piątek, 23 stycznia 2026

Od Serathiona CD Eliana

Szczerze mówiąc, kompletnie nie rozumiałem tej całej walki na spojrzenia. Futerko był głodny, nawet jeśli jadł całkiem niedawno, a to chyba logiczne, że będzie się dopominał jedzenia i zwracał na siebie naszą uwagę. Koty już tak mają.
Elian jednak, z jakiegoś kompletnie niezrozumiałego dla mnie powodu, postanowił stoczyć z nim pojedynek na spojrzenia. Z ciekawością obserwowałem ten absurdalny spektakl, zastanawiając się, czy w ogóle ma szansę wygrać. Z tego, co wiedziałem, koty nie mrugają zbyt często, a przynajmniej nie tak często jak ludzie, a to stawiało Eliana raczej na przegranej pozycji.
I właśnie wtedy doznałem lekkiego szoku.
Duże, błyszczące oczy kociaka zamrugały powoli, miękko, niemal… czule. Jakby chciał mu coś przekazać. Kocią sympatię? Przywiązanie? A może zwykłe „hej, jestem uroczy, daj mi jeść”? Sam już nie wiedziałem.
- Wygrałem - Oznajmił Elian z dumą w głosie.
Był tak z siebie zadowolony, jakby właśnie dokonał czegoś wielkiego. Patrzyłem na niego z lekkim niedowierzaniem, rozbawiony tą dziecięcą satysfakcją.
- I to ja jestem jak dziecko? - Zapytałem, unosząc jedną brew. - A to przecież ty walczysz na spojrzenia z małym kotem - Dodałem, kręcąc głową z uśmiechem.
- Muszę mu pokazać, gdzie jest jego miejsce. Nie może wchodzić mi na głowę - Stwierdził całkiem serio. - Poza tym musi wiedzieć, że ten złośnik jest mój i nie będę się nim dzielił. - Zanim zdążyłem coś odpowiedzieć, pocałował mnie w czubek nosa.
To natychmiast nie spodobało się naszemu maluchowi.
Futerko bez chwili wahania położył łapkę na twarzy Eliana i cicho zamiauczał, jakby protestował przeciwko tej bezczelnej czułości.
- Oj… tak, faktycznie wziął to do siebie - Zaśmiałem się cicho.
Już teraz było jasne, że kociak ani trochę nie przejął się jego spojrzeniem, a o drobnych groźbach nawet nie było co wspominać. Wyraźnie to on tu rządził i doskonale o tym wiedział.
Elian westchnął cicho, najwyraźniej nie dowierzając zachowaniu naszego małego kociaka, który za wszelką cenę próbował wepchnąć się między nas. Kręcił się niespokojnie, ocierał łebkiem i upierał się, jakby jego życie od tego zależało. Niestety albo raczej stety zupełnie mu to nie wychodziło.
Elian trzymał mnie tak blisko siebie, że Futerko nie miał najmniejszych szans, by wcisnąć się choćby na centymetr. Jego ramiona były stanowcze, pewne, niemal zaborcze, jakby chciał jasno dać do zrozumienia, że to miejsce jest już zajęte.
- Nie ma, odejdź stąd - Burknął w końcu, marszcząc lekko brwi i zerkając na kociaka z wyraźną dezaprobatą.
W jego głosie pobrzmiewało coś dziecięcego, dokładnie jak u malucha, który właśnie dostał nową zabawkę i absolutnie nie zamierza się nią z nikim dzielić. Musiałem powstrzymać uśmiech, bo cała ta sytuacja była po prostu rozczulająca.
Cóż, czego się dziwić. Jedynacy mają to do siebie, że niechętnie dzielą się tym, co uznają za swoje.
A Elian ewidentnie uznał mnie za swoją własność.
- Elian, ty tak poważnie? To tylko kot. Chce się przytulić, wygrzać, jesteś ciepły, a on po prostu chce twojego ciepła. Poza tym to ty go karmisz, więc nic dziwnego, że jesteś jego ulubieńcem - Stwierdziłem spokojnie.
Nachyliłem się, chcąc pocałować go w usta, jednak w tej samej chwili między nas bezceremonialnie wcisnął się kot. Zamiast mojego partnera buziaka dostał Futerko.
To rozbawiło mnie bardziej, niż powinno.
- Tego się po tobie nie spodziewałem - Zaśmiałem się cicho, kręcąc głową. - Jesteś naprawdę niemożliwym kotkiem - Dodałem, zwracając się już do niego, po czym delikatnie podrapałem go pod bródką.
Futerko zamruczał z wyraźnym zadowoleniem, zupełnie jakby był dumny z wygranej. A ja… cóż, nie potrafiłem się nie rozczulić nad jego bezczelną słodyczą.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz