę wyprać pościel. - I nim zdążyłem odpowiedzieć, zniknął za drzwiami, zostawiając mnie sam na sam z Futerkiem.
Spojrzałem na kociaka, potem na karton z piaskiem, a następnie z powrotem na kociaka.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz