środa, 21 stycznia 2026

Od Eliana CD Serathiona

 No tak, mogłem się domyślać, że tego nie zrozumie. Może inaczej by do tego podchodził, gdyby przeżył takie prawdziwe święta...? Ja na przykład bardzo lubiłem ten pierwszy dzień świąt, wtedy spędzałem go calutki z mamą, a tych dni w roku za dużo nie miałem. 
– Przygotowania do świąt zawsze były długie. Kilka dni ciągłego sprzątania, przygotowania, gotowania... I w końcu masz dni, w których możesz odpocząć od tego wszystkiego. W końcu, nic gotować już nie trzeba, bo na pewno coś zostało z dnia poprzedniego. I masz w końcu dzień, w którym każdy na chwilę może odetchnąć. A my w ostatnich dniach... no cóż, nie poczyniliśmy za bardzo żadnych przygotowań, a już na pewno nie takich intensywnych. Tak naprawdę tylko żeśmy kupili sobie nawzajem prezenty, a to naprawdę niewielki wkład – wyjaśniłem spokojnie, gładząc jego plecy. Trochę dziwnie mi tłumaczyć to komuś, kto nigdy tego nie przeżył, bo jednak te przygotowania naprawdę odbierają siły. 
– Więc... tyle tej pracy tylko na te dwa, trzy dni świąt? To naprawdę nie ma sensu – mruknął, myślami chyba będąc gdzieś indziej.
– Ja tam lubiłem ten dzień. Mogłem go spędzić z mamą – powiedziałem cicho, patrząc na myjącego się Futerko. – Może jakbyśmy byli na swoim, inaczej byś podchodził do tego dnia – dodałem, całując go w policzek. 
– Chyba lepiej by ci było, gdybyś poszedł na te święta do Dony – mruknął cicho, co mnie zaskoczyło. A jak doszedł do tej konkluzji? Chyba nie dałem mu w żaden sposób znać, że tu było mi źle. 
– Czemu? Spędziłem te święta z rodziną, czyli z tobą. No i z tym małym łobuzem. I bardzo mi się podobało – odpowiedziałem, uśmiechając się do niego delikatnie. – A jak kiedyś da nam los dane mieć własny dom... może się przekonasz, czemu się odpoczywa po wigilii – dodałem, przytulając go do siebie. 
– Pewnie jeszcze mnóstwo czasu do tego minie. O ile w ogóle nam się uda uzyskać własny dom – powiedział cicho, leniwie się przeciągając. Znudzony jest. Nie dziwię się mu, przez tego kociaka trochę tak tutaj jesteśmy uwiązani. Mi to nie przeszkadza, ostatnio jest zimno już za dnia, a wieczorem, kiedy słońce zajdzie? Jest wtedy paskudnie. Ja się nawet trochę cieszę, że nie muszę opuszczać tych czterech ścian, ale wychodzi chyba na to, że będę musiał się przemóc. 
– Możemy wieczorem gdzieś wyjść. Weźmiemy Futerko ze sobą. Spróbujemy mu założyć ten sweterek. Przypniemy smycz, jak już takową zdobyłeś, i możemy się przejść na mały spacer. Coś czuję, że i tak będę go trzymał, bo on swoich delikatnych łapek na śniegu nie położy. Za dumny jest za to, co nie, Futerko? – rzuciłem do kociaka, który spojrzał na mnie z uwagą w swoich wielkich ślepiach. Jakby próbował zajrzeć mi w duszę. Trochę przerażające. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz