Rozbawiło mnie to, co powiedział. Naprawdę było aż tak źle? Przecież mogliśmy…
No tak. Właściwie to nic nie mogliśmy. Kociak zabierał nam czas i energię, a to przecież wciąż nie dziecko. Dziecko zabiera ich znacznie więcej i tego lepiej się trzymajmy.
- To nawet lepiej - Mruknąłem. - Nie lubię dzieci. Są głośne, brzydko pachną, ślinią się… ble. Poza tym, w moim wieku sam jestem jak dziecko. Nie potrzebuję drugiego takiego gada jak ja - Dodałem, uśmiechając się do niego zadziornie. - A poza tym Futerko jest jak dziecko, więc technicznie rzecz biorąc… już je mamy. - Spojrzałem na malucha, który akurat próbował wdrapać się bliżej twarzy Eliana.
- No tak - Prychnął. - Jeden gad nam wystarczy, a do tego ten mały czort. Doborowe towarzystwo - Dodał, głaszcząc kociaka, który natychmiast przylgnął do jego dłoni, domagając się jeszcze więcej uwagi.
- A ty w tym związku jesteś kim? - Zapytałem, unosząc brew. Byłem naprawdę ciekaw, za kogo się uważa.
- Ja? - Uśmiechnął się zawadiacko. - Ja jestem żywicielem gada i czorta. - Miał szczęście, że znam się na żartach. W innym wypadku dostałby za to, co powiedział. Choć, uczciwie rzecz biorąc, miał rację, mnie żywił swoją krwią, kociaka mięsem. Co prawda to Dona zajmowała się przygotowanie go dla kociaka, więc realnie niewiele na tym tracił. Musi tylko przynieść. A zresztą poradzi sobie już sam kot.
- No proszę - Westchnąłem teatralnie. - Jaki ty cudowny jesteś. Nie wiem nawet, jak mam ci dziękować za twoją dobroć… może od razu zrobię ci loda? - Zadrwiłem, od razu zauważając uśmiech, który powoli rozlewał się na jego twarzy.
- Ależ oczywiście - Odparł bez wahania. - Akurat twoje lody bardzo lubię, jeśli tylko chcesz możesz zrobić go od razu - Dodał, trochę rozmarzony.
A to akurat całkiem zabawne, dostał dużo przyjemności ale gdybym mógł to chciałby jej jeszcze więcej.
- I to ja jestem niemożliwy i myślący tylko o jednym - Mruknąłem, udając urażonego, choć w rzeczywistości wcale mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Lubiłem te słowne przepychanki, a on doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
- Ależ oczywiście, że myślisz tylko o jednym - Odparł z rozbrajającą pewnością siebie. - I to się nigdy nie zmieni. - Och, on naprawdę dziś grabił. I to ewidentnie celowo, tylko po to, żeby mnie odrobinę podrażnić. Co, niestety albo stety, w żadnym wypadku mu się nie udawało.
- Święty się odezwał - Fuknąłem, przeciągając się leniwie i odwracając głowę jedynie po to, by zerknąć na zegarek.
Do wyjścia mieliśmy jeszcze sporo czasu, więc pozostawało nam leżeć razem, wtuleni w siebie, ciesząc się spokojem, swoim towarzystwem… oraz obecnością kotka, który przez cały ten czas robił wszystko, by zwrócić na siebie uwagę. Za każdym razem, gdy tylko zauważał, że skupiamy ją bardziej na sobie niż na nim, natychmiast dawał o sobie znać łapką, mruknięciem albo bezwstydnym wpychaniem się między nas.
- Ależ on mnie drażni - Mruknął, gdy maluch po raz kolejny bezceremonialnie wpakował się między nas, skutecznie uniemożliwiając jakiekolwiek przytulanie. I to właśnie to, jak podejrzewałem, drażniło Eliana najbardziej.
- Och, już przestań - Parsknąłem cicho. - Do kota też można się przytulać. Zwłaszcza że on ewidentnie tego chce. Korzystaj, póki możesz, bo jeszcze przyjdzie taki dzień, że sam będziesz marzył o tym, żeby się przytulił, a on uzna, że nie ma na to ochoty. - Mówiąc to, pogładziłem Futerko za uchem. Maluch tylko mruknął z zadowoleniem i rozciągnął się jeszcze bardziej, jakby chciał zademonstrować, że miejsce między nami należy wyłącznie do niego.
W ogóle nie przejmowałem się tym, że śpi właśnie tam. Owszem wolałbym wtulić się w mojego partnera, a nie w kota, ale cóż… gdy nie ma się, co się lubi, trzeba polubić to, co akurat się ma. A w tej chwili było to ciepłe, futrzaste i wyjątkowo zdeterminowane, by nie oddać swojego miejsca.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz