W sumie, gdy tak o tym myślę, chyba wolę rozgrzewać go o poranku. Może dzięki temu będzie miał większą motywację, żeby w ogóle podnieść się z łóżka, przynajmniej taka była moja nadzieja. Z drugiej strony dość często po seksie mój partner padał kompletnie wykończony na poduszkę i zdarzało mu się po prostu przysnąć. No i tu pojawia się pytanie: czy w takim stanie będzie miał jeszcze siłę na ćwiczenia?
Tego tak naprawdę nie wiem, trzeba to sprawdzić metodą prób i błędów. Jeśli okaże się, że po naszym porannym kontakcie fizycznym jest zbyt zmęczony, wtedy po prostu zmienię strategię i zacznę inicjować seks dopiero po jego treningu.
Bo wszystko zależy od tego, ile energii mu to zabiera. Seks potrafi być naprawdę wyczerpujący, a dorzucenie do tego ćwiczeń może być już zbyt dużym obciążeniem. Z drugiej strony, po treningu będzie cały spocony, a ja nie przepadam za zapachem potu.
Wniosek nasuwa się sam: seks najlepiej przed ćwiczeniami. A po nich? Jeśli weźmie prysznic, będzie czysty i pachnący, wtedy bardzo chętnie dam mu dokładnie to, czego chcę i tyle, ile tylko będzie miał ochotę.
- Tak właściwie to lubię rozgrzewać - Wyszeptałem z lekkim uśmiechem. - Myślę, że całkiem dobrze pomogę ci przygotować się do ćwiczeń… i zajmę się też tymi bardziej przyziemnymi sprawami. - Mówiąc to, przesunąłem dłonią niżej, dając mu jasno do zrozumienia, co mam na myśli i w jaki sposób chcę mu pomóc. Między nami nie było potrzeby dodatkowych wyjaśnień, znał mnie wystarczająco dobrze. A ja byłem pewien, że jeśli chodzi o łóżkowe przyjemności, trudno byłoby mu znaleźć kogoś, kto dorówna mi w tym, co potrafię.
- A więc to tak sobie zaplanowałeś… znakomicie. Uwielbiam te gorące poranki z tobą - Wymruczał, zsuwając dłonie na moje biodra i przyciągając mnie bliżej.
Ten ciepły dotyk, ta znajoma, intensywna bliskość sprawiły, że pozwoliłem sobie na chwilę szaleństwa. Chciałem, by nasze ciała znalazły ukojenie, a myśli wyciszyły się choć na moment, zanim znów zapragniemy siebie, jakby tej bliskości nigdy nie było dość.
Obaj dostaliśmy to, czego chcieliśmy. Elian w łóżku stawał się coraz lepszy i choć czasem, tak czysto dla zasady, chciałbym ponarzekać, nie potrafiłem, bo zwyczajnie nie było na co. Wszystko układało się dokładnie tak, jak powinno, a ja miałem przy sobie wszystko, czego potrzebowałem.
Zadowolony wtuliłem się w jego rozgrzane ciało, czując, że on teraz potrzebuje przerwy. I nie było w tym nic złego. Każdy ma swoje granice, swój moment zmęczenia, a ja świadomy tego, że jest tylko człowiekiem, nie mogłem i nie chciałem mieć do niego o to pretensji.
- I jak myślisz, będziesz w stanie po seksie jeszcze ćwiczyć? - Zapytałem, unosząc głowę, żeby nasze spojrzenia mogły się spotkać.
- Cóż… na początku może być ciężko - Przyznał po chwili. - Ale kiedy ciało się przyzwyczai, powinno być już tylko lepiej - Dodał z tym swoim zadziornym uśmiechem, po czym pochylił się i złożył krótki pocałunek na moim nosie.
- Muszę przyznać, że malinki naprawdę ci pasują - Rzucił nagle.
Parsknąłem śmiechem.
- Tak uważasz? Ciekawe, czy inni mężczyźni też by tak pomyśleli - Odgryzłem się, czysto dla żartu. Drocząc się z nim w ten sposób, czułem dokładnie to, co lubiłem najbardziej tę swobodę, bliskość i pewność, że możemy sobie pozwolić na wszystko.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz